Przejdź do głównej zawartości

46. Cattelan

Zastanawiam się ostatnio- jak odnosicie się do sztuki Maurizio Cattelana? Tzn. do tej części, którą znacie, o której pewnie słyszeliście w wiadomościach lub gdzieś czytaliście. Domyślam się, że słyszeliście, bo to ten artysta od rzeźby La nona ora (czyli JP II przygniecionego meteorytem), która wywołała tyle dyskusji i chyba nawet ktoś ją próbował zniszczyć. Wydaje mi się również, że nie była to pierwsza jego praca, która wywołała takie właśnie skrajne reakcje.

Link do miejsca, gdzie można poczytać o jego pracach i zobaczyć ich zdjęcia: KLIK

Mnie jego kontrowersyjne prace, które możemy u nas oglądać, nie oburzają. Wręcz przeciwnie. Skłaniają mnie do refleksji. I dopiero ta refleksja, która przychodzi może mnie w jakiś sposób oburzyć lub nie.

Nie lubuję się w sztuce i nie znam się na niej a o pracach tego artysty dowiedziałam się przez przypadek. Jednak zapadły mi w pamięć i w różnych sytuacjach ich obraz wraca do mnie. Jeśli miałabym zacząć interesować się sztuką to właśnie taką- realistyczną, kontrowersyjną, która jakieś uczucia we mnie wywoła. Zwłaszcza, że im bardziej coś realistyczne, im bardziej mi współczesne, tym głębiej potrafię się nad tym zastanowić. Prace te jednocześnie wydają mi się proste w formie- tzn. nie są zrobione na wyrost, mają konkretne elementy, które czemuś służą, bez zbędnych "upięknień". Nie chcę tego tylko oglądać, chcę również odczuwać. I to mi się spodobało w tym artyście. Szkoda tylko, że nie mam za co pojechać do Warszawy. 

A wy co myślicie o tym artyście (a przynajmniej o tej część jego prac, do których dałam link, i które można do lutego oglądać w Warszawie)? Słyszeliście o nim wcześniej? Znacie może kogoś podobnego?

Komentarze

  1. nie otwiera mi sie link, ale boje się że by mi się nie podobało

    OdpowiedzUsuń
  2. Przejrzałam jego pracę w google i tak w sumie dają do myślenia. Ale oburzać się? Jestem artystką, ja próbuję pojąć co chciał przekazać. Nie widzę w tym powodu do oburzania. Widziałam kogoś innego genialne prace, ale niestety nie zapisałam nazwiska :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądając jego prace też muszę przyznać, że nie wywołują one u mnie jakiś negatywnych uczuć, raczej refleksje i zastanowienie się nad tym, czego tak naprawdę dotyczą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy interesuję się sztuką, jakąkolwiek, staram się wyobrazić sobie co autor miał na myśli. I tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  5. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. a, to ja jak zwykle w tyle bo o niczym nie wiem :D obejrzałam te prace no i...sztuka to sztuka, jak dla mnie nie ma w tym nic kontrowersyjnego a osoby które tak uważają być może powinny się zastanowić na sensem jego prac?

    ja szczerze mówiąc też nie wyobrażam sobie, żeby nie mając wady wzroku nosić okulary...ale jak widać czasy się zmieniają, kiedyś okulary były lamerskie a teraz to hit :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że chyba w żaden sposób nie umiem się do jego sztuki odnieść, oglądając ją w sieci. Kiedy człowiek jest na wystawie, niejako w tą sztukę wsiąka i wtedy rodzi się refleksja. Jednocześnie zupełnie mnie to, co widzę nie oburza. Ewentualnie mogłoby mnie zniesmaczyć, ale... jak wyżej.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…