28 lutego 2013

59. Nieznośna lekkość bytu


Milan Kundera



















„Cóż może być warte życie, jeśli pierwsza próba jest już życiem ostatecznym”

                Milan Kundera snuje przed nami opowieść umieszczoną w czasach praskiej wiosny. Zabiera nas w podróż do Czech, Szwajcarii, Ameryki… Zabiera nas w podróż w głąb kilku bliskich, a jednocześnie odległych, sobie dusz. Poznajemy bohaterów, których losy splatają się, choć niektórzy z nich nigdy się nie spotkają.
                Gdybym musiała opowiedzieć fabułę książki napisałabym, że jest to powieść o oddaniu. O oddaniu mężowi. O oddaniu kochance. O oddaniu pracy. O oddaniu pasji. O oddaniu swoim przekonaniom. O oddaniu psu.
                Chociaż Kundera połączył wszystko w zgrabnie zgranej fabule, to jest ona drugorzędna. Nie jest istotne, że ktoś coś zrobił. Istotne jest wszystko, co temu towarzyszy- kiedy to zrobił, w jaki sposób, co czuł i wreszcie: dlaczego? Co kieruje ludźmi, gdy podejmują decyzje? Co kieruje życiem, kiedy nie potrafimy odpowiedzieć na pytanie dokąd nas wiedzie? Co kieruje światem, uczuciami ludzi i psów, ławkami i rzeką?
                Kundera szukał tych odpowiedzi pisząc. I każdy, kto potrzebuje odpowiedzi na jakiekolwiek pytanie może zagłębić się w „Nieznośną lekkość bytu” i również wszcząć poszukiwania. Znalezienie właściwiej odpowiedzi nie jest gwarantowane. Nie jest też zresztą istotne. Istotą tej książki jest poszukiwanie.

„Człowiek nigdy nie może wiedzieć, czego ma chcieć, ponieważ dane mu jest tylko jedno życie i nie może go w żaden sposób porównać ze swymi poprzednimi życiami ani skorygować w następnych”


10 komentarzy:

  1. Wszystko jest "za chwilę" ... A ja się miałam zabrać za tą książkę i na tym się skończyło.
    Wczoraaj założyłam adidasy, a dzisiaj musiałam wrócić do emu... Ja się pytam, jaki śnieg w weekend?!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba niedługo sięgnę po ten tytuł, bo opisem strasznie mnie zachęciłaś. To coś, czego od dawna szukałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja tez nie jestem jakąś wielką fanką musicali, długo musiałam się do nich przekonywać. ale teraz bardzo je lubię, chociaż widziałam tylko kilka. w każdym razie Roxanne to chyba jest najpiękniejsza aranżacja jaką w życiu słyszałam, o! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oby, bo ja też marzłam mimo wszystko ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny ten drugi cytat.

    OdpowiedzUsuń
  6. w końcu znajdziemy te perspektywy, zobaczysz, tylko musi nas coś natchnąć :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka wciąż przede mną. Czeka. Nie wiem na co. Na odczekanie. Swoją drogą, widziałam już film, ale to nie było najlepsze ze wspomnień. Śpiochem jestem, a film zaczął się późno. Po godzinie doszłam do stanu, w którym po każdej zamkniętej scenie czekałam na koniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a ja nawet nie wiedziałam, że jest film. No, ale przy książce na pewno nie uśniesz.

      Usuń
  8. Ciągle szukam czasu, by oddać się jednej z książek, które polecasz i opisujesz na blogu. Niestety chyba ten dzień nastąpi najwcześniej za 2 miesiące. Aktualnie jestem skazana na lektury z zakresu matury podstawowej i książki, których używam w pracy maturalnej. Mój bon z EMPIK-u czeka od grudnia na wykorzystanie ;) Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dokąłdnie, zawsze to coś.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię.