Przejdź do głównej zawartości

76. Sklepy Cynamonowe

Sklepy cynamonowe

Autor:  






Przebrnęłam w końcu przez "Sklepy cynamonowe" Schultza. Jedyny powód, dla którego czytanie tak krótkiej lektury szło mi tak powolnie jest to, że nie ma ona w sobie tego czegoś, co wciąga. Narracja jest prowadzona oczami młodego chłopca, który bacznie obserwuje swoje otoczenie, zwłaszcza szalone poczynania Ojca. To wszystko, co mogę powiedzieć o historii. Dlaczego? Nie ma nawet sensu próbować opowiadać fabuły, ponieważ trzeba samemu przeczytać, aby dobrze się z nią zapoznać. 

Po co zatem piszę o tej książce?

Otóż jest ona fantastycznym przykładem ogromnego kunsztu literackiego, niesamowitej umiejętności operowania słowem i tworzenia niezliczonych opisów oraz metafor. Jest to styl, który sam w sobie kompletnie do mnie nie przemawia - dzieło nie staje się przez to, moim zdaniem, lepsze. Co nie zmienia faktu, że po prostu NIE MOŻNA tego pominąć i nie docenić.

Dlatego polecam każdemu przeczytanie "Sklepów cynamonowych" choćby po to, by móc spróbować tej, ogromnej wręcz, magii słów.

Komentarze

  1. Po opisie to mnie średnio zachęciłaś do przeczytania ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. No naprawdę JEDYNA książka obok "nad niemnem" której nie byłam w stanie przeczytać przez liceum. Opisy nie wystarczą, żeby książka była ujmująca :) Wystarczy spojrzeć na Stephenie Meyer :D Niby grafomaństwo, dla mnie kaleczenie języka (nie czytałam w oryginale więc nie wiem ile tłumacz miał tu do powiedzenia) przeczytałam jedną część i dalej już nie mogłam. Bo dla mnie obie rzeczy są ważne. A mimo wszystko sprzedała się tak dobrze. Fabuła moim zdaniem zawsze wygrywa. Romanse dla kucharek zawsze w cenie. Pozdrawiam!

    http://natkak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, że fabuła nie jest porywająca, jednak sposób pisania tworzy niesamowity klimat! Dosłownie widzi się przedstawiane wydarzenia <3 Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam to chyba na polskim? Chyba... nie jestem pewna :D
    Dziękuję.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. wszystkie kody są w internecie, istnieje jakieś forum blogowe nawet, gdzie można znaleźć dosłownie wszystko, natkniesz się na nie, jeżeli będziesz szukać konkretnych zagadnień. a grafikę tworzę w photoshopie, jakieś takie zboczenie mam, jeżeli chodzi o ten program :D

    OdpowiedzUsuń
  6. to chyba będę musiała przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja już chyba u Ciebie wspominałam, że u mnie czytanie idzie opornie :D jednak w te wakacje mam zamiar troszkę poczytać, ale chyba na lekturę tej książki się nie skuszę przez to, że nie ma tego "wciągacza".

    ja jestem ogólnie straszny białas i mnie słońce szybko bierze tyle, że na czerwono właśnie. tylko przy takim stopniowym opalaniu uzyskuję ładną, brązową opaleniznę.

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam ludzi, którzy trafnie dobierają słowa... sama tej książki nie czytałam, ale lubię taką nietypową narrację.

    OdpowiedzUsuń
  9. No to spróbuję przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. so great

    http://www.cultureandtrend.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…