Przejdź do głównej zawartości

47. Postanowienia i decyzje

Przyszedł wreszcie ten czas w roku kalendarzowym, w którym całe mnóstwo osób czyni przeróżne postanowienia. Coś ma się dla nas zmienić ze względu na to, iż jest ku temu dobra okazja- przeskakujemy do nowego roku kalendarzowego.

Ja nawet nie pamiętam jakie postanowienia czyniłam ostatnio. Dlatego w tym roku moim postanowieniem jest zapamiętać do przyszłego roku, jakie miałam postanowienie.

A tak całkiem poważnie- Różne decyzje i postanowienia dotyczące mnie samej podejmuję każdego dnia. Już dawno zarzuciłam metodę: od poniedziałku, od przyszłego miesiąca, od nowego roku. Teraz, kiedy chcę coś zmienić, zaczynam od razu. I polecam to każdemu. Oczywiście nie wszystko z tego wychodzi, ale na pewno jest to bardziej efektywne.

A wy robicie postanowienia noworoczne?
Ja chcę tylko, żeby ten rok był dobry. Żebym nauczyła się jeszcze więcej, żebym więcej przeżyła, więcej osiągnęła, żebym ułożyła kolejne kawałki swojego życia. I tego życzę również wam wszystkim. Nie są to szumne, wspaniałe życzenia, ale za to bardzo szczere.
Szczęśliwego Nowego Roku!

Mega artyzm, wiem :)

Komentarze

  1. Ja postanowień nie robię, dopisuję tylko kolejne marzenia do mojej mapy marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A pomysł na mapę marzeń własny, czy jesteś fanką "Sekretu" ? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. takie obiecywanie sobie "od jutra" jest chyba najgorsze. Ja mam jakieś postanowienia, ale nigdy nie obiecuję sobie, kiedy je zacznę - kiedy przyjdzie odpowiednia pora to wcielam to wszystko w życie. Całkiem dobrze na tym wychodzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Postanowienia to ja wymyśliłam i dotyczą one bardziej wakacji, września. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nigdy sobie nic nie postanawiałam na nowy rok, ale w tym wymyśliłam, że jednak trzeba wprowadzić parę zmian. Oby się udało!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam konkretnych postanowień. Może tyle, żeby ten rok był trochę lepszy, żeby zacząć się starać, a nie robić wszystko na odwal się.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja po prostu pracuję nad sobą :) każdego dnia. Noworocznie nie postanawiam :)

    Również życzę Wam wspaniałego roku!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze raz ja, w odpowiedzi na komentarz u mnie:

    Kurcze! Mam nadzieję, że dałaś radę jakoś odespać ;D niewyspana, acz szczęśliwa... chociaż tyle :) Samych takich niewyspań Ci życzę ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…