Przejdź do głównej zawartości

42. Pokłosie

 1 godz. 47 min.
Gatunek: dramat, kryminał
Reżyseria: Władysław Pasikowski
Główne role:
- Ireneusz Czop jako Franciszek Kalina
- Maciej Stuhr jako Józef Kalina

Ociągałam się z obejrzeniem tego filmu, ale w końcu to zrobiłam i nie żałuję. 



Na początku chcę zaznaczyć (chociaż nie wiem, czy filmweb to dobre źródło, ale do filmów chyba tak, w innych miejscach z resztą znalazłam podobnie), że przy tym filmie jest napisane "dramat,kryminał" a nie "film historyczny". Niektórzy chyba tego nie zauważyli i nie pojęli.









Jest interesujący, ma ciekawą fabułę i... no właśnie, ten wątek mordu na Żydach.

Tutaj przychodzi ta chwila, w której czytam komentarze i opinie o filmie. I przy nich się na chwilkę zatrzymam.
Nie przytoczę dokładnych wypowiedzi. Nie miałoby to sensu. Jest jednak wiele komentarzy o wymowie mniej więcej takiej:
- Ten film to kłamstwo: Polak nigdy na Żyda ręki nie podniósł! Myśmy im pomagali!
- Niech Żydzi zrobią swój własny film!
- To nie jest patriotyczne, oczernianie nas w oczach zachodu.
- Pan Stuhr już nie jest Polakiem! (!)

I tym podobne...
Cóż mogę powiedzieć? W odpowiedziach na komentarze następują przepychanki słowne albo wyliczanie kto lepiej zna się na historii. 
A ja zastanawiam się co trzeba myśleć, czytać i widzieć, żeby dojść do takich wniosków? Nie zaprzeczam oczywiście, że Polacy pomagali Żydom. Robili to i chwała im. Nie mówię też, że Żydzi Polakom nie zrobili nigdy nic złego, bo byłoby to kłamstwem. Ale ludzie, Polacy też Żydom krzywdę robili! Nie zmienimy już tego, takie są fakty! Ktoś mi zarzucił czytanie zbyt wielu prac Grossa. A ja wam się przyznam, że nie przeczytałam żadnej. Pewnie kiedyś to zrobię, ale póki co nie miałam czasu. Poza tym Pan Gross stosuje chyba socjologiczne metody, bo jest socjologiem a nie historykiem, czy może się mylę? Oczywiście nie jest to inwektywa, jestem pełna szacunku do jego pracy, po prostu nasunęło mi się to na myśl, bo chyba wielu ludzi uważa go albo za historyka, albo za kogoś, kto w ogóle nie jest związany ze światem nauki i machnął sobie książkę, do tego fałszując prawdę.
 A to, że szanowny Pan Stuhr (wspaniały aktor z resztą) przestaje być Polakiem przez zagranie w takim filmie... cóż, nie mam nawet siły czegoś takiego komentować.
Jeszcze trochę i ktoś wykryje trotyl w tym filmie.

Chociaż ludziom siłą rzeczy nasuwa się wątek o Jedwabnem, to jednak nie o tym miejscu jest historia. Właściwie film nie jest oparty na jakiejś jednej, bardzo konkretnej historii. Pokazuje on pewne mechanizmy i sposoby działania.

Padło też oskarżenie, że pokazuje on, iż ludzie z polskiej wsi są zdolni zrobić wszystko, żeby tylko chronić własnego interesu.
Pytanie- czy nie ma na polskich wsiach, jeszcze takich, które żyją własnym tylko życiem, takich ludzi? Ani jednego? Na pewno jacyś są, których obchodzi nie więcej, niż czubek własnego nosa i tylko o siebie będą walczyć, za wszelką cenę.
Drugie pytanie- Czy ktokolwiek oglądając film o polskiej wsi, rosyjskiej wsi, niemieckiej wsi, węgierskiej, etc... stwierdzi, że skoro tak ich w filmie pokazano to tacy są wszyscy mieszkańcy wsi w danym kraju i/lub wszyscy mieszkańcy ogólnie ? 

Naprawdę czasami odnoszę wrażenie, że ludzie albo nie myślą, albo naprawdę powinno się dać więcej historii w szkole i tyle. Bo to, że ludzie w wieku..., bo ja wiem od 30 do 60-70 nie mogli tego mieć w szkole, ani czytać w książkach. Po prostu. Ale już dzisiejsza młodzież? Z resztą jest internet, można szukać. 

Dziwi mnie też postawa wielu ludzi, którzy jednoznacznie potrafią stwierdzić: Polacy pomagali Żydom w II WŚ, więc w Polsce nigdy nie było antysemityzmu.
Poważnie? ...
Dla niektórych chyba Żegota po prostu załatwia sprawę całej historii polsko-żydowskiej.

Rozpisałam się, więc wrócę do filmu.

Jak już pisałam- fabuła ciekawa. Brutalna, ale interesująca. Gra aktorska jest świetna. 
Ogólnie rzecz biorąc film jest dobry i polecam go każdemu. Oglądajcie go jednak uważnie, z potrzebnym dla obiektywnej krytyki dystansem a w razie potrzeby po prostu później coś poczytajcie, zanim przyjdzie komuś do głowy odbieranie polskości panu Stuhrowi i robienie z Polaków aniołów.

Ps. Wybaczcie ewentualne błędy i literówki, ale pisałam na szybko.

Komentarze

  1. Filmu nie oglądałam i przyznam, że nie mam zamiaru oglądać, bo nie przepadam za czymś tego typu, jednak zgodzę się z tym co napisałaś - mentalność ludzi nie zależy od kraju i to, że część Polaków pomagała Żydom nie znaczy, że część nie mogła być antysemitami. Niestety, ale niektórzy ludzie są za mało rozwinięci, żeby to pojąć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Film jest na mojej liście "do obejrzenia", ale poczekam na wydanie dvd. Co do komentarzy, odnoszę czasami wrażenie, że sporo ludzi krzyczy dla samej satysfakcji narobienia hałasu, kompletnie nie zastanawiając się nad tym, czy mają rację. No i krytykować też lubimy. Często bez podawania argumentów lub zagłębienia się w temat i poznania kontekstu sprawy. I uogólniać lubimy, i opierać się na stereotypach. (Ten wpis jest tego dowodem, bo też piszę o ogóle, co może mi zarzucić wiele osób, które częścią tego ogółu się nie czują).

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie lubię takiego generalizowania... wszędzie znajdą się ludzie dobrzy i źle, mądrzy i głupi. Niezależnie od kraju czy miasta / wsi... oczywiście teksty, że główny aktor nie jest już Polakiem należy pozostawić bez komentarza :)
    Ja raczej filmu nie planuję oglądać, bo ostatnio mam nastrój na zdecydowanie lżejsze filmy :) może kiedyś...


    P.S. "Myśląc, że muszą naprawdę silić się na coś wielkiego" napisałaś :) i pewnie na tym myśleniu najczęściej się kończy... hm? :p

    OdpowiedzUsuń
  4. będę szczera, o tym filmie wiem tylko tyle, że jest wokół niego wielka afera no i to, że w ogóle premiera takiego filmu się odbyła bo pisałam o tym na WOK :D tak naprawdę to nie lubię takiego gatunku, wolę raczej lekkie, może i głupie kino. a co do tej afery właśnie, nie jestem na bieżąco, więc nie wiem czy dobrze mówię, ale to nie jest chyba film na faktach, więc nie rozumiem o co taki cały szum?

    OdpowiedzUsuń
  5. Wybieram się na ten film, więc nie czytam... chcę mieć niespodziankę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pisałam już niedawno u kogoś, że im częściej czytam o takich komentarzach (bo z rzadka jedynie czytam recenzje, a jeszcze rzadziej anonimowe o filmach komentarze), tym bardziej mam ochotę zobaczyć ten film. I tym bardziej jestem pewna, że mi się spodoba. Ot, choćby wbrew temu jazgotowi. Pogląd, że Polacy w każdej historycznej chwili byli bez skazy, podczas gdy inne narody tylko czyhały i czyhają, by nas oczernić uważam za, eufemistycznie mówiąc, drażniący.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zamierzam go kiedyś obejrzeć, bo interesuje mnie taka tematyka. Jak dla mnie życie na wsi nie polega właśnie na widzeniu tylko czubka własnego nosa, o nie! :D Tutejsze starsze panie tak interesują się innymi, że już nawet nie myślą o sobie, haha :D
    Tak na poważnie, to zależy od człowieka, bo jedni są szczodrzy, pomocni, a inni zrobiliby wszystko, żeby kogoś dobić.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…