Przejdź do głównej zawartości

103. Chłopiec, który żył już kiedyś.

Reinkarnacja w najprostszym ujęciu to pogląd, według którego dusza może po śmierci wcielić się w nowy byt (na przykład zwierze lub nowego człowieka).  Uznaje, że możliwy jest powrót do świata żywych w powtórnym wcieleniu. Wiara w reinkarnację występuje m.in. w hinduizmie oraz buddyzmie (chociaż w tym drugim wiąże się z dodatkowymi aspektami, o których nie będę pisała).

Jakkolwiek nie byłabym daleka od wiary w reinkarnację trzeba przyznać, że jest to wierzenie nader interesujące. Co więcej pogląd ten ma nie tylko swoich wyznawców, ale także badaczy. Są bowiem osoby, które uważają, że są w stanie znaleźć dowody na istnienie takiego zjawiska. Jednym z nich jest Ian Stevenson, który zajmuje się badaniem "powtórnego wcielenia" opierając się głównie na przypadkach ludzi, którzy mają pamiętać fragmenty swojego poprzedniego życia. Badacz ten napisał kilka książek (w Polsce zostało wydane: Dwadzieścia przypadków wskazujących na reinkarnację). 

Historię chłopca, który podobno miał pamiętać swoją poprzednią rodzinę, dom, etc. pokazuje film Chłopiec, który żył już kiedyś.


Można go obejrzeć pod tym linkiem: "The Boy Who Lived Before"

Niezależnie od poglądu na tego typu wierzenia film warto obejrzeć rekreacyjne, bo jest po prostu..., cóż, intrygujący. Przedstawia on chłopca imieniem Cameron, który pamięta swoje poprzednie wcielenie. Zahacza jednak także o wątek innych tego typu przypadków, jak na przykład chłopca, który od najmłodszych lat twierdził, że jest swoim własnym dziadkiem. Rodzice mieli nie zwracać uwagi na to, co mówi, dopóki w rodzinnym albumie nie zaczął pokazywać na zdjęciach siebie w młodości, swojego pierwszego samochodu, itp. (dziecko miało nie znać swojego dziadka).

Istnieje także dosyć znana historia kobiety, która twierdziła, że w poprzednim wcieleniu żyła w starożytnym Egipcie. 

Źródło

Urodziła się ona w 1904 roku w Wielkiej Brytanii. Dowodem na to, że mówiła prawdę miało być to, że znała fakty jeszcze nieopublikowane (jak np. rozkład malowideł w jednej ze świątyń - aby go dokładnie rozpoznać musiałaby już być tam wcześniej). Miała też wiedzę wykraczającą poza możliwości zwykłego poznania poprzez naukę (o kwestiach jeszcze wtedy dobrze nie znanych). O niej również został nakręcony film (produkcja BBC): "Omm Sety and Her Egypt", którego niestety nie udało mi się póki co znaleźć w całości.









Kolejnym przykładem ma być Jenny Cockell, która napisała nawet książkę o swoim życiu, przetłumaczoną zresztą na język polski: Życie raz jeszcze. Ścieżki reinkarnacji. Odnalazła ona swoją poprzednią rodzinę. Podobno jej syn miał ją nawet rozpoznać. Nie będę jednak dokładnie opisywała całej historii, żeby nie zanudzać was na śmierć tymi opowieściami. Wszystkie bez najmniejszego trudu możecie znaleźć w Internetach.

Co więcej istnieją również stwierdzenia, które mają stanowić dowody na to, że reinkarnacja istnieje na prawdę. Ich opisy można znaleźć w wielu miejscach. Bardzo często opierają się o stwierdzenia Iana Stevensona. Ja akurat zaczerpnęłam je ze strony: http://niewiarygodne.pl/. Oto one:

10. Znaki na ciele, które mogły pozostać po poprzednim życiu (w wyniku jakiś charakterystycznych uszkodzeń ciała).

9. Hipnoza, w czasie której osoby jej poddawane mają podawać fakty ze swoich poprzednich wcieleń. Choć tutaj w treści pojawia się również krytyka tego dowodu - gdyż ludzie w stanie hipnozy mogą mówić po prostu o znanych wspomnieniach, faktach historycznych, filmach, etc.

8. Ksenolalia - umiejętność posługiwania się językiem, z którym nawet nie miało się wcześniej styczności (podobno udowodniono to w czasie seansów hipnozy).

7. Deja Vu.

6. Miłosierdzie Boga - który ma, poprzez reinkarnacje, pozwalać na ulepszanie duszy, aby w końcu trafiła do raju.

Muszę dodać od siebie, że ten argument jest dla mnie najbardziej absurdalny. Nie wiem czego miałby dowodzić, w jaki sposób miałby w ogóle zostać nazwany "dowodem".

5. Istnienie cudownych talentów (niespotykanych w danej rodzinie, wyjątkowych, etc.).

4. Zapisy w Biblii, które mają mówić o reinkarnacji, np. "W jednym z fragmentów Nowego Testamentu znajduje się sugestia, że Święty Jan Chrzciciel jest wcieleniem Eliasza" (źródło) 

Niestety moja Biblia leży w domu i na pewno nie będę jej teraz przeglądała. Może kiedyś z nudów się o to pokuszę.

3. Helen Wambach i jej badania na ludziach, którzy po poddaniu hipnozie opowiadali o poprzednich wcieleniach i podawali informacje, których normalnie nie znali. Dodatkowo mieli być to również ludzie, którzy nie wierzyli w reinkarnację albo w ogóle byli ateistami.

2. Stosunki międzyludzkie - reinkarnacja miałaby być wyjaśnieniem na nasze umiejętności dogadywania się, interakcje z ludźmi: według tego założenia spotykaliśmy ich w innych wcieleniach. Rozważania takie snuje Edgar Cayce (jasnowidz...). Podobno jedna z jego "pacjentek" (?) nie dogaduje się ze swoim ojcem, ponieważ, jego zdaniem, w poprzednim wcieleniu byli małżeństwem. 

1. Pamiętanie wspomnień z wcześniejszego życia, czyli coś, o czym pisałam wyżej a co udowadniać miał Stevenson.

Ja nie czuję się szczególnie przekonana do reinkarnacji i traktuję ją jako kolejne ciekawe wierzenie. Nie można jednak ukryć, że ma ona swoich zwolenników a także badaczy, którzy są skłonni dowodzić jej prawdziwości.



Komentarze

  1. Film o Cameronie oglądałam, potem zaczęłam grzebać w informacjach na ten temat i niektóre "za" mi się zgadzają... głównie znajomość nieznanych języków. Według Ojca Płodziciela, zdarzało mi się mówić przez sen w języku hiszpańskim, a od jakiegoś czasu pojawiły mi się sny w jidysz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy da się z Tobą skontaktować? Jeśli mogłabyś ze mną porozmawiać proszę o kontakt - aluska4@op.pl

      Usuń
  2. Jakoś też mi trudno w tą reinkarnację uwierzyć, ale fakt faktem - zagadnienie jak najbardziej interesujące :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No okej, ale obecnie ludzi jest znacznie więcej niż kiedyś. Te dusze jakoś czekają w kolejce czy jak? :)

    Temat ciekawy, warty opisania, ale osobiście nie bardzo w reinkarnację wierzę. Ale Biblię mam, to może sobie poszukam. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. hm... reinkarnacja to ciekawe zjawisko, nie jestem temu przeciwna i nie jest też tak, że nie potrafię w to uwierzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W sumie to nie wierzę, ale chętnie bym uwierzyła, a właściwie chętnie bym doświadczyła. Życie lubię tak, że nie miałabym nic przeciwko życiu jeszcze i jeszcze raz. Ale cóż, może zmieniłabym zdanie, zostając szczurem czy inną glizdą. Choć w sumie pewnie wtedy bym tego nie analizowała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja tam wierzę w reinkarnację mimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja wierzę w reinkarnację. Nie potrzebuję argumentów na dowód. Po prostu wiem, że jest. Nawet tego nie tłumaczyłam sobie, dlaczego itd. Przyjęłam sobie tą wiarę i tak pozostało :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm, a może to dowód na jakąś pamięć gatunkową, przekazywaną genetycznie?

    OdpowiedzUsuń
  9. nie słyszałam o tym filmie, muszę to nadrobić, bo fascynuje mnie zjawisko reikarnacji.. ciekawe, kim lub czym byłam w poprzednim życiu :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…