Przejdź do głównej zawartości

57. Gra o tron

Zanim przejdę do meritum notki- chamska reklama:
Zapraszam Was przeserdecznie na bloga mojego Lubego, którego w końcu przekonałam do pisania:


A teraz do rzeczy. Choć dzisiaj jakoś... bez weny.

Wielu z Was pewnie słyszało o serii książek G.R.R. Martina- Pieśni lodu i ognia. Nie będę ich teraz recenzowała, choć nie mogę się oprzeć temu, by napisać, że są fantastyczne. 

HBO zrealizowało serial na ich podstawie. Oczywiście, jak to w ichniejszych produkcjach bywa, jest sporo zmian, odbiega on od książki i chętnie eksponowane są w nim motywy erotyczne. Niemniej jednak serial jest bardzo dobry. Właściwie, rzecz bym mogła, prawie równie dobry jak książka- realizacja jest świetna, aktorzy genialnie dobrani, fenomenalna muzyka i fabuła, oparta oczywiście na wersji papierowej. 

Wybieramy się w świat, który pomimo swojej powierzchni fantasy, wydaje nam się realny, prawdopodobny, historyczny wręcz. Widzimy postaci, ich działania, walki, wojny, spiski, których konstrukcja niewiele odbiega od faktycznie mających miejsce w przeszłości. 

Pełen zawiłości, intryg, pasji i prawdy serial.

Czekam na kolejną serię, dlatego tak zachwyciłam się (aż 1-minutowym) trailerem:


Gorąco polecam!

Komentarze

  1. Skoro ci się tak podoba to może niedługo zacznę oglądać/czytać.. ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. A no faktycznie, mamy tu dużo zdolnych osóbek :)
    A na bloga Twojego lubego zajrzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej dziękuję ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyśpię się chyba dopiero po śmierci :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to prawie motto mojego kumpla, kiedy odmawiałam mu jakiegoś wspólnego wyjścia ze względu na zmęczenie/szkołę, etc. "Oj tam! wyśpisz się po śmierci!"

      Usuń
  5. jeden z moich ulubionych seriali, kocham Arię, uwielbiałam Drogo, tylko trochę zdziwił mnie fakt uśmiercenia niektórych bohaterów, no ale cóż... chcę już koniec marca i nowy sezon :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie, na początku czytania książki, też to dziwiło. Później przyzwyczaiłam się, przy książce i przy serialu, że to Martin i on chyba stale obmyśla kogo by tu zabić.

      Usuń
    2. Dla Martina nie ma postaci, której nie można zabić ;) Na ten temat (i związków brat-siostra) powstało wiele żartów ^ ^
      Co do 3 sezonu, mam nadzieję że nie obniży poziomu swoich poprzedników i będzie równie, jeśli nie bardziej, wspaniała.
      A największe nadzieje na ten sezon? Smoki, wspinaczka, armia Deanerys ^^ No i Krasnal :D

      Usuń
  6. serial wygląda ciekawie, pewnie się skuszę :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. o nie, następna niewolniczka seriali! :D zajrzę do wirtualnego świata.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszyscy moi znajomi zachwycają się tym serialem :D Ja jakoś nie mogę się na niego skusić ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy16 maja, 2014

    Faktycznie wygląda ciekawie :D Muszę koniecznie zajrzeć ,lubię takie klimaty ^.^ Zapraszam cię na mojego bloga,może znajdziesz coś dla siebie http://razemzmieniamyswiat.blog.pl/.
    PS. Komentarze miło widziane :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…