Przejdź do głównej zawartości

24. In my life I love them all.


To zabawne jak jedna osoba i jedno z nią spotkanie może skłonić do myślenia. Widziałam się dzisiaj z Mandie- kimś, kto przypomina mi wszystko, co najpiękniejsze w liceum, wszystko co najzabawniejsze w moim mieście (i kilku innych miastach!). Kiedy wróciłam do domu starannie przestudiowałam całego jej bloga.

Co tak właściwie daje nam to, że będziemy wspominać jak świetnie było się razem uczyć, razem przeżywać jedne z najwspanialszych lat naszego życia? Rozjazdy, zajęcia, zupełnie inne miasta i studia. Nie tylko z nią, ze wszystkimi.

Nie potrafię teraz powiedzieć, czy więcej straciłam wyjeżdżając z domu, czy więcej zyskałam. Cieszę się, kiedy jestem w Trójmieście, w końcu jest tak naprawdę cudownie. Jednak kiedy tutaj wracam, kiedy się spotykamy- żal mi tych wszystkich chwil, które przepadły. A może one nie przepadły?

Chciałabym wiedzieć, że coś zyskałam. Wiem, że bardzo się zmieniłam. Tylko w jaki sposób, w jaką stronę? Nic nie jest wieczne, wiem o tym. A mimo to smutno mi się robi na myśl o niektórych osobach, o wydarzeniach. Brakuje mi wielu rzeczy.
Chyba brakuje mi też trochę siebie. Robiłam więcej, byłam kimś więcej. Teraz się zamknęłam. Nie potrafię już nawet sama pójść na spacer.
A z innymi? Nauka, imprezy, nauka, imprezy. Wiecie czego tutaj brakuje?  Brakuje kogoś, z kim można rozmawiać, komu mówię wszystkie najlepsze i najgorsze rzeczy, z kim milczę i krzyczę, kogoś komu mogę podać najbardziej idiotyczny pomysł a ta osoba powie- super, zróbmy to!

Nie wiem co się stało. Problem tkwi chyba w tym, że właściwie nic. Nic mnie już nie unosi, nie zachwyca, jak kiedyś. Niczym się nie emocjonuję.
A z tym niczym jest połączone- nikt. Nikt nie wpadnie o byle jakiej porze, z nikim nie rozmawiam godzinami, z nikim nie jadę daleko tylko po to, żeby pośpiewać w samochodzie.

Jakoś tak pusto.
Mandie, to dziwne, ale czytając twojego bloga nie wiedziałam, czy mam ci zazdrościć, czy jednak się cieszyć z tego, jaka się stałam.

Z ludźmi jest związanych tyle emocji, że nie da się mieć tylko dobrych. Może właśnie przez te złe ich porzuciłam?

Komentarze

  1. Każda osoba ma jakiś cel w naszym życiu, każda. Niektóre pokazują nam nowe drogi, inne odsłaniają przeszłość, a jeszcze inne powinny wskazywać drogę na teraz. Z tymi ostatnimi jest chyba najciężej. Ja niedawno pożegnałam taką osobę, ale czuję, że sama się przez to zmieniłam. Stałam się śmielsza, taka, jaką zawsze chciałam być.
    Wspomnienia są potrzebne, wiadomo, jednak trzeba pamIętać, aby nie zatracać się w nich całkowicie. Przeszłość zawsze zostanie przeszłością. Miłe są takie dni, jak ten dzisiejszy (a w sumie już wczorajszy), miłe są też takie sentymentalne, w których lubimy wyciągnąć stare kartki, chusteczki, ktôre dla innych ludzi nie mają żadnego znaczenia...
    Sama nie wiem do czego teraz dążę, pisząc to wszystko, naprawdę...
    I nie, nie masz mi czego zazdrościc. Wiem, że to trudne, ale nie powinni sue zazdroscic niczego, nikomu. Kazdy ma swoje zycie po to, aby majsymalnie je wykorzystac i dazyc do tego aby bylo takie, jak sobie wymarzylismy. Gorzej tylko, ze sami sie zmieniany, wtedy zmieniaja sie nasze oczekiwania. Wiec chyba najtrudniej sprostac wlasnym wymaganiom...
    Sorry za bledy ale mam problem z tymi dotykowymi klawiszami i nie moge poprawiac tam u gory :(
    Co do widzenia sie zanim znowu sie rozjedziemy - jak najbardziej za.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ważne do czego dążyłaś, ważne, że ja mogłam się trochę ogarnąć po twojej odpowiedzi.
      Ostatecznie, nawet jeśli póki co niewiele robię, to cieszę się, że ku poprawie humoru mogę powspominać dni z kimś tak świetnym jak ty.

      O tak, z tą zazdrością masz rację. Chociaż to takie ludzkie. Na szczęście zazdroszczę ci w dobrym sensie- jestem bardzo zadowolona, że masz tak ciekawe życie. :)

      Usuń
  2. Mi się wydaje, że po prostu zrobiłaś się bardziej dojrzała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że poszłam o ten krok dalej. Tylko, że chyba zatrzymałam się w połowie, bo jeszcze nie wiem co z tego wyniknie.

      Usuń
  3. Taki okres w życiu, przejdzie ci ;). Też tak miałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jak najszybciej, bo ileż można tak tkwić? : /

      Usuń
  4. Kurcze mamy różne sytuacje, ale doskonale Cię rozumiem. Ja jak wyjeżdżam z domu to też mi czegoś brakuje, a jak jestem tu to znów też nie jest tak jakbym chciała. Poza tym jakoś tak dziwnie mi jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio zaczęłam myśleć, że to etap przejściowy mojego życia pomiędzy wyjściem z domu rodzinnego a znalezieniem własnego. Ponieważ praktycznie rzecz biorąc nie mam już swojego miejsca na świecie. Niby mogę wracać tutaj i spędzam tu czas, ale przecież to oczywiste, że tu nie mieszkam na stałe. Z drugiej strony Stancji na studiach też nie nazwałabym domem. Ciągle jestem gdzieś pomiędzy.

      Usuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…