Przejdź do głównej zawartości

3. "Mistrzyni Burz" i pozycje z Książek wybranych

Kolejne książki, o których jeszcze nie zdążyłam Wam napisać. Zaczynam od "Mistrzyni Burz", którą otrzymałam o autora do zrecenzowania za co bardzo dziękuję. Następne są cztery opowiadania z Książek wybranych.

Mistrzyni Burz


Zazwyczaj zaczynam ocenianie od treści, gdyż nie przykładam większej uwagi do zewnętrznych cech książki. Tym razem jest inaczej. Chcę zahaczyć o dwie sprawy, mianowicie: błędy w druku, które bardzo utrudniają czytanie! Zdania nakładają się na siebie. Da się rozczytać, niemniej jest to nieprzyjemne. Druga sprawa to okładka- jak dla mnie- bardzo ciekawa. Zazwyczaj widuję takie na płytach lub komiksach. Tutaj jest na książce- odważnie, podoba mi się.
Czytanie tego utworu zajęło mi dużo czasu ze względu na zajęcia na studiach a nie na jej oporność. Wręcz przeciwnie- książkę czyta się bardzo lekko i szybko. Rozdziały są na tyle ciekawe, że ciężko jest odłożyć ją na bok. Zmiany narracji pokazują wydarzenia z różnych perspektyw za co duży plus ode mnie.
Bohaterowie są ciekawi, oryginalni. Połączenie fantastycznej magii z wojnami i rycerzami nie jest nowością a mimo to ukazany świat jest niestandardowy. Fabuła wciąga, chociaż momentami jest dla mnie trochę zawiła. Jest też coś, co lubię najbardziej, czyli intrygi i zagadka, która zostaje rozwiązana dopiero na końcu książki. Nie mogę pominąć faktu, iż główny bohater bardzo mnie irytuje. Nie ma to oczywiście wpływu na książkę, taka po prostu moja refleksja- nie lubię go. Bardzo za to polubiłam postać tajemniczej Sone, której nie rozgryzłam, choć książkę już skończyłam.
Podsumowując : książka ciekawa, wciągająca, bohaterowie potrafią wywołać emocje (co jest bardzo ważne). Na pewno warta przeczytania. Jeśli ktoś nie lubi fantasy to polecam chociażby ze względu na przekaz i pytania, jakie pojawiają się w trakcje jej czytania. Bo kto tak właściwie potrafi jednoznacznie odpowiedzieć, czy lepsza jest znajomość wyroków losu, czy pozorna lub całkowita niezależność? 

Puste krzesło; Przesilenie zimowe; 12 w skali Beauforta (Dwanaście w skali Beauforta); Farma nad wydmami


"Puste krzesło"- To dzieło można opisać bardzo krótko: rewelacja! Wspaniałe opisy pełne szczegółów, zagadka, fabuła wciągająca do samego końca i niespodziewane zwroty akcji. Świetny kryminał.
"Przesilenie zimowe"- Opowiadanie o miłości, która nie musi być fizyczna, cielesna, aby dawała powód do życia. Ciekawe, ale niezbyt pobudzające wyobraźnię. Bardzo przewidywalne. Raczej na zwykły relaks.
"12 w skali Beauforta"- zaskakujące opowiadanie o złośliwościach ludzi na szczycie oraz zawodności techniki. Skłania nas do zastanowienia się na kim lub na czym tak naprawdę powinniśmy polegać i ile warte są pieniądze? Bardzo interesujące i pouczające.
"Farma nad wydmami"- kolejne opowiadanie o miłości. Pięknie napisane i ciekawie stworzone, niemniej nie wnosi dla mnie niczego nowego. 

Komentarze

  1. Kurczę a ja mam kolejkę u siebie na półce, a poza tym jakiś marazm czytelniczy mnie dorwał;/

    OdpowiedzUsuń
  2. O nieee, to zdecydowanie nie mój klimat.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…