Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2013

101. Studencka brać z Korwinem-Mikke

Wczoraj na Ugandzie można było wziąć udział w spotkaniu z Januszem Korwinem-Mikke co też, nie bez namowy znajomych, zrobiłam. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się, bym zawarła tak bliski kontakt fizyczny z taką ilością osób w bardzo krótkim czasie. Nie było nawet gdzie stać. Cóż z tego, Pan Prezes (jak to ładnie wszyscy Pana Korwina nazywają a co mi kojarzy się z Jarkiem) zabrał się sam do organizacji i rozsadzania ludzi. Śmiem podejrzewać, że organizatorzy nie chcieli żebyśmy się wszyscy podusili w cholerę, że tak ładnie to ujmę. Jednak jak Pan Prezes zarządził tak się stało, weszło kilkadziesiąt osób więcej (zawsze to większa publika przed kamerami).
Czekałam na coś zaskakującego, ale szału nie było. Rzecz jasna charyzma P. Prezesa i jego riposty rozbawiły studencką brać. Zdania typu: „Na świecie istnieję trzy plemiona. Dwa w dorzeczu Amazonki, trzecie w Brukseli” lub „Pani wygłasza rasistowskie, słuszne zresztą, uwagi...” oraz wiele innych wywołały śmiech na całej sali. Jednak to z…

100. Do You Know What Time It Is?

Pojęcie czasu było dla mnie zawsze czymś przytłaczającym. Pomimo otaczającej nas mechaniki i praktycznego oparcia naszego życia na czasie nie byłam w stanie dopuścić tego odpowiednio do swojej wyobraźni.

Niezliczoną ilość razy wchodziłam na wasze blogi i widziałam jak poruszacie tę kwestię, jak bardzo różnie patrzymy na czas. 

Pytanie tylko, czy wiemy o co pytamy?
Chociaż zastanawiałam się nad tym wiele razy dopiero teraz jestem w stanie odpowiednio wizualizować sobie pewne pojęcia. Najwidoczniej wymagało to po prostu prostego ukierunkowania, które da początek jakimś dalszym myślom. Takim ukierunkowanie był dla mnie film „Do You Know What Time It Is?” produkcji BBC.

Głównym bohaterem filmu jest czas. Za to przewodnikiem fantastyczny Brian Cox. Jest on brytyjskim fizykiem zajmującym się fizyką kwantową. Pracuje między innymi w CERN przy Wielkim Zderzaczu Hadronów (jak to się ładnie u nas mówi).
Nasza podróż zaczyna się u Majów i dochodzi do zegarów atomowych. Próbujemy w niej odna…

99. 100 Tytułów BBC

Po tak zwanych Internetach krąży, już dość długo zresztą, sławetna lista 100 tytułów BBC, czyli pozycji „wymagalnych”. Jeśli komuś wyjątkowo bardzo nie chce się googlować a chce tę listę zobaczyć, to można znaleźć ją pod tym linkiem: 100 tytułówBBC. Właściwie jest to pierwszy lepszy odnośnik z wyszukiwarki jaki wzięłam.
Coraz więcej osób dodaje książki z powyższej listy do swojej biblioteczki, chociażby tej wirtualnej na lubimyczytac.pl. Zastanawiam się czasami, czy to wynika z zainteresowania tymi pozycjami, czy z tego, że lista ma w nazwie „BBC” i dużo osób się do niej odnosi. Zostawmy to jednak.
Niewątpliwie na tej liście znajdują się świetne książki, które warto przeczytać. Oczywiście znajdą się odpowiedzi „niech każdy czyta co chce”, „co to kogo obchodzi co ktoś czyta”. Zostawmy i je.



Głównym powodem, dla którego w ogóle o tej liście wspominam jest myśl – a właściwie pytanie – czy wy również uważacie, że są pozycje, które osoba podająca się za oczytaną, powinna znać? Jeśli tak t…

98. Życie Pi

Życie Pi Autor: Yann Martel
„Ci ludzie nie rozumieją, że Boga trzeba bronić w sobie, nie na zewnątrz. Że powinni skierować swój gniew na siebie samych. Ponieważ zło zewnętrzne to zło, które tkwiło w nas, zanim zostało wypuszczone na wolność Polem walki o dobro nie są otwarte publiczne areny, ale małe karczowiska w naszych sercach. A ponieważ wielu wdowom i bezdomnym żyje się naprawdę bardzo ciężko, więc to w ich obronie, a nie Boga, powinni występować ci wszyscy zarozumialcy.”*

Ogromną sztuką jest napisanie powieści niecodziennej, w której równie ciekawi będą bohaterowie, co fabuła. Trzeba mieć nie lada umiejętności, aby naprawdę trzymać czytelnika w głębokim zainteresowaniu do ostatniej strony.

Moim zdaniem coś takiego udało się autorowi książki „Życie Pi”.

Jest to historia dwóch rozbitków: młodego chłopca i tygrysa bengalskiego. I jakkolwiek to nie zabrzmi – faktycznie opowiada ona o nich obu, i oboje stają nam się bliscy. 

Być może to, co teraz napiszę, wyda się zbyt patetycz…

97. Wepchnięci w objęcia uzależnienia

96. Pamiętnikowe podsumowania + Najczęściej czytane wpisy i najciekawsze komentarze.

Wiecie, rzadko robię podsumowania z jakiejś szczególnej okazji. tradycji uznawanej przed sporą część ludzkości (jak np. nowy rok). Jednak ważnym dla mnie wydarzeniem jest zawsze ... zmiana pamiętnika. Stary się wykończył i dzisiaj zdobędę zeszyt/pamiętnik, który będzie mi służył przez kolejny długi okres czasu.
Podobno pisanie pamiętników rozwija. Ja to robię żeby się "wygadać". Piszę tam o wszystkim, również o tym, o czym nie napisałabym nikomu innemu. Zawsze czuję się wtedy taka oczyszczona.
Ogarnęłam też trochę swojego bloga (właśnie w ramach takiego podsumowania), co pewnie widać po zmianie wyglądu. 
Z racji tego, że uczę się obsługi programu do tworzenia plików typowo książkowo - wydrukowych postanowiłam poćwiczyć. Oczywiście najlepiej na swoich własnych tekstach. Praca nad tym zajęła mi tyle czasu, że postanowiłam udostępnić to również Wam.
Najczęściej czytane wpis na moim blogu wrzuciłam do jednego, darmowego pliku, dodałam trochę obrazków. Żebyście jednak wiedzieli …

95. Służba niezdrowia...

...czyli chorych pomysłów co niemiara.

Tak dla jasności - nie mam nic do rejestratorek medycznych - wiem jak to jest być na ich miejscu. Nie da się jednak nie zauważyć, że czasami (a może i często?) biorą one udział w idiotycznych wręcz sytuacjach, które nie powinny mieć miejsca.

Otóż na potrzeby tego wpisu muszę was poinformować, że u lekarza bywam raczej rzadko. W każdym razie nie biegam do przychodni, jak napalony 16-latek z pierwszą wypłatą do burdelu, przy przeziębieniu i innych niewymagających nieboskiej interwencji stanach.

Tym razem naprawdę sytuacja wymogła na mnie udanie się do miejsca, w którym ktoś sprawnie udzieli mi pomocy. Tak też zrobiłam. Tzn. najpierw zadzwoniłam do przychodni znajdującej się w pobliżu (około godziny 7 rano). Rzecz jasna Pani nie zapytała mnie co właściwie mi dolega. Nie. Spytała skąd jestem i czemu nie idę do lekarza rodzinnego. Po krótkiej wymianie zdań na ten temat (a raczej zdań Pani rejestratorki i mojego majaczenia do słuchawki) dowiedziałam si…

94. Japońska muzyka

Domyślam się, że nie jestem tutaj jedyną osobą słuchającą japońskich wykonawców. Zatem myślę, że nie ja jedna spotkałam się z uprzedzeniami dotyczącymi takiej muzyki. Zwłaszcza ze strony osób, które anime postrzegają wyłącznie jako bajki (bo pewnie widzieli aż jedno i uważają, że wszystkie wyglądają tak samo), co automatycznie przerzuca się na niechęć to innych wytworów kultury japońskiej.
Szczerze przyznaję, że w większości utworów chórki, które są popularne w japońskich piosenkach i mnie rozwalają na łopatki, po prostu śmieszą. Ogólnie osławiony dziecinny lub zabawny ton, wymowa i brzmienie rozpowszechnianych utworów utrwalają tylko awersję do tego typu muzyki.
A jednak myślę, że warto przysłuchać się chociaż kilku utworom, żeby uświadomić sobie, że może to być muzyka dobra, jak każda inna - po prostu słowa są w innym języku, została stworzona w innej kulturze. 
Takim kawałkiem jest chociażby Lairzespołu ONE OK ROCK, który tekst ma niczego sobie (o tematyce analogicznej do całego m…

93. Adam

92. Kapuściński non-fiction

Książka Artura Domosławskiego, na całe szczęście, wyszła już dosyć dawno temu. Na tyle dawno, by mało kto pamiętał teraz o konfliktach jej krytyków i zwolenników. Tak myślałam, aż dzisiaj i bez tego zdania napisałam niniejszy tekst. A jednak znowu zawrzało, ale cóż. Niemniej jednak, niezależnie od poglądów na sprawę tej książki uważam, że jest lekturą wartą przeczytania. Co też z wielką przyjemnością uczyniłam.


Nie mam zamiaru streszczać tego, co się w niej zawiera – jest to biografia, zawiera więc wszystkie wątki z życia Ryszarda Kapuścińskiego, do których autor dotarł. A trzeba przyznać, że musiał włożyć mnóstwo pracy w stworzenie tak szerokiego dzieła. Omawia bowiem nie tylko reporterskie wyczyny Kapuścińskiego, jego życie prywatne, czy kontakty z urzędnikami władzy ludowej, ale również stosunek ludzi do niego, w pewnym sensie jego sposób bycia.

Krytycy bardzo uderzali w ujawnianie szczegółów życia prywatnego bohatera książki. Jest to kwestia, w której i ja …