Przejdź do głównej zawartości

11. Goodnight Benjamin

"Ciekawy przypadek Benjamina Buttona"



Miałam ostatnio ogromną przyjemność obejrzenia w/w filmu. Historia, którą opowiada jest bardzo wzruszająca i pouczająca. Film jest o życiu człowieka, który rodzi się stary i z biegiem lat młodnieje. Doświadcza w życiu bardzo wiele i musi podejmować ciężkie wybory. U jego boku pojawia się kobieta, która wiele poświęca dla życia z nim.

Chociaż jest to film o miłości, która jest motywem przewodnim, to nie jest to typowa opowieść. Nie chodzi bowiem o "normalną" miłość, którą znamy z ogromnej ilości innych filmów. Jest to miłość głębsza. Przyszło mi na myśl porównanie z "Kamizelką" B. Prusa. Oczywiście i te miłości (filmowa i książkowa) bardzo się od siebie różnią, ale piszę o tym po to, aby uzmysłowić Wam, jak odmienne spojrzenie przedstawia w tak oklepanym już temacie.

Muszę przyznać, że akcja nie jest wartka. Wszystko trwa długo a sam film jest po prostu opowieścią o pewnych wydarzeniach, niekoniecznie pełnych adrenaliny. Jednak warto zobaczyć go w całości. Mi się nie nudził (zaś niektórym znajomym i owszem, to chyba zależy od osoby).

Oprócz miłości, pewnych treści "z życia wziętych" i mądrości życiowych film ten daje nam także coś, co wydaje mi się pomijane (albo może czytałam nie te recenzje co trzeba)- mianowicie obraz społeczeństwa Ameryki w latach międzywojennych aż do czasów po II wojnie światowej. Widzimy jak ludzie żyli, w co wierzyli, czym było dla nich zakończenie I wojny światowej i atak na Pearl Harbor. Nie jest to na pewno odwzorowanie idealne, ale na pewno kształtuje jakąś bazę, co może być zarówno interesujące, jak i ciekawe.

Polecam zatem gorąco!

"Mam nadzieję, że uczynisz z siebie coś najlepszego. Mam nadzieję, że zobaczysz rzeczy, które cię zaskoczą. Mam nadzieję, że poczujesz coś, czego nigdy nie poczułaś. Mam nadzieję, że spotkasz ludzi, którzy mają odmienne zdanie. Mam nadzieję, że będziesz dumna ze swojego życia. A jeśli nie będziesz dumna, to mam nadzieję, że będziesz miała siłę, by zacząć od nowa."

Komentarze

  1. Oglądałam i jakoś nie mogłam przez niego przebrnąć. Nie znoszę tego rodzaju filmów. Okrucieństwo mam na co dzień

    OdpowiedzUsuń
  2. już od momentu wejścia do kin chciałam obejrzeć ten film, ale jakoś przegapiłam. oglądać na komputerze jakoś też nie chciałam, bo sądząc po długości wyłączyłabym pewnie po pół godzinie a ostatnio leciało to chyba na TVN i też jakoś nie mogłam się zebrać...ale kiedyś może się zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…