Przejdź do głównej zawartości

77. Jestę Licencjatą!

Takim oto ładnym określeniem oznajmiam, iż ...
obroniłam się (a walczyłam jak mogłam!) na 5!

 

Standardowo najgorsze było czekanie. Chociaż jestem już po, to na pytanie mojego Profesora - "Było się tak denerwować?" odpowiedź brzmi nadal "Tak", bo nie spodziewałam się takiego obrotu. 

W każdym razie wreszcie mam wakacje. W związku z tym mogę robić, co chcę, czyli zabrać się do pracy. Zatem przede mną dużo czytania, poszukiwań, przeglądania prasy, etc. 
No, ale nie będę Was tym zanudzała.

Niektóre bloggerki już wiedzą, bo pisałam do nich maile, inne nie - bo nie mogłam znaleźć maila ani kontaktu - ale w mojej głowie zrodził się pomysł bloga prowadzonego przez wielu autorów. Wpisy będą wielotematyczne. Jeśli ktoś ma ochotę się dołączyć i/lub poznać szczegóły, to zapraszam do napisania do mnie (ninanegi@gmail.com) albo podania swojego maila w komentarzu :)

Póki co to tyle. Zabieram się do czytania, oglądania, więc pewnie niedługo jakieś recenzje. I dzisiaj lub jutro moja recenzja płyty Dowód Rzeczowy Nr 3 (PIH) na AllAboutMusic.

Komentarze

  1. Zatem moje gratulacje;)
    Ja pamiętam jak przed moją obroną licencjatu strasznie się denerwowałam, przede mną były 3 osoby, które wyszły w podłym humorze, co mnie jeszcze bardziej dołowało - ale jak się okazało niepotrzebnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nikt nie miał tego samego recenzenta, co ja, więc sama się bałam :D

      Usuń
  2. W takim razie ogromne gratulacje! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje tak wysokiej oceny z obrony:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A Ty w jakiej jesteś sieci? :) No ja też nie lubię przepisywania;/ Pewnie, gdzieś zrobiłam błąd w cyfrze, ale i tak resztę wywaliłam nr, wiec potem sprawdzę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weszłam w spam, a tam dwa komentarze od Ciebie :O Blogger przesadza z tym wrzucaniem komentarzy do "Spamu";/

      Odpowiadam na komentarze:

      • "Z tej notki przebija tak błogie leserstwo, że aż mi się udziela. Dobrze jest zrobić sobie chwilkę przerwy dla siebie. Ja już nie mogę doczekać się swoich wolnych chwil, chociaż do nich jeszcze trochę zostało. Życzę weny, żebyś mogła zmienić wygląd bloga tak, jak sobie obmyślisz, w końcu ten blog ma się podobać przede wszystkim tobie :)"

      • "Odpowiadam sama sobie, jupi :D Ja mam Orendża :)"

      Pewnie, że mi ma się podobać przede wszystkim, ale ostatnio trudno mi się określić, bardzo trudno. Ja mam jeszcze nr na kartę z Orange, bo tez tam mam trochę znajomych.

      Usuń
  5. Bardzo gratuluję licencjatu. Ja swoją obronę będę miała może za dwa lata jak nigdzie nie podwinie mi się noga.
    Taki wspólny projekt jest fajny, ale powinien być ograniczony do pewnego tematu, bo jak każdy będzie pisał o czymś zupełnie innym to zrobi się śmietnik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego myślę o rozdziale tematów - każda z bloggerek już mi pisała o czym może opowiadać. Monotematyczność wydaje mi się nudna. Zwłaszcza, że skład jest bardzo różnorodny :)
      Widzę, że interesujesz się anime. Jeśli będziesz miała kiedyś ochotę dołączyć do projektu albo napisać coś "gościnnie" to zapraszam :)

      Usuń
  6. Gratulacje! Fajny pomysł na tego bloga <3 Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję!
    ;_; Już się boję, co stanie się ze mną...

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulacje! Aby całe życie było na 5!

    OdpowiedzUsuń
  9. Brawo, trzeba realizować swoje cele :-) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…