Przejdź do głównej zawartości

51. Ze związkami partnerskimi za pan brat

Tak sobie myślałam o związkach partnerskich, i to już (aż!) drugi dzień. Wszystko za sprawą Amelki, której wpis na blogu skłonił mnie do przemyśleć i, co więcej, pewnej ewolucji (chociaż tak szybko, to może rewolucji ? chociaż nie, zbyt mała zmiana) poglądów. Jeśli ktoś chce poczytać, zapraszam do jej wpisu: partnerskim związkom stanowcze... TAK! 

Nie będę jakoś szczególnie się nad samymi związkami rozwodziła, możecie sobie nawet poczytać w komentarzach pod w/w postem jak to u mnie wyglądało. 
Znając jednak wrodzoną niechęć ludzi do szukania informacji i zapoznawania się z nimi postanowiłam stworzyć ten wpis, żeby zalinkować do:


Poselski projekt ustawy o związkach partnerskich

Najlepiej otworzyć sobie ten pierwszy plik .doc. Nie jest to długi projekt (trzy strony) i można się z nim szybciutko zapoznać. 
Nie znam się na prawie, dlatego nie chcę się zbytnio wymądrzać, ale jak dla mnie to faktycznie brzmi podobnie do ślubu cywilnego. Tylko nazywa się inaczej.
Oczywiście nie łączę tego z kwestią związków homoseksualnych, dla których furtka mogłaby się otworzyć, bo, jak już napisałam u Amelii, to sprawa na odrębny, odległy pewnie, wpis.


Zauważyłam też coś hmm... nie mam na to żadnego epitetu. Właściwie to pewnie nic nadzwyczajnego, ale jaka ładna dyscyplina w tych naszych partiach:

Wyniki głosowania  nad przyjęciem wniosku o odrzucenie  projektu ustawy o związkach partnerskich

Poza PO wszędzie prawie jednomyślność. Ciekawe skąd taki wynik u POsiów, bo jakoś dziwnie byłoby mi wierzyć w brak dyscypliny tam.

A wy macie jakieś zdanie co do związków partnerskich?

Komentarze

  1. ja od początku byłam na tak jeśli chodzi o związki partnerskie, ale jak widać nasz kochany i uwielbiany przez wszystkich rząd uważa inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  2. *parlament :)

    A jesteś za związkami partnerskimi zarówno dla hetero, jak i homoseksualnych, czy tylko ogólnie dla tych pierwszych? (Jak nie chcesz, to nie odpowiadaj, pytam z ciekawości)

    OdpowiedzUsuń
  3. Amelka dobrze robi :) Fajnie jest poznać różne poglądy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Inne partie mają jasno określony program wyborczy, i konsekwentnie się go trzymają. Ewentualne wewnętrzne kary w klubie za wyłamanie się z dyscypliny to inna sprawa.

    PO to partia centrowo-prawicowa, co więcej, partia rządząca. W związku z tym stara się w jakiś sposób lawirować między skrajnymi nieraz poglądami, by zachować poparcie. Poza tym skupia u siebie osoby o różnych poglądach na wiele kwestii, przez co traci na swojej tożsamości (bardzo długo definiowanej jako nie-PIS).

    OdpowiedzUsuń
  6. Wg mnie związki heteroseksualne tak, homo - nie. Boję się jednak, że jeśli ta ustawa wejdzie w życie, to homoseksualiści (do których nic osobiście nie mam, ale legalizacja ich związków mnie przeraża) będą domagać się prawa do adopcji. Nie wyobrażam sobie, żeby dzieci były wychowywane przez dwie kobiety albo dwóch mężczyzn, bo to będzie źle wpływać na ich rozwój. Dzieci czerpią garściami od rodziców.
    Jeżeli jednak chodzi o sprawy spadkowe, to przecież każdy ma prawo napisać testament i określić spadkobierców.
    Co do braku informacji ze szpitala o stanie zdrowia partnera "bo nie jest Pan/Pani z rodziny", to tą sprawę trzeba uregulować (czy pacjent nie może zdecydować kto może, a kto nie wiedzieć o jego stanie zdrowia?) , a nie robić wielką rewolucję. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dreamer- Masz podobne obawy, jak jeden z moich kolegów. Powiedział mi wczoraj dokładnie to samo- jak dostaną ten kawałek, to wyciągną i następny.
    A co do spadku- cóż, ale nie każdy zdąży spisać testament. Może kogoś w wieku 30 lat samochód przejechać ze skutkiem śmiertelnym, a mało który 30-latek spisuje testament.

    Co do szpitali i generalnie takiego podejścia- myślę, że to jest ogólnie dobry pomysł, żeby uregulować właśnie takie prawa, prawo spadkowe lepiej zabezpieczyć. Generalnie wiele innych kwestii zmienić od podstaw, tam, gdzie są niedopatrzenia, a nie dorabiać do nich kolejną stertę praw.

    OdpowiedzUsuń
  8. miło stać się inspiracją :) pozdrawiam. Amelia ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…