Przejdź do głównej zawartości

36. "List z Polski"

Wpadłam dzisiaj na pewien film, o którego istnieniu nie wiedziałam:



Pomyślałam, że ktoś może chcieć to zobaczyć. Poklikałam też trochę i zobaczyłam, że jest jeszcze film "10.04.10", ale nie widziałam go (i nie wiem, czy zobaczę).

Do samego filmu, tez, teorii/hipotez, etc. nie będę się odnosić. Po prostu chciałam pokazać, że coś takiego jest (bo ja np. wcześniej nie wiedziałam).

Komentarze

  1. O kurczę, obejrzę innym razem, bo teraz jakby oczy tego nie wytrzymają XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Może uda mi się obejrzeć w wolnej chwili. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że sobie nie obejrzę >.<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest ten moment, w którym ograniczoność kontaktów przez Internet sprawia, że nie wiem, czy ktoś pisze ("mówi") poważnie, czy to sarkazm. :)

      Usuń
  4. początek nawet mnie zaintrygował, ale szczerze mówiąc już rzygam Smoleńskiem i nie chcę następnego zamieszania w mojej głowie :)

    też chciałabym zobaczyć jak zdobywamy mistrzostwo świata...albo chociaż granie jak równy z równym z największymi potęgami tak jak np. w latach 70. haha no fakt, tylko mój problem polega na tym, że co wyżebrzę jakąś kasę to zaraz ją wydaję, więc w zasadzie to nigdy jej nie mam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też przestałam już dawno ogarniać tą sprawę i postanowiłam po prostu obserwować z boku bieg wydarzeń.
      Jednak ten film jest dla mnie o tyle ciekawy, że został stworzony przy współpracy Holendrów i został wyemitowany w zachodnich mediach (nie wiem, czy gdzieś poza Holandią, ale pewnie tak), co zaś sprawia, że taki obraz tego dostają ludzie zza granicy. Dlatego odczułam, że warto zobaczyć, co w nim jest, co im takiego przekazali.

      Usuń
  5. Ciekawy film, ale tematyka już dawno zaczęła mnie denerwować. Nie ze względów sympatii, tylko sposobu kreowania tej sytuacji przez media. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…