Przejdź do głównej zawartości

38. Tune !

Narzekałam często na muzykę tworzoną w Polsce, ale kres mojemu czepiactwu i biadoleniu położył zespół Tune. 
Wyobraźcie sobie pewnego, że pewnego razu w czasie choroby z desperacji włączam Pudło. Skaczę po aż czterech kanałach, które mam i nagle słyszę "Let's dance". Szok niepomierny. Zostawiam i widzę gościa, który śpiewa w taki... ciekawy sposób, tak wykonuje ten utwór, że poczułam się naprawdę zachwycona. A mnie zazwyczaj nie zachwycają covery ani TV.

Cóż, od tego czasu oglądałam program zwanym MBTM, aż zespół Kuby Krupskiego (bo o nim piszę) nie odpadł. I potem nic, jak to bywa. Bo po co włączać Pudło jak nie ma to celu?

Aż tutaj, znowuż to pewnego nudnego dnia włączam Pudło, już z myślą zobaczenia MBTM [jesteśmy już chyba ze dwie edycje dalej], żeby posłuchać jakiejś nowej muzyki. Taki kaprys. I nagle widzę uroczą facjatę w/w Pana. Zdziwiona czekam co też za chwilę zaśpiewa ze swoim nowym zespołem (chociaż nie wiem, czy "ze swoim" nie zabrzmi dla kogoś jakby to Kuba tam przewodził, bo trzeba przyznać, że chociaż on jest naprawdę MEGA to nie można pominąć reszty, przy czym moja uwaga bardzo skupia się na świetnym gitarzyście). I oto co dostaję w zamian za cierpliwość:


Nigdy nie dostałam lepszego prezentu. A już zwłaszcza od ludzi, którzy nawet pewnie nie dowiedzą się nigdy jaką przyjemność mi sprawiają. Nie wiem czy kiedykolwiek zdarzyło mi się tak wciągnąć w to, co jest pokazywane w telewizji. Występ Tune był fantastyczny. Natychmiast sprawdziłam tekst, jak to mam w zwyczaju i poszukałam czegoś o zespole. Oczywiście nie będę wam tego tutaj wypisać, bo sami możecie znaleźć.
Cóż, nie będę ukrywać, że czekałam niecierpliwie na następny występ.
I następny, który obejrzałam był chyba najlepszym ze wszystkich Tune i ze wszystkich ogólnie:


Teraz słucham tego co wieczór. Oczywiście to nie koniec, występ mamy jeszcze jeden:


Gorąco was zachęcam do posłuchania, zobaczenia i zapamiętania.

Nie pamiętam kiedy ostatnio muzyka budziła we mnie aż tyle emocji, kiedy ostatnio coś mnie tak zachwyciło.
Pamiętam za to, że nigdy nie miałam w zwyczaju kupowania płyt. Żadnych.
Teraz czekam aż będę miała jakąś nadwyżkę, żeby natychmiast wydać to na płytę Tune (która nie jest z resztą droga- 25 zł chyba).

No i pisząc notkę miałam pretekst, żeby włączyć sobie Tune po raz kolejny.
Już chyba wiem przez co wcześniej wyczerpie mi się limit internetu w tym miesiącu.
Ale czego się nie robi, żeby poczuć coś niezwykłego?

Komentarze

  1. Ma ładny głos, jednak czegoś mi brakuje. Tylko nie wiem czego. Ja ogólnie słucham starych polskich piosenek i tam się czuje te energie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co rozumiesz przez "stare polskie piosenki" jeśli mogę zapytać? :) Bo dla niektórych będzie to dawna twórczość Perfectu albo Budki Suflera a dla innych Majteczki w kropeczki :D

      No cóż, każdy ma własne odczucia. Niezaprzeczalne jest jednak, że Tune to dobry zespół. Mi akurat nie brakuje niczego i bardzo mnie to cieszy. Ogólnie cieszy mnie, że kolejny dobry zespół wszedł na polską scenę muzyczną. :)

      Usuń
    2. Maanam, Elektryczne gitary itp :) Z tego stylu lubię :)

      Cieszę się, że w końcu jakiś ciekawy zespół :D

      Usuń
    3. Tutaj bezsprzecznie masz rację. Wymieniłaś świetnych wykonawców. Ja osobiście wolę Elektryczne gitary. Coś niesamowitego.

      Usuń
  2. to nie jest mój ulubiony gatunek muzyczny, ale skoro tak zachwalałaś to przesłuchałam i facet ma nieziemski głos, ale tylko tyle, bo jak wyżej - nie wkręcam się w taką muzykę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba jeden z powodów mojego zachwytu- ten nieziemski głos, który tworzy nieziemską atmosferę :)

      Usuń
  3. Akurat, bo sobie posłucham >.<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś źle wstawiłam, czy Tobie coś nie działa?

      Usuń
  4. Zespół jest rzeczywiście świetny, szczególni jak na nasz kochany kraj. Miło, że tutaj wpadłam, bo mnie zauroczyli :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Troszkę nie na temat, przepraszam z góry, ale chciałam powiedzieć, że bardzo ładna zmiana na blogu. Widać, że dużo czasu i serca wkładasz w prowadzenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi całkiem dobrze. Nie wiem, dlaczego w Polsce jest tak mało dobrej muzyki. A może jest tylko nikt nie pozwala dojść jej do głosu?

    OdpowiedzUsuń
  7. Dj Dreamer- dziękuję za miłe słowa, staram się. Niestety nie wszystko potrafię zrobić :)Np. nie wiem jak ustawić, by działała opcja "reply" :)

    Ask...Askadasuna- Ja też myślę, że po prostu trudno dojść młodym artystom do głosu. Tym bardziej cieszę się, że miałam okazję poznać Tune.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…