Przejdź do głównej zawartości

64. Oferty pracy

Ostatnio dosyć intensywnie zajmuję się przeglądaniem ofert pracy. I czasami czytając je nie wiem, czy mam się rozpłakać, czy zaśmiać. Jak to niezbyt wyrafinowanie ujął jeden z moich kolegów: "W dupach się tym pracodawcom poprzewracało" oraz "Nie wiem, co za beton pisze to ogłoszenia". Są to stwierdzenia obraźliwe, a nie wolno obrażać innych, jednak przypadły mi do gustu, bo dobrze oddały to, co czasami myślę.

Wbijam na stronę, nieważne jaką, i poszukuję pracy w bardzo różnych branżach. I oto widzę przed sobą ogłoszenie, w którym poszukują osoby do "sprzedaży towarów w punkcie sprzedaży". Pewnie się czepiam, ale ... sprzedaż w punkcie sprzedaży? No shit, Sherlock! Inny przykład, który chyba nie powinien mnie rozbawić, a jednak, to oferta w sprawie jakiejś sezonowej sprzedaży na stoisku. Wymóg numer jeden: ambicja. Taa... Z resztą wymogi czasami są zadziwiające. Na przykład potrzeba wykształcenia średniego do sprzątania domu. Albo wymóg "miłej aparycji", również do sprzątania. Dziwi mnie też, że ktoś szuka pani do sprzątania domu/biura i wymaga ... doświadczenia. Mam wpisać w CV, że od X lat sprzątam u siebie w domu i u babci? Babcia może mi nawet rekomendację wypisać, a co tam! Mogłam również zaszaleć i przyjąć ofertę dotyczącą sprzedaszy waszyw. I po co na sprzątaczkę CV ze zdjęciem?

Zastanowiły mnie też tytuły ogłoszeń. W interesie pracodawcy jest, aby jak największa liczba ambitnych aplikantów znalazła ogłoszenie. Jak zatem interpretować tytuł, który brzmi "Praca" albo "Szukam studentki" (choć to drugie już bardziej) lub "Zatrudnię". Niesamowite wrażenie zrobił na mnie kreatywny tytuł "Oddam dziecko" (oczywiście kontynuacja oferty dotyczyła oddania dziecko "pod opiekę starszej pani..."). Tytuł "Hosttessy - dobrze platne" jest pewnie właściwy, ale moja czepliwość nie pozwala mi na brak skojarzeń. Podobnie jak co do sformułowania "Wezmę młodą panią".

Jak widać szukanie pracy wcale nie musi być nudnym zajęciem. Fantazja osób tworzących tytuły ogłoszeń, piszących ich treść i kreujących wymagania, nie zna granic.

Ciekawe jak bardzo rozwinięta jest fantazja osób piszących CV i listy motywacyjne? ;)



Komentarze

  1. Zapewne oferty pracy powalają, a i podobno czytanie CV i LM też dostarcza wrażeń;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwierz mi pewnie taka sama jak pracodawców - w końcu wyobraźnia to ważna rzecz ;D
    A przynajmniej czytając te ogłoszenia nie jest aż tak nudno :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem, kto pisze te ogłoszenia, hahahaha. :D No ale cóż... Może to jakaś podpucha? Wiesz, szukają ludzi inteligentnych?

    OdpowiedzUsuń
  4. O tak, czasem wymagania człowieka szokują. Wtedy się cieszę, że mam pracę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozumiem Twoje rozgoryczenie, bo aktualnie też jestem na etapie szukania pracy. Po prostu masakra... A co do kursu na zakładki, to myślę, że za jakiś czas coś pokażę :) Dziękuję za odwiedziny na moim blogu :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe jak sprawdzają na starcie spełnianie wymogu ambicji? o.O Fajnie piszesz, bd zaglądać :)

    http://designdetector.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. hahahah ja jestem dobrze płatną hostessą xD i nie ma w tym nic złego xD

    rozumiem dokładnie o czym piszesz. ja rzadko przeglądam ogłoszenia, a jak już przeglądam, to odrzucam te "podejrzane". pracę znalazłam wysyłając cv bezpośrednio na stronie agencji hostess (pracuję w Paryżu). ogłoszenia potrafą wykończyć. życzę Ci powodzenia!

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahaha ;D Padłam! To mi humor poprawiłaś! Ale naprawdę, czasem to takie cuda piszą, że masakra. Miałam napisać jeszcze, na co ostatnio trafiłam, ale zapomniałam... jak sobie przypomnę, to dopiszę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Trójmiejskie lumpeksy - już się boję. :D Ostatnio w Gdańsku Głównym otworzyli nowy, mają tam dość ciekawą ofertę zwłaszcza dla tych, którzy lubią Primark, a nie chcą zamawiać sobie np. plecaków czy toreb z Internetu. Tam są wszystkie nowe i w tej samej cenie, więc nawet nie płacą za przesyłkę. I mają prześwietne piżamy dla dzieci. <3

    Po prostu nie czuję powołania do historii. Dziękuję. Co po takich studiach będziesz robić?
    Jeżeli nie zapomnę, z pewnością coś napiszę na blogu. A jeśli moja krótka pamięć się odezwie, to zapraszam na moje konto na lubimyczytac.pl - http://lubimyczytac.pl/profil/103342/here-kitty . Tam pojawi się z pewnością recenzjopodobne coś. Za milion lat, kiedy "Zabić Lincolna" doczeka się swojej kolejki. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wobec tego życzę ci spełnienia swoich ambicji i wykonywania wymarzonego zawodu z pasją. Niestety ja nie mam takiej nauczycielki, po części też przez nią zniechęciłam się do tego przedmiotu. Mimo wszystko uwielbiam powieści historyczne, które są dla mnie jednym z najprzyjemniejszych źródeł wiedzy o zamierzchłych czasach. :)
      Jak już napiszesz swoją książkę, dasz znać? :P

      Usuń
  10. dziękuję za życzenia! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chcę być zawsze młoda :D zobaczymy, co z tego będzie.
      i Ty też bądź! hhaha

      Usuń
  11. Czasem myślę sobie, że przedłużony urlop macierzyński to nic złego w starciu z ogłoszeniami o pracę. Brrrr aż mnie ciary przechodzą jak myślę o szukaniu ofert - o zgrozo - w zawodzie ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…