Przejdź do głównej zawartości

15. „Ludobójstwo francusko-francuskie”


Każdy z nas miał przyjemność uczenia się w szkole o rewolucji francuskiej. Niestety nauczyciele najczęściej nie mają czasu na to, by uraczyć nas informacją o buncie w Wandei. Otóż departament ten sprzeciwiał się rewolucji, zwłaszcza uciskowi ze strony władz rewolucyjnych. Wiele czynników połączonych w jedną całość dało zbrojny opór mieszkańców terenów zachodniej Francji. Nie będę się tutaj rozwodziła nad samym buntem. Chciałam natomiast podać przykłady tego, jak władze republikańskie „radziły sobie” ze zbuntowaną przeciw nim ludnością.  Wszystkie podawane przeze mnie przykłady/cytaty wzięłam z książki pana Reynald’a Secher’a, o której napiszę niżej.

                - z listu Marceau, generała jednej z dywizji:  „Ledwo zaczął się dzień, gdy lekka awangarda tej dywizji poprosiła mnie o pozwolenie ataku na bagnety. Udzieliłem zgody. Ponura cisza, przerwana nagle błaganiami i jękiem, obwieściła mi sukces przedsięwziętego środka. Prawdziwie republikańska odwaga ataku całkowicie zdezorientowała opór wroga, który bezładnie opuszczał domy, myśląc już tylko o szukaniu ratunku w ucieczce.(…) Nasi żołnierze dokonali straszliwej rzezi (…)Wkrótce cała droga była usłana trupami(…)”
                - z relacji Westermann’a, generała republikańskiego: „Nie ma już Wandei, obywatele republikanie. Umarła pod naszą wolną szablą, wraz ze swoimi kobietami i dziećmi (…) Wedle rozkazów, jakie mi przekazaliście, zmiażdżyłem te dzieci pod końskimi kopytami, zmasakrowałem kobiety, które- przynajmniej te- nie będą już rodzić bandytów. Nie mam sobie do zarzucenia ani jednego wziętego więźnia. Zgładziłem wszystkich (…)”
                - relacja generała Bard’a: „(…)nakazałem, żeby podczas naszego marszu codziennie moi myśliwi dostarczali mi dar z dwudziestu głów bandytów, tylko dla mojej własnej przyjemności. Aż dotąd regularnie otrzymywałem ten podarunek, ale ostatnio zaczyna brakować zwierzyny, która szybko zmniejsza swój stan.”
                - generał Grignon o zabijaniu osób popierających republikę, ale akurat mieszkających na zbuntowanych terenach: „Wiem, że są i patrioci w tym kraju, wszystko jedno, musimy wszystko poświęcić.”
                - opisy pozostawione przez świadków rzezi: „Młode dziewczęta, rozebrane do naga, powieszono na gałęziach drzew z rękami związanymi z tyłu. Wcześniej zgwałcono je. Szczęśliwe te, które po odejściu republikanów przypadkowi miłosierni ludzie uwolnili od tego ohydnego cierpienia. Wskutek jakiegoś wyrafinowanego barbarzyństwa, chyba bezprzykładnego dotąd, kobiety ciężarne rozciągano i miażdżono pod prasą do tłoczenia wina. Pewną nieszczęsną kobietę w ciąży rozpruto żywcem (…) Człowiek nazwiskiem Jean Laine (…) został spalony żywcem w swym łożu, bo będąc ciężko chory, nie mógł uciec. Kobieta nazwiskiem Sanson (…) podzieliła jego los, ale najpierw prawie porąbano ją całą (…)”
                - opisy świadków: „Kaci schwytali młodą dziewczynę z La Chapelle, którą najpierw zgwałcili, a potem powiesili na dębie nogami do góry. Każdą nogę przywiązali do osobnej gałęzi, w szeroki rozkroku, i w tej pozycji rozpłatali ją szablami aż po głowę, na dwie części”
                - zaznania świadka na temat postępowania ze zwłokamiobdzierane były ze skóry w połowie, bo zdejmowano skórę poniżej pasa, potem wzdłuż każdego uda aż do pięt, w ten sposób, że po zdjęciu spodnie były już częściowo uformowane, trzeba było jeszcze tylko skóry wygarbować i zeszyć”
                - z raportu Saint-Justa: „W Meudon garbuje się ludzką skórę. Skóra ludzka ma konsystencję i jakość lepszą od koźlęcej. Skóra z ciał kobiecych jest bardziej miękka, ale mniej trwała…”

                To tylko kilka a zarazem wystarczająco dużo cytatów, aby pojąć okrucieństwa jakie spotkały mieszkańców Wandei za ich bunt przeciwko „wolności, równości i braterstwu”- czyli rewolucji. Opisów takich jest więcej- wyżynania w pień całych miasteczek, palenia miast, wsi a nawet lasów (aby ludność nie mogła się w nich ukrywać), topienia wielu tysięcy buntowników.
Informacje o represjach oraz w ogóle o buncie w Wandei znajdziecie w książce:

Ludobójstwo francusko-francuskie. Wandea – departament zemsty.


Książka jest jednocześnie przerażająca i ciekawa. Traktuje o kwestii, która jest często pomijana a dla społeczeństwa francuskiego (tego świadomego tej historii) stanowi pewien rodzaj tematu tabu (tak wynika z przekazu autora książki). Okrucieństwa władz rewolucyjnych wobec zbuntowanych są pomijane milczeniem. Nie pamiętam też, by u nas się o tym szczególnie często mówiło.
Książkę polecam wszystkim

Komentarze

  1. tiaa, a z tego co wiem to jeszcze chcą/chcieli ograniczyć historię w szkołach:/

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiadomo, że w szkole nie uczą wszystkiego, a właściwie ni uczą niczego. Tak właśnie ułożony jest program :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż... w przypadku tematu o rewolucji francuskiej, to nawet nie słuchałam na lekcji historii. Zresztą prawie zawsze nie słucham. Ta moja historyczka ma jakiś dar, który sprawia, że nawet sufit jest bardziej pasjonujący, niż jej wykłady.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…