Przejdź do głównej zawartości

81. Nasze Matki, Nasi Ojcowie

Pisałam już (na górze widać), że kilka blogerek skrzyknęło się i stworzyło wspólnego bloga - miejsce do pisania i dyskusji. 

Może teraz napiszę trochę więcej.

Sama inicjatywa opiera się na tym, by pisać o czymś ciekawszym i bardziej pouczającym, niż życie prywatne. Na swoich blogach piszemy o sobie. Natomiast w Naprzeciw piszemy o pasjach, nie o życiu codziennym. Mamy zresztą nadzieję, że nie będziemy jedynymi tam piszącymi. Dlatego jeśli ktoś z was ma ochotę o czymś dla nas napisać albo pisze własną twórczość - zapraszamy!

Dopiero wystartowałyśmy i mi przypadł drugi z kolei wpis. Serial "Nasze Matki, Nasi Ojcowie" jest chyba znany przez większość osób, chociażby z tytułu. Popularność zawdzięcza dyskusjom i krytycznym głosom, jakie zebrał w Polsce. W dzisiejszym wpisie -


- moje spojrzenie na tę produkcję. Zapraszam do klikania, czytania i komentowania.

Komentarze

  1. Blogi grupowe to ciekawa inicjatywa : )
    Sama piszę jedną taką grupówkę, z tym, że ona zajmuje się ocenami innych blogów : )
    Widzę, że masz profil na lubimy czytać : ) Też mam. Żałuję, że usunęłam poprzednie konto. Teraz muszę zaczynać od początku : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, w takim razie w najbliższym czasie na pewno zaglądnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. lecę zajrzeć :) w sumie blogi grupowe to fajna sprawa, piszesz kiedy chcesz, poruszane są różne tematy przez różne osoby, dzięki czemu czytelnik nigdy się nie znudzi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zawsze ze sobą zabieram lakiery do paznokci. Dwa tygodnie lakier się na płytce nie utrzyma w idealnym stanie, a ja lubię, gdy moje paznokcie jakoś wyglądają. :P Podróż była udana, dziękuję. :)
    Stronę zaobserwuję i będę odwiedzać, mimo że nie podjęłam się udziału w jej współtworzeniu. Ale cieszę się, że zrealizowałaś swój plan! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co racja, to racja. Jednakże zauważ, że nauczywszy się jednego - pokoju (ha, co to za pokój, jak 'Merica & inne kraje wciąż krecą afgański biznes?), robimy coś innego - np. wprowadzamy żywność genetycznie modyfikowaną, sztuczną żywność, spryskujemy owoce i warzywa pestycydami, faszerujemy zwierzęta antybiotykami (nie wspominając o tym, jak je traktujemy, jak zabijamy! <"Food Inc.">), co sieje spustoszenie w naszym organizmie i potwierdza tezę, że na jedzeniu nie warto oszczędzać, bo cena jest o wiele droższa, niż na metce. I tak dalej, i tak dalej.
      Dziękuję ci! :)

      Usuń
  5. Obejrzałam jeden odcinek. Wciągające.

    OdpowiedzUsuń
  6. ej no to wbijam, nazi matki to moja tematyka w sumie :D
    życzę Wam powodzenia, u mnie niestety krucho z czasem i sporo zaległości na blogu :c

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…