Przejdź do głównej zawartości

72. Wbrew pozorom jeszcze żyję...

Brak notek to śmierć bloga, ale wbrew pozorom jeszcze dycham. 
Licencjat na wykończeniu. Właściwie jest już napisany. Teraz tylko poprawiam i uzupełniam o wskazówki różne i różniste od mojego Promka cudownego (nie jest to ironia - naprawdę mam świetnego promotora).

Nie chcę się tutaj bawić w osobiste wynurzenia, nie sądzę, by mi to teraz poprawiło humor. Nie jest za dobrze i nie mam weny na napisanie niczego mądrego. Dlatego postanowiłam skorzystać z blogowego zwyczaju u zamieścić "stosik". Nie, nie będę was zarzucała literaturą, którą czytam do licka i do egzaminów (chociaż jest niemniej ciekawa i równie warta uwagi). Zarzucam książki, które mam zamiar wchłonąć, jak tylko będę miała czas (czyli się obronię) i zacznę czytać więcej tego, co chcę:

Lista wygląda następująco (od dołu):
- T. Mazowiecki, Rok 1989 i lata następne
- Ł. Gładysiak, Zabijajcie wszystkich. Einsatzgruppen 1938-1941
- A. Hall, Osobista historia III Rzeczypospolitej
- Dlaczego jesteśmy ateistami, zbiorówka
- F. Lenoir, Wyrocznia księżyca
- J. Kurczewski, Przeciw-obyczaje
- R. Kurkiewicz, Klapsy polskie
- G. Gąsior, Stalinowska Słowacja. Proces "burżuazyjnych nacjonalistów" w 1954 roku
- A. Pilipiuk, Wampir z M-3

Oczywiście lista jest o wiele dłuższa, ale póki co wystarczy. I tak jeszcze dużo czasu, nim będę miała "wolne", nie ma co zagłębiać się nadto w marzeniach. 

A teraz żegnam i pozdrawiam. Dla wytrwałych, którym jeszcze chce się tutaj wchodzić taka miła, stara nutka:


Komentarze

  1. jest już wampir z MO, a wampir z m3 był cudny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, wiem, ale akurat M-3 został mi sprezentowany przez mojego Ktosia, toteż tym się teraz jaram :D

      Usuń
    2. Uwielbiam Pilipiuka ^^

      Usuń
    3. Marta - czekałam na taki komentarz! Nie wiedziałam tylko kto pierwszy go zamieści :)

      Usuń
    4. Bo jak to można go nie uwielbiać? ;D

      Usuń
  2. W takim razie życzę jak najlepszego wyniku przy obronie :) I żebyś w końcu miała czas na te książki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pilipiuka jestem ciekawa. Zakochana jestem w Wędrowyczu, inne podchodzą mi różnie. Myślę, że na listę ku pamięci wpiszę Kurkiewicza i Kurczewskiego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wampiry Pilipiuka są zdecydowanie lepsze niż promowane w telewizji, ale pewnie po prostu bardziej lubię styl tego pisarza.

    OdpowiedzUsuń
  5. :). Co racja to racja, brak notek to śmierć bloga. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia na obronie ;) przed maturą też zrobiłam sobie spis książek, które chce przeczytać w wakacje i nie mogłam się doczekać momentu, w którym będę mogła położyć się w słońcu i zagłębić w lekturę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Stosik imponujący. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…