Przejdź do głównej zawartości

71. Telegram

Chciałabym żeby tytuł oznaczał, że podam wam jakiś przepis na fantastyczne jedzonko na szybko. Ale tak nie jest (Po sugestii Marty i zmianie tytułu ten wstęp nie ma żadnego sensu).

Piszę na szybko, bo zamotana i zalatana jestem. Nawet zdań nie piszę poprawnie, tak mi się wydaje.
Mój licencjat ma się ku końcowi, jeszcze trochę i cała praca będzie w rękach promotora. Sesja idzie, juwenalia idą, rozliczenie z działania koła idzie.

Pracy jak nie było, tak nie ma.

Siedziałam ostatnio nad życiowym dziełem, które możecie podziwiać i adorować je lub nie:


Domyślam się, że zrobienie strony na wordpressie to nie jest filozofia, ale dla mnie to był wyczyn, więc się cieszę, że jest. A jak ktoś chce to ze strony może przejść na naszego fejsa. Natomiast Trójmiejszczan zapraszam do śledzenia.

I to tyle, tylko lub aż, raczej tylko!

Komentarze

  1. Najważniejsze, że strona jest ;D
    No i życzę powodzenia z tym licencjatem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki telegram bardziej ;) Fajnie to wygląda. Aż miło popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, dobre, zmieniam tytuł :D

      Usuń
    2. Właśnie zauważyłam ;D

      Usuń
  3. Ooo szkoda, że jako gdańszczanka mam zero czasu, żeby się gdzieś spotykać na dyskusje...

    pozdrawiam!
    http://natkak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chyba też jestem daleka od wiedzy na te tematy... bo gdybym nie była, już dawno bym sobie odpowiedziała. :(
    Wolne i szkoła mi się mieszają, też myślę, co mam do zrobienia, robię to lub nie, a jednak gdzieś tam z tyłu głowy majaczy się wizja słodkiego lenistwa, której czasem aż szkoda nie zrealizować...
    O, ja jestem z Trójmiasta. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. strona ładna, przejrzysta, brawo! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach studenci, któż ich pojmie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie bardzo pojmuję komentarz, ale ciemna jestem, to trudno :)

      Usuń
  7. Powodzenia z licencjatem, no i stronka przyjemna :). Pierwsze kroki zrobiłaś, teraz tylko lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  8. o gratuluję tego licencjatu, mam nadzieję, że nie będzie dużo poprawek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. a co do maturek to nie ma już ustnych podstawowych i rozszerzony, jest po prostu ''trudniejsza podstawa'', albo ''łatwiejsze rozszerzenie''. uśrednili to :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czasami się cieszę, że mam jednolite magisterskie i żaden licencjat mi nie grozi! Ale za Ciebie trzymam kciuksy! Zwolnij trochę! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…