Przejdź do głównej zawartości

32. Avril Lavigne

Co prawda w tym momencie z moich głośników płyną cudowne dźwięki Red Hot'ów, ale dzisiejszą notkę  (przeklejoną) daję o Avril Lavigne.

Ta pop-rock’owa piosenkarka pochodzi z Kanady. Avril nie tylko śpiewa, ale również komponuje oraz pisze teksty. Pierwszy album („Let go”) wydała w 2002 roku z singlem „Complicated”. Kolejne albumy to „Under my skin” z 2004 roku, „The Best damn Thing” (2007) oraz  ostatni, z 2011 roku, „Goodbye Lullaby” z singlem „What the hell”. To chyba jedna z niewielu artystek, której słucham od początku. Może stąd ten sentyment?

Avril może zachwycić nie tylko muzykalnością, głosem, ciekawymi klipami, ale również pięknymi tekstami piosenek- co (moim skromnym zdaniem) jest bardzo istotne. 

Jedne z ciekawszych i bardziej znanych utworów to:



When You’re Gone

Inna, chociaż mniej znana piosenka, która moje serce porwała właśnie dzięki tekstowi: 



Keep holding on

Kolejny świetny, i chyba mój ulubiony, utwór:



Nobody’s Home

Ostatnia piosenka, znana ze ścieżki dźwiękowej do filmu „Alicja w krainie czarów”:



Alice

To na tyle z piosenek, które mogę podrzucić. Zachęcam do poznania innych. 

Myślę, że to, co zostało tutaj dodane wystarczy, aby udowodnić, że Avril potrafi nie tylko śpiewać i grać, tworzyć dobre klipy, ale też łączyć ciekawie style muzyczne. Dodatkowo teksty mają w sobie moc, co tylko zachęca do zbliżenia z tą artystką.

______________________

A skoro już piszę to jeszcze się pochwalę, że dostałam wspaniały prezent! A mianowicie:

Boże igrzysko. Historia Polski



Komentarze

  1. Jakoś nigdy nie miałam większej styczności z tą artystką i chociaż nie mogę jej nic zarzucić, to chyba jednak nie jest mój typ muzyki...

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż mi się czasy młodości przypomniały :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię to, lubię. Jak byłam młodsza to chciałam wyglądać jak Avril, mieć długie włosy, szerokie bojówki, mocno pomalowane oczy i jeździć na desce! Pozdrawiam i więcej takich notek :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…