Przejdź do głównej zawartości

26. West side story & Gentlemen prefer blondes

Niedawno zabrałam się za oglądanie musicali. Mam ich kilka na swoim dysku i póki co zdążyłam obejrzeć:

"West side story"


...Czyli musical o rywalizacji gangów, swoją drogą zróżnicowanych etnicznie. Głównym wątkiem jest miłość, niczym w "Romeo i Julii". Oprócz tego jest też temat przestępczości młodych oraz pozycji emigrantów w Ameryce. Szału nie ma, ale jest to produkcja z lat 60-tych, więc logiczne, że wygląda to inaczej, niż dzisiaj. Cała historia wzruszająca. Ja cieszę się, że to obejrzałam, bo w końcu jest to tzw. "klasyk". Nie jestem tym jakoś niesamowicie zachwycona, ale miło spędziłam przy tym wolny czas.

"Gentlemen Prefer Blondes"

 Musical, który obejrzałam ze względu na panią Monroe. Opowiada... cóż, jak dla mnie o płyciźnie niektórych ówczesnych kobiet, o miłości, o ich potrzebach, podstępach a niekiedy ich głupocie (chociaż pod koniec główne bohaterki potrafią zaskoczyć). Generalnie służył tylko rozrywce a tej dostarcza w dobrej ilości, ponieważ jest po prostu zabawny.

 

Póki co to tyle. Nie wiem kiedy dodam następny wpis, ponieważ w sobotę wyjeżdżam na Korsykę. W końcu spotkam moje kochane rodzeństwo: brata,którego nie widziałam prawie dwa lata i siostrę, której nie widziałam ponad rok. Wracam 5 sierpnia. Mam nadzieję, że wyjazd będzie udany :)

Komentarze

  1. :) udanej podróży!


    P.S. :) mam nadzieję, że Ci się spodoba, byłoby mi miło gdybyś napisała o wrażeniach po :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ah, a miałam już się pytać gdzie to ty się wybierasz, że prawie 50 stopni tam będzie :) udanego wyjazdu więc i mile spędzonego czasu z rodzeństwem!

    OdpowiedzUsuń
  3. udanego wyjazdu :) jedyny musical, który obejrzałam do High School Musical i do tej pory nie umiem go przetrawić :) pozdrawiam i zapraszam na mojego nowego bloga || kapciarnia

    OdpowiedzUsuń
  4. Musicale jakoś do mnie nie przemawiają. Zawsze jak jest scena śpiewana czuję się jakoś niezręcznie, jak podczas oglądania jakiejś sceny łóżkowej ;D
    Miłego wyjazdu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak kiedyś miałam! Aż obejrzałam serial (wiem, głupi) Glee :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…