Przejdź do głównej zawartości

4. Samonakręcanie, czyli jak zaginamy wizję świata.

Na pewno w każdej szkole i na każdym kierunku studiów jest nauczyciel/wykładowca, który okryty jest mroczną sławą. Słyszy się od starszych roczników o tym, jak to jest ciężko, jak okropnie, jak nieprzyjemnie i nic się nie da zrobić...
Część z tego zapewne się sprawdza: osoba, o której mowa jest bardzo wymagająca. Jednak, czy naprawdę się nie da? Człowiek się dołuje, boi, trzęsie, ale na zajęcia iść trzeba!
Otóż nas w tym roku spotyka taki właśnie wykładowca, najstraszniejszy ponoć. Okazuje się, że nie jest tak źle. Oczywiście wszystko jeszcze przed nami, bo może w połowie semestru okaże się, że strach był słuszny. Póki co jakoś nam poszło. Trzeba było się bardzo solidnie przygotować i jest naprawdę bardzo trudno, ale nie czuję się zastraszona...
A przed zajęciami miało miejsce "samonakręcanie". Każdy mówi co słyszał, starszy rocznik nas dobija a my się boimy i boimy... Założyłam słuchawki i olałam. Zajęcia były do przejścia. Po co zatem było to nakręcenie? Któż to zrozumie.
Iloma to osobami, zajęciami, wydarzeniami tak się nakręcamy, że ich wyobrażenie odbiega od rzeczywistości na tyle, by nas przerażać?

Wy dla mnie trzymajcie kciuki, żeby każde zajęcia okazały się tylko wyolbrzymione, a ja dla was będę trzymała, żebyście nie spotykali się z samonakręcaniem na czyjś temat, bo to w niczym nie pomaga, a wręcz przeciwnie.

Wiosna idzie :)

Komentarze

  1. A starsze roczniki bardzo lubią straszyć młodszych ;D Nie ma się co przejmować - zły, czy nie zły, ale jakoś kilka ludzi od niego wyszło żywych, więc da się radę przeżyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się z Martą, że starsze roczniki lubią straszyć. Ja zawsze staram się wyrabiać własne zdanie o każdym nauczycielu/wykładowcy, chociaż nie ukrywam, że pytam się czasem starszych, co może mnie spotkać z jego strony. Uważam, że dobrze zrobiłaś z tym założeniem słuchawek, nie ma sensu się nakręcać. Inni dali radę to i my damy ;-)
    Odpowiadając na Twoje pytanie to tak jestem z kujawsko- pomorskiego.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…