Przejdź do głównej zawartości

67. Słowo - Klucz

Coraz więcej do zrobienia, coraz mnie czasu. No, ale wpadam tutaj i powiem Wam, że zaległości u Was pewnie w weekend dopiero będę nadrabiała. Niemniej podzielę się czymś zupełnie niegłębokim i raczej średnio interesującym.

Jak mam słaby humor i nic mi się nie chce, to wchodzę sobie na statystyki bloga na tak zwane "źródła ruchu sieciowego". Wszyscy, którzy mają blogi na blogspocie pewnie wiedzą ile rozrywki można tam znaleźć. Postanowiłam podzielić się z Wami moją rozrywką.

Oczywiście w "Wyszukiwanych słowach kluczowych" są tytuły książek, czasami jakieś terminy/osoby z historii (może pomogłam komuś w zadaniu domowym i nawet o tym nie wiem?). W związku z tym najbardziej zapamiętaną przeze mnie wyszukiwaną frazą było: "poganie y inne mongoły" oraz "Żydy" Nie mam pojęcia w jaki sposób ta selekcja się dokonała, no ale cóż.



Przyczyniłam się też widocznie do czyjegoś hobby wyszukiwania przykładów na bezczelność księży.

Natomiast jeśli chodzi o "miła propozycja" to nie wiem co ktoś miał na myśli, ale nie mogę powstrzymać swojej wyobraźni przed domysłami i skojarzeniami rodzaju wszelakiego.

Bardzo dużą popularnością cieszy się również wyszukiwanie serialu, o którym napisałam tutaj: KLIK

Przy czym kombinacje są bardzo różne "otchłań namiętności", "odchłań namiętności", "othłań", itd.


Poszukuje się u mnie również bardzo istotnych informacji, w tej samej zresztą notce, jak na przykład ta powyżej. Nie wiem tylko, czy mam się załamać tym, iż ktoś tak pisze, czy tym, że ktoś w ogóle naprawdę ten serial ogląda. Niemniej widać po tym jaka jest jego grupa docelowa.


Może znajdzie się później więcej takich wspaniałych kwiatków. Będę pewnie o tym pisać. Jak tam u was słowa-klucze?



(Pokaz znajomości Paint'a, yeah!)

Komentarze

  1. Haha, u mnie czasami też pojawiają się takie rzeczy. Hitem było ,,jak zakiełkować ziemniaki", ,,dziwadła", ,,róża jerychońska po łacińsku", ,,żółwie flaki" i ,,straszenie bachorów". Mjeju, znalazłam coś wspaniałego! Ktoś wpisał ,,aki agonen" :D Aaaa, fangirls 100% normy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jak czytam te słowa klucze u innych to się czasami załamuję ;D Za to mnie te moje aż tak nie dziwią łee, nie mam się z czego pośmiać :( np. muzyka, nauka, strach, fizyka, fizyka wzory, masked [hue hue nawet mój nick ktoś wpisywał xD]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłam ja z tym nickiem :D

      Usuń
    2. Ahaha xD "To mówiłem ja- Jarząbek"
      Czyli odnajdź swoich fanów- by Cosiowa ®

      Usuń
  3. Nieźle można się uśmiać z takich słów kluczowych ;P Od jakiegoś czasu kolekcjonuję screeny i kiedyś zrobię taki wielki post z tym ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha, bezczelność księży? Super, idę obczaić moje :P
    http://designdetector.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. obserwowanie statystyk to rzeczywiście dobra zabawa :) do mnie codziennie trafia poszukiwacz hasła "ostre rznięcie". Wciąż mam wrażenie że znajduje nie to, o co mu chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dooobre XD
    Znajomość painta masz doskonałą :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo, tak! :) Nie ma to jak statystyka :D U mnie najlepsze były "cycki u nastolatek", czy coś takiego związanego z cyckami :D
    Z miłą propozycją też niestety mam wiele dziwnych skojarzeń, głównie z czasów, kiedy się robiło żarty ze zboczeńców na czacie. :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…