Przejdź do głównej zawartości

2. "Ojciec Chrzestny" i "Hanemann"

Dodaję dzisiaj dwie z ostatnio przeczytanych przeze mnie pozycji. Zaczynam od nich, ponieważ są moim zdaniem godne uwagi (pozycje, niekoniecznie moje recenzje ;]).

Ojciec Chrzestny

Autor:

Bałam się, że zrobiłam ogromny błąd oglądając najpierw film. Nie chciałam, aby jakoś znacznie wpłynął na moją opinię na temat książki. Na szczęście nie stało się to rzeczywistością.
Pomimo znajomości fabuły chłonęłam to dzieło. Nie mogłam się oderwać- powieść jest stworzona genialnie. Ciekawa fabuła, niesamowici bohaterowie.
Czego więcej oczekiwać od książki?
Myśli- myśli o życiu, śmierci, przyjaźni, zdradzie, czy interesach. Coś, co pozornie nie dotyczy nas codziennie, coś o czym normalnie nie rozmyślamy nagle jawi się w naszym umyśle i zmusza do tego, aby to przemyśleć. Bo czym byłoby nasze życie bez przemyśleń? To właśnie daje ta książka.
I z każdym zdaniem chciałoby się jeszcze głębiej... 

Hanemann


"Hanemann" to książka, na której trzeba się skupić, aby chociaż spróbować zrozumieć. Napisana pięknym językiem wspaniała, choć trochę smutna, melancholijna historia. Wtapia nie tylko w życie i emocje bohatera, ale również obraz Gdańska z opisywanych czasów.

Wbrew pozorom nie tak trudna do przebycia, jakby to wynikało z recenzji, które wcześniej czytałam. Wręcz przeciwnie.
Utrudnieniem są liczne nazwy miejsc, konkretnych ulic, które mogą wprowadzać chaos w głowie czytelnika, który nie zna Gdańska. 

Komentarze

  1. Chyba zrobię coś dla siebie i wezmę się za czytanie jakiejś książki, co by uciszyć choć trochę ten natłok myśli w mojej głowie. Natchnęłaś mnie, dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od jakiegoś czasu mam zajebistą ochotę na Ojca Chrzestnego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie powiem, że niezły był. Chociaż Michaela bym wolała, bo młodszy. No, ale każda może mieć ochotę na kogo zechce. :D
      A tak poważnie to naprawdę gorąco polecam. Zajmie ci to najwyżej dwa dni.

      Usuń
    2. Kusisz, kurczę i to strasznie;]

      Usuń
  3. Dziękuję, że dzielnie komentujesz mojego bloga, mam wyrzuty sumienia, że ja tak rzadko wchodzę na Twojego... jestem pierwszy raz na Twoim nowym blogu i pierwsze co przeczytałam to notkę o Tobie i strasznie podoba mi się ostatnie zdanie. Jeszcze raz dzięki za wsparcie to dla mnie wiele znaczy ;-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…