Przejdź do głównej zawartości

52. Spacery z cierpieniem

Kolejne wiersze z serii "napisane milion lat temu", którym to dodałam tytuł "Spacery z cierpieniem".

~~*~*~~

Ostatni raz sięgam po broń,
mój srebrny oręż i jego blask
Ostatni raz krwi poczuje woń
mój rozdarty milczący wrzask

I nic nie zatrzyma już mnie
jedna chwila by z cienia w mrok wkroczyć
I nic nie zabroni mi uwolnić się
jedno słowo by z tej ścieżki już nie zboczyć

Odsłaniam powoli miejsce zbrodni tej
Patrzę jak czerwień gdzieś spływa
Odsłaniam do poznania drogi mej
wspomnieniu co z czasem odpływa.

~~*~*~~

Skradzionej Wolności gorzki smak
czując niewyraźnie, chcąc wyrzucić go
Nikły, niepełny, a mocny tak
krąży we krwi, jak zatrute wino

Przesuwając dłoń po bezwiednym kwiecie
Zrywając po kolei płatki bezbronne
Mordując go w niegdyś bezpiecznym świecie
i wrzucając obraz we wspomnienia chłonne

Pozostaje więc widzieć kwiat gdzieś w snach
nie ronić łez, milczeć, nie wspominać za dnia
walczyć o niego w zapomnianych godzinach
dodawać słój do pamięci pnia.

Skradzionej Godności gorzki smak
czując wyraźnie, wciąż stłumić go chcąc
wyraźny, namiętny, palący tak
...bezpowrotnie Wolę na strzępy rwąc. 

Komentarze

  1. 0.o. Jakbym czytała to co kiedyś myślałam o moim świecie :D. Wczułam się :3

    OdpowiedzUsuń
  2. kurcze brzmi jakby to pisał jakiś zawodowiec, a nie nastolatka! brawo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiem, mam nadzieję, że mi wena wróci i strach przed tym, że ktoś znajomy natknie się na niego w sieci też minie :P

    OdpowiedzUsuń
  4. powiem Ci, że last fm jest spoko, bo nie trzeba tam często zaglądać, a słuchając muzyki z WMP last samoczynnie aktualizuje Ci licznik i nabija kolejne piosenki przesłuchane na komputerze. ;) wystarczy ściągnąć sobie odpowiedni program i już! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Powinnaś coś z tym talentem zrobić.
    A dzisiaj, to ja mam mega ochotę na słodkie.
    Polecam notowanie NRD od pn.-sb. o 19:00.
    Na próbnej zabrakło mi 1pkt., na maturze 2pkt, na poprawce 1pkt;/ Dlatego muszę znowu się z nią zaprzyjaźnić i rozprawić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, to prawda. Ostatnio miewam naprawdę ciężkie dni, kiedy czuję się kompletnie bezsilna. Nie pamiętam, kiedy ostatnio się tak czułam. Ale powoli się podnoszę i zaczynam coś działać. Myślę, że z każdym dniem będzie coraz lepiej. I dziękuję za wsparcie. :)

    A przyjaźń, może przyjdzie - może nie. Kiedyś miałam przyjaciółkę, ale po około 5 latach coś prysło. Chociaż... ponoć jest tak, że przyjaźni straconej nie powinno się w ogóle nazywać przyjaźnią, bo prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mogę się profesjonalnie wypowiedzieć o Twojej twórczości, bo analiza i interpretacja utworów lirycznych w szkole przyprawia mnie o dreszcze. Mam nadzieję, że Twoja twórczość nie będzie pisana "do szuflady". Startowałaś w konkursach? Życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No ja kiedyś (tzn jakieś 3 miesiące temu) malowałam paznokcie średnio co 2 dni, potem mi się odechciało (bo trwało to w sumie prawie rok :D) ale teraz znów zaczynam, bo chcę żeby rosły, a jak są bez niczego to razu mi się zahaczają itd :<
    Czy lubią notatki? Nie wiem, ahahhaa, nie pożyczamy sobie notatek, póki co :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy jest przepiękny *.*

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetnie piszesz :) Powiem Ci, że pierwszy niesamowicie mnie wzruszył...

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam się na wierszach. Nie powiem czy obiektywnie jest dobry.
    Ale sama zawsze zwracał uwagę na wrażenia, na to co wywołuje w ludziach, a nie na warsztat.
    Tak też - moim skromnym zdaniem - jest dobrze :) Bo jest o czymś.

    OdpowiedzUsuń
  12. Obecnie mam dość wierszy, aż mi się słabo robi :D. Nieźle, chociaż nie przepadam za taką tematyką, wolę inne motywy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Poezja to dla mnie magia nie do rozgryzienia.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…