Przejdź do głównej zawartości

73. Miszyn Akompliszt!

Państwo Bloggerzy - melduję wykonanie zadania!

Ogłaszam wszem i wobec wszystkim, którzy jeszcze z jakiś powodów tutaj wchodzą, że:

OSTATNIA SESJA NA I STOPNIU STUDIÓW ZALICZONA
co więcej jestem zmuszona również dodać:

PRACA DYPLOMOWA ZŁOŻONA



Obronę mam na początku lipca i jak będę już po, to pewnie tak się tym podniecę, że Wam zrelacjonuję. 
Licencjat nie wyszedł mi długi - ostatecznie jest to 55 stron. Rozdałam każdemu, komu miałam, porozmawiałam już ze swoim złotym Ojcem Promotorem i nic tylko czekać. Myślę nad imprezą dzisiaj i namyślić się nie mogę. Za to na pewno impreza będzie jutro, ostatnia studyjna (nie, nie w studio nagrań, ja tak odmieniam "studia").

Jakie plany do obrony?
Tyle książek powinnam doczytać - 8
Ile książek planuję doczytać - 6
Ile obstawiam, że przeczytam - 3/4 jednej


Trochę się tutaj osobiście zrobiło ostatnio. Tylko pierdołami Was zasypuję. Cóż, mogę tylko powiedzieć, że:

Miszyn Akompliszt
zatem
wracają normalne notki

... już od kolejnej.

Do tego jeszcze, z ostatnich dni, dodać należy, że...

Cosiowa się zaręczyła z Ktosiem :)

I to tyle relacji. Pozdrawiam jeszcze czytających!

Komentarze

  1. Gratuluję i 3mam kciuki za obronę - ja licencjata broniłam dokładnie 2 lipca;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje :) Życzę powodzenia przy obronie, no i miłego czytania, huehue :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje! Powodzenia na obronie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje! I zdanej sesji i zaręczyn... No gratulacje, ogromne! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że raczej mam się czym przejmować. Jeśli na moim profilu będzie próg 156-160 punktów, to mnie ze 152 pkt zwyczajnie nie przyjmą. Ponad 80 osób z pierwszego wyboru - ile z nich odpadnie? Raczej niewiele. Która będę pod kreską? Nie mam pojęcia. Napiszę odwołanie, ale nie mam żadnej pewności, że mnie przyjmą. Dlatego się przejmuję. Ta szkoła to moje marzenie, no... Nie chcę, by akurat w tym przypadku moje miejsce zajął ktoś, kto sobie pomyślał: "pójdę do szkoły dla hipsterów, przyszpanię swoim ajfonem, punktów starczy, hje, hje"... :/

    Gratulacje! To wspaniałe, że ludzie się jeszcze zaręczają. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…