Przejdź do głównej zawartości

13. „Bóg urojony” oraz „Potęga i raj”


Bóg urojony

„Bóg urojony” to właściwie wykład ateizmu wg Dawkinsa. Książka jest pisana przyjemnym językiem, który nikomu nie powinien sprawić trudności, ponieważ autor wszystko dokładnie wyjaśnia. Poza tym jest w niej wiele anegdot oraz wymyślonych przez autora przykładów, które pozwalają lepiej zrozumieć co miał na myśli, ułożyć sobie w głowie jakąś konkretną tezę.
Sama treść bardzo mnie ciekawiła i podobała mi się na początku. W pewnym jednak momencie wszystko zaczęło się powtarzać, kilkaset stron było powtórzeniem początku i niczego już nie wnosiło. Dokończyłam książkę ze względu na anegdoty i ciekawe informacje, które są w niej podawane.
Dawkins ze swoim ateizmem jest tak samo waleczny jak religijni fundamentaliści. Poza tym jeśli ktoś już jest ateistą i ma ukształtowane poglądy to niewiele taka lektura w jego życiu zmieni.  Co najwyżej coś uzupełni. Poza tym autor feruje wyroki (np. o ludziach, którzy się wahają). Jeśli ktoś wahałby się w kwestii miłości, wyboru studiów zapewne nie zostałby zakwalifikowany do tchórzy. Jednak jeśli ktoś jest agnostykiem- jest złem najgorszym. Bardzo mnie dziwi taka postawa.

Daję 6/10 gwiazdek, ponieważ jest to ciekawa lektura, warta przeczytania. Dla mnie osobiście najcenniejsze są anegdotki, przykłady oraz opisy naukowe, które gdzieniegdzie można znaleźć. Same tezy nie są nowością, nowością też nie jest tekst Biblii. Może jednak ktoś właśnie takiej lektury poszukuje, z którą podejmie pewną próbę zrozumienia wielu spraw? Chociaż pewnie są lepsze książki temu służące, na które niestety nie miałam okazji trafić.

Na końcu jeszcze chciałam zaznaczyć, że bardzo podobało mi się tłumaczenie oraz przypisy od tłumacza.

_____________________________________________

Potęga i Raj. Ameryka i Europa w nowym porządku świata

Autor:  

Przeczytałam tę książkę już jakiś czas temu, ale nie miałam specjalnie czasu, aby Was o tym poinformować. 
Kagan w bardzo krótkim, zwięzłym dziełku opisał stosunki europejsko-amerykańskie w ciekawy sposób. Książka nie ma zawoalowanego języka, co sprawia, że bez zbędnego wodolejstwa możemy poznać podstawy w/w stosunków. 
Polecam każdemu- jest to 120 stron, które wzbogaca człowieka o kilka ciekawostek i przemyśleń.

Komentarze

  1. Sporo książek czytasz :). Ale raczej nie zajrzę. Lubie własną filozofię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki dla siebie (jak: "Bóg urojony") zajmują mi wiele dni- czytam po kawałeczku przez kilka tygodni.
      Pozostałe często dotyczą studiów i są mi potrzebne- dlatego tak dużo wychodzi. Na szczęście bardzo mnie też interesują, więc mogę o nich swobodnie pisać. :)

      Usuń
  2. Jakoś tak nie przebrnęłam przez Boga Urojonego:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi w połowie zaczęło być ciężko. W sumie książka nie była tak wspaniała, jak to opisywały ją osoby, które mi ją poleciły.

      Usuń
    2. Ja właśnie też spotkałam się z pozytywnymi opiniami, a książka mnie rozczarowała.

      Usuń
  3. Ooo! Pierwszą pozycję będę musiała przerobić! Już sobie notuję tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta pierwsza książka trochę odciąga od czytania, bo dużo o tym ateizmie w niej jest. Chociaż z drugiej strony dla anegdot chyba warto.
    A ta druga to niezbyt mnie zainteresowała, bo nie ciekawią mnie stosunki międzykontynentalne.
    Szacunek, że czytasz tyle książek. Coraz mniej ludzi to robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "(...)trochę odciąga od czytania, bo dużo o tym ateizmie w niej jest"- nie rozumiem dlaczego to miałoby odciągać od czytania? Albo wcale nie zrozumiałam twojej wypowiedzi.

      Z jednej strony trochę się dziwię, że ludzie coraz mniej czytają- to takie wspaniałe przeżycie. Jednak w moim otoczeniu jest kilka osób, które czytają wręcz bardzo dużo, więc czytelnictwo jeszcze nie umarło. :)

      Usuń
  5. jej, sporo czytasz :) mnie tam do książek jakoś nie ciągnie. chyba lektury wystarczająco mi obrzydziły czytanie i nawet po przeczytaniu kilku lekkich, młodzieżowych książek nie mam ochoty do dalszego zagłębiania się.

    ja na majówkę nic sobie nie obiecywałam, bo wiedziałam doskonale, że nic z tego nie wyjdzie :) ale i tak jestem z siebie dumna bo porobiłam trochę ćwiczeniówek :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…