Przejdź do głównej zawartości

85. Co z tym językiem?

Nie chcę nikogo obrazić, ale zastanawiam się - co się do cholery dzieje z tym językiem?

Wiem, pamiętam, rozumiem, jestem świadoma...

Tak, nie jest to żadną nowością, że w każdym języku są zapożyczenia z obczyzny. Ponadto ze względu na modę często wtrąca się obcojęzyczne wyrazy, czy to miała być łacina, francuski, czy angielski. 

A mimo to...

Niezbyt przyjemnie wygląda dla mnie nagminne używanie współczesnego bożyszcza języków - angielskiego. I piszę tutaj o blogosferze. Sama również kilkakrotnie użyłam tego języka w tytułach postów, miało to jednak swój cel. Jaki cel ma tytułowanie w języku obcym każdego wpisu, skoro sam blog prowadzony jest w języku polskim (lub czymś, co do złudzenia przypomina język polski)?

Dlaczego tak właściwie...

Ludzie czują potrzebę używania języka obcego bez wyraźnej konieczności - czyli dla wyrażania swoich odczuć w obecności innych Polaków. Im więcej memów z kwejków, najngagów i innych takich, tym więcej pojawia się tego typu wyrażeń. Rozumiem ich sporadyczne używanie. Znam jednak osoby, dla których dłuższa wypowiedź bez kilku tego typu wtrąceń wydaje się niemal niemożliwa do skonstruowania. 

Czy naprawdę...

Nasz język jest tak ubogi, że musimy używać aż tylu wyrażeń obcojęzycznych....

w aż tylu...

...tytułach blogów,  wpisów, treści notatek, wiadomości i wreszcie (o zgrozo!) w mowie?

Ostatecznie przecież...

Język polski jest naprawdę piękny. Pewnie każdy, kto tutaj wpadnie i to przeczyta potwierdzi moją refleksję. Jest on co prawda kaleczony na różnorakie sposoby, ale o tym nie będę się rozpisywała (pewnie nie mam prawa - sama chyba robię mnóstwo błędów?). Czy musimy do tego używać skrótowców i 2336543554546 wyrazów obcych w celu wyrażania naszych myśli? Naprawdę chcemy zamienić nasz język na coś takiego?

Internet, blogi...

Blog jest współcześnie bardzo popularną formą wyrazu, nieprawdaż? Czy i my (blogerzy) nie powinniśmy zatem podjąć się pielęgnowania naszego języka? Internet to ogrom informacji i nieodkrytych stron świata. Czy ten Polski nie może być polskojęzyczny? Tak prawdziwie?

Komentarze

  1. język polski jest genialny, oczywiście nie można w nim tworzyć słów tak jak w niemieckim np.: sehsnswurdigkeiten(3 słowa) besichtigen (ulubione), ale wystarczy poczytać Staffa czy Różewicza. Ilość przedrostków itp itd daje możliwości tworzenia słów o nowym znaczeniu. I to jest genialne. Ale fakt, strasznie denerwuje to ciągłe amerykanizowanie wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tak się trochę z Tobą nie zgodzę bo czasami wiele osób tak ma, że po prostu pisząc/mówiąc coś w języku angielskim jest prościej się wyrazić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie i tak, dlatego każdy czasami go używa. Jednak używanie go czasami a używanie go wciąż jest dla mnie bez sensu. Są słowa, które pozwalają nam coś lepiej wyrazić, ale jest też całe mnóstwo takich, które mogłyby z powodzeniem być używane po polski, bo znaczą właściwie to samo.

      Usuń
    2. Nie o to mi chodziło pisząc, że prościej coś wyrazić. To nie kwestia doboru słów, a sama czynność.

      Usuń
  3. Tez uwielbiam jezyk polski i nie moge zrozumiec wlasnie tych angielskich tytulow. Z drugiej strony raz uzylam takiego, ale ze wzgledu na to, ze jego odpowiednik polski jest dla mnie malo znany. Takie sketches brzmi jakos lepiej niz szkic. I z takim slowem ta forme kojarze. Albo digital czy traditional. To sa takie utarte slowa. Czasem tez spolszczam slowa angielskie, kiedy uzywam zartu albo ironii :) jednak w mowie w ogole nie korzystam.
    No i szczerze- to zawsze bylo modne przeciez i cudownym przykladem jest polska szlachta :P
    I brak polskich znakow tez mnie drazni. Dlatego przepraszam, ze tak bez nich, ale pisze z telefonu i lenistwo wygralo.
    pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano było modne, stąd moje "Wiem, pamiętam, rozumiem, jestem świadoma...".
      Jak napisałam wyżej, i jak napisała Mandie, fakt są wyrażenie przydatne. Ja jednak jakoś nie jestem zwolenniczką wrzucania angielskiego dosłownie wszędzie. Moja koleżanka np. stale mówi "God, why?!" i twierdzi, że to lepiej wyraża jej uczucie. W jaki sposób oznacza to coś innego, niż "Boże, dlaczego?" (wypowiedziane tym samym tonem)? - Nie wiem. Za to przypuszczam, że przy "lepszości" tego pierwszego dopomagają filmy i głupie memy.

      Usuń
  4. Może to kwestia tego, że j. angielski mimo wszystko jest dzisiaj rzeczą dość niezbędną? Sama bardzo lubię się go uczyć i uważam go za coś pożytecznego. Oczywiście zdarzają się ludzie, którzy przesadzają, ale to już inna sprawa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uważam, że znajomość angielskiego jest niezbędna. Nie chodzi mi przecież o odrzucenie nauki języków obcych. Tak samo jak nie uczepiłabym się używania większej ilości wyrazów obcych na blogach językowców, dla których jest to właściwie ich sensem, pracą, itp.

      Usuń
  5. Teraz mamy tę cholerną globalizację. Podobno jest się takim fajnym, jak się pokazuje wszem i wobec, że umiesz sklecić tytuł posta po angielsku. U mnie wszystko po polsku jak coś i staram się, by było poprawnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi osobiście czasem brakuje słowa po polsku albo stwierdzam, że polski odpowiednik nie oddaje w pełni tego, co chciałabym powiedzieć. Ja kiedyś nadawałam angielskie tytuły postom, bo były to fragmenty moich aktualnie ulubionych piosenek. Miało to jakieś tam dla mnie znaczenie. Ja bardzo lubię łączenie wielu języków. Może nie przesadne, kiedy rozmawiam z kimś po polsku i słyszę z kiepskim angielskim akcentem kolejne teksty z memów, ale taka już kultura. Zależy w jakich kręgach się człowiek obraca. Od zawsze się cytowało w obcych językach, jak już sama stwierdziłaś. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używanie tytułów ulubionych piosenek, czy filmów to akurat bardzo fajny pomysł :)

      Usuń
  7. Mnie też to denerwuje, ale nie mam pojęcia, co można by z tym zrobić. Blogerki może używają angielskich tytułów, bo bzdura w innym języku brzmi mniej bzdurnie?

    OdpowiedzUsuń
  8. Uczę obcego, ale uwielbiam polski najbardziej ze wszystkich na świecie i nie zaśmiecam. No, może raz na ruski rok. Ale po co stosować zamienniki dla cudownych polskich słów?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja lubię języki obce, ale ewidentnie szanuję nasz język i staram się uzywać przede wszystkim go. Przede wszystkim staram się też go poznawać, dowiadywać się o nim itd. nie rozumiem, po co tak wielu ludzi zastępuje ten piękny i trudny język np. angielszczyzną.

    OdpowiedzUsuń
  10. Angielski jest teraz cool, poza tym ludzie myślą, że pewne zwroty brzmią lepiej w języku obcym niż polskim.

    Też tego nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak mi miło,ze masz mnie w czytanych :) Tak przy okazji. Weszłam na ten blog, co mnie na niego również zapraszałaś do współtworzenia, ale niestety nie podołałabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wyszedł naprawdę super, a bobik zrobiła naprawdę świetny layout.

      Usuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…