Przejdź do głównej zawartości

63. Zawód: Wiedźma

Zawód: Wiedźma. Część 1

Autor:







Olga Gromyko stworzyła świat, który dla osób przeciskających się wielokrotnie pomiędzy różnymi pozycjami fantasy, nie pokazuje pewnie niczego nowego. Ja jednak nie spotkałam się nigdy z połączeniem wiedźm/czarowników z wampirami. Tym większa przyjemność z czytania książki „Zawód: Wiedźma”.   

Wolha, główna bohaterka, to postać ulepiona z intrygi, sarkazmu, brawury i kupy rudych włosów. Jest postacią typową i nietypową jednocześnie. Język, jak wkłada w jej usta autorka, wywoływał u mnie uśmiech, okraszony rozpalaniem mego serca z miłości do ironii. Fabuła jest bardzo ciekawa i niecodzienna, dlatego też wciąga i książkę czyta się bardzo szybko. Spodziewany wątek miłosny na szczęście nie przeistacza się w standardową rzyg-story, dlatego nie ma fragmentu powieści, który wywoływałby palpitacje- niczego nie chce się omijać.

                Jak dla mnie powieść ma jednak spory minus- przewidywalność. Może to tylko moja refleksja, a może po prostu historia nie rozkręciła się jeszcze na tyle, by czytelnik nie był w stanie odgadnąć jej zawiłości. W końcu to tylko pierwsza część. Zachęcona tym, co od Pani Gromyko dostałam, mam oczywiście zamiar sięgnąć po następne.
 

Komentarze

  1. Po samym tytule widzę, że to coś dla mnie ;D Zobaczymy, jak to będzie z tą przewidywalnością.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta przewidywalność to spory minus, ale może kiedyś po książkę sięgnę, skoro mimo wszystko przyjemnie się ją czyta ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam trzy tomy z tej serii i bardzo mi się podobały :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…