Przejdź do głównej zawartości

39. You are beautiful!

Najpierw prośba- jeśli nie widzicie swojego bloga w linkach u mnie (po prawej stronie) napiszcie w komentarzu, ponieważ zniknęły mi i musiałam wstawiać od początku. Nie chciałabym czegoś stracić.

Ad rem.

Wiem, że ostatnio też było o muzyce, ale postanowiłam, że i tak dodam klip, który uwielbiam.

 Nie będę jakoś szeroko go opisywała, ponieważ mówi on sam za siebie. Poza tym, czytając mnie, chyba wszyscy wiecie jakie mam poglądy na temat akceptacji innych ludzi.

Za to bardzo chętnie dowiem się co wy o tym myślicie? O samej piosence, o tekście, o teledysku oraz w ogóle o przekazie jaki to wszystko za sobą niesie.

Christina Aguilera - Beautiful







Komentarze

  1. Jakoś nigdy nie lubiłam Aguilery, ale ta piosenka jest totalnym wyjątkiem. Tekst jest piękny, a teledysk, w momentach w których nie widać Christiny bardzo mi się podoba. Tylko irytują mnie te "dźwięki", które wydaje na samym początku ;]
    Co do szablonu to widzę, że świetnie sobie poradziłaś i że znalazłaś coś fajnego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja słucham tylko dwóch jej piosenek- tej oraz "Hurt". Właśnie ze względu na tekst.

    Jakoś udało mi się ogarnąć z tym szablonem. Szkoda tylko, że nie umiem zrobić paru rzeczy (np. żeby dało się odpowiadać na komentarze- by wyświetlały się wtedy piętrowo; i nie umiem usuwać niepotrzebnych etykiet, których już nie chcę mieć).
    A ty u siebie przerabiać wszystko w html?

    OdpowiedzUsuń
  3. hej, nie poamiętam czy odiwedzasz tylko wspólną filizankę, czy mnie też osobiście ;) jakby co to zapraszam http://ulica-herbaciana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak tutaj się ładnie pozmieniało! :) Ten szablon pasuje tutaj, jak u nikogo innego. Wiele blogów prowadzi blogi a`la profesjonalne portale bazujące na artykułach i w sumie szkoda, bo do większości to nie pasuje, a jak już komuś coś podpasuje, to trudno się z tym wybić, bo wszyscy mają podobny wygląd. W linkach się widzę, więc nie ma problemu. Kurczę, znów oglądanie, a mój transfer ledwo dycha. Wybacz mi, że nie bardzo tak mogę się rozpisywać o Twoich postach, ale od końca grudnia będę miała normalny Internet, więc będę sobie mogła pozwolić na Youtube'owe szaleństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny szablon :).
    Co do piosenki, uważam że każdy powinien jej słuchać kiedy zwątpi w swój wygląd :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…