Przejdź do głównej zawartości

106. Kosmetoholiczka? - Moja kobieta

Zarzucę na chwilę swój zwyczaj powtarzania w jakim to głębokim poważaniu mam większość kosmetyków i jak bardzo nijaki jest mój gust w tej kwestii. Ostatnio bowiem ciągle nurtuje mnie inna kwestia. Wydaje mi się, że dosyć istotna w stosunkach międzyludzkich.

Źródło
Moja Kobieta uwielbia kupować kosmetyki!

To jest dopiero ogromny, życiowy kłopot, prawda? Ja nie lubię tego robić, ale jeśli którejś to poprawia humor - dlaczego nie? Z lamentów, które zewsząd słyszę wynika, że te złe, brutalne kobiety zakuwają facetów w kajdany i ciągają ich po drogeriach. Prawda jednak jest taka, że sami tam włazicie. Jeśli nie chcecie - nie idźcie. A może wstydzicie się powiedzieć, że lubicie chodzić do centrów handlowych?


Źródło

Dziwne nazwy, których nie zrozumie nikt...

Moja kobieta używa tuszu, cienia, podkładu, pudru, fluidu, kredki, eye-linera, pomadki, szminki, błyszczyka i kupy w proszku, tragedia!

No proszę was...

Niektóre rozkminy facetów przyprawiają mnie o mdłości. Ja też nie znam nazw mnóstwa preparatów, których potrafią używać moje koleżanki a część z nich zjadłabym prędzej, niż położyła na twarz. Dlaczego faceci (lub raczej: chłopcy) uważają, że to jest powód, by śmiać się z kobiet? Jeśli sami nie potrafią tego rozróżnić, to w czym problem? Bo moje pytanie - a po chuj wam to? Czy wasze dziewczyny do łba wam kładą tę całą wiedzę, niczym o kampaniach napoleońskich na lekcjach historii? No chyba nie.


Źródło

Moja dziewczyna nakłada tonę makijażu!

Zazwyczaj ta tona, to trochę przesada. Tony nie ma, co najwyżej toner, ale nie taki od tuszu. 

Powyższy problem jest jednym z tych, które mnie najbardziej zastanawiają - kiedy ktoś pisze/mówi już o "swojej dziewczynie", to znaczy, że zna daną osobę jakiś czas. I co, wcześniej się podobała? Dobierałeś partnerkę z zamkniętymi oczami? Zamieszkałeś z nią i zdziwienie, że się maluje? Nie. Nikt naturalnie nie ma zielonych powiek.




Ile czasu kobieta może spędzić w łazience?

Moja odpowiedź na to pytanie jest banalna: ILE CHCE! Zdziwieni? Ponawiane wciąż pytania o to ilu kosmetyków kobieta może użyć, jak długo można zajmować łazienkę, ile stać przed lustrem, są już nudne. Tak jak demotywatory, filmiki, memy, kwejki, etc. Myślę, że ta kwestia wymaga wyjaśnienia: twoi koledzy mają zazdrościć ci kobiety, ma być piękna, czyściutka, bezustannie pachnąca, dobrze ubrana, uśmiechnięta, pewna siebie... ale niech weźmie kąpiel, umaluje się i ubierze w 5 min. Niech zdąży jeszcze w tym czasie posprzątać, ogolić nogi, nakarmić ci psa i zrobić obiad dla ciebie. Prysznic zajmuje ci 5 min? Świetnie! Skoro i tak przez najbliższy tydzień zamiast niego użyjesz kiepskiego dezodorantu!

Źródło

Nie lubię kosmetyków, zakupów, nie lubię pindrzenia się, wkurza mnie, gdy ktoś z tego powodu zbyt długo wychodzi. Sama szybko się "oporządzam". Są jednak kobiety, które przykładają bardzo dużą wagę do kosmetyków. Są bloggerki, które potrafią napisać o kilkudziesięciu markach i zapachach balsamów. Są dziewczyny, które codziennie malują powieki innym odcieniem testując setki kolorów. I co z tego?

Wkurzają cię zakupy z kobietą? - Nie idź!
Wkurza cię, że twoja dziewczyna się maluje, że lubi mówić o kosmetykach, do furii doprowadza cię jej zachowanie związane z pielęgnacją? Prosta rada - zmień kobietę, bo ta widocznie nie jest dla ciebie!

 Kobiety mogą być wkurzające, owszem. Jednak samo nasuwa się pytanie do tych wiecznych wyśmiewaczy - narzekaczy:

WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY?

Komentarze

  1. A ja lubi kosmetyki, chociaż nie do przesady. Czasem jak mam wenę zrobię sobie pełny makijaż, innym razem tylko lekki, ale przeważnie chodzę bez lub tylko z tuszem na rzęsach. Ale chyba każda ma inaczej;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, to wszystko zależy od kobiety. A skoro istnieją te, które lubią bardzo, mniej, wcale, trochę, etc., to po co narzekać i ciągle wytykać jakieś bzdury, skoro można po prostu wybrać tę właściwą partnerkę?

      Usuń
  2. I teraz dopiero widać, jacy faceci są słabi i na własne życzenie robią z siebie niemoty ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Najpierw sami dadzą sobie wejść na głowę z pierdołami a potem skarżą się na migrenę.

      Usuń
  3. Świetny tekst. :) Jak można się wkurzać, że kobieta kupuje kosmetyki i ciuchy, maluje się i robi nie wiadomo co w łazience, bo chce wyglądać ładnie? Faceci. Tylko oni mogą mieć o takie rzeczy pretensje, jakby im nie można było zupełnie nic zarzucić. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mężczyźni po osiągnięciu 18 r.ż. są przecież ponadprzeciętnie dorośli, idealni, wyważeni, zajebiści... - mam wrażenie, że tak najchętniej by siebie określili (ci odwieczni narzekacze, rzecz jasna, bo nie wszyscy faceci tacy są).

      Usuń
  4. Ahh, kosmetyki, znajdzie się ich kilka, ale tylko 2 używam częściej niż na jakieś okazje. Wolę sobie dłużej pospać niż poświęcać poranki na makijaż, mam po prostu ogromnego lenia. xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopóki dziewczyny używają kosmetyków umiejętnie, to mnie to nie wzrusza, bo nie zwracam na to uwagi, ale kiepski makijaż oka, który kończy się gdzieś w okolicach ucha i powoduje u mnie zmarszczki zdziwienia na czole... Cóż, takim to powinni makijażu zabronić, żeby sobie wstydu takie nie robiły : )
    A ja i kosmetyki? Cóż... właściwie to ich nie używam. Czasem jakiś błyszczy i tusz i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, są dziewczyny, na widok których nie wiem, czy bym się zaśmiała, czy zdębiała prędzej. Ale z drugiej strony nie jest to dla mnie jakiś top temat i myślę, że jak taka dziewczyna chce to robić i jej się podoba, to nie zabronię, jej sprawa.

      Usuń
  6. A ja w ogóle nie toleruję określenia "moja kobieta"... strasznie to brzmi.


    P.S. Jasne, że pamiętam o taktyce wstawania :) może masz te myśli słabo przygotowane. Mało kuszące, że wciąż nie wstajesz? Albo jesteś przekorna? Hm? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, trochę jak czyjaś własność. Niemniej nie wiążę z tym określeniem jakiś negatywnych emocji :)

      Nie wiem czemu nie mogę wstać. To ta grawitacja pewnie.

      Usuń
  7. Ach, ci faceci. Tylko by narzekali i narzekali :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o piwo wołali :D

      (że tak zarymuję i zesterotypizuję)

      Usuń
  8. Oj, prowokujesz, prowokujesz. :]

    Jak kiedyś dodałem wpis o tym, że jest coraz więcej kobiet, które o siebie nie dbają, to wywołał on spore kontrowersje. Tutaj ja nie mam zbytnio czego hejtować, bo w sumie się zgadzam. No ale po coś jednak ten komentarz piszę...

    1. Kobieta uwielbia kupować kosmetyki. - Niech kupuje, nie mam z tym żadnego problemu. Ale raz poszedłem do sklepu po lakier do paznokci ("taki jasnoczerwony") - myślałem, że coś mnie strzeli...Nigdy więcej!

    2. Tona makijażu. - O ile efekt końcowy jest na plus, jestem za.

    3. Czas w łazience. - Generalnie jest mi to obojętne, inna sprawa, gdy sam muszę pilnie z łazienki skorzystać. :]

    4. Zakupy z kobietą. - Nie idź? A bo to tak łatwo "nie iść"? Przeważnie robimy tak, że ja sobie chodzę po sklepach męskich, ona po żeńskich. Problem w tym, że mi to zajmuje dużo mniej czasu. Generalnie oglądanie partnerki w różnych strojach jest przyjemnym zajęciem, ale wolę to robić w domu, nie w sklepie. Całe szczęście, że są jeszcze "koleżanki", dzięki którym moja obecność w centrum nie jest konieczna.

    To tak bezpośrednio odnośnie tekstu. Mnie osobiście irytuje inna rzecz - przywiązywanie uwagi do wyglądu dziewczyny. Tak, dla mnie wygląd partnerki jest bardzo ważny, choć nie najważniejszy. Nie obchodzi mnie to, ile ona czasu i czym się tam maluje. Może to i seksistowskie, ale dla mnie pojęcie "płeć piękna" po coś jest. Wiadomo, nie każda może wyglądać ślicznie. No ale każda może chyba o siebie dbać, prawda? Podajecie (Ty i osoby komentujące) argumenty świadczące o tym, że faceci sobie żartują z makijażu kobiet. Bądźmy szczerzy, to są mentalne dzieci. No, czasem makijaż jest kiepski, to też inna sprawa. Ale dlaczego kobiety wkurzają się o to, że facet zwraca uwagę na wygląd? No kurde, doceniam zainteresowania, pasje, umiejętności partnerki. Ale ona też mi się po prostu PODOBA Z WYGLĄDU. Patrzę na pośladki, patrzę na biust, patrzę na twarz (obojętnie czy z makijażem czy bez). Ba, to ma dla mnie jakąś wartość. Czy to źle?

    Lubię widzieć, że moja partnerka podoba się innym. Lubię widzieć, że mi zazdroszczą. Lubię to uczucie świadomości, że ona jest moja a ja jestem jej. Pierwsze co oceniamy w drugim człowieku to wygląd, dlaczego nie przykładać do niego wagi? Bo liczy się wnętrze? Liczy, ale wygląd też ma znaczenie. Przynajmniej dla mnie.

    Wychodzi więc na to, że nie jestem typem faceta, którego opisujesz w tekście. Ale mimo to moje podejście do sprawy wyglądu jest krytykowane. I jestem po prostu ciekaw, co o tym sądzisz.

    PS Dobry nowy wygląd bloga, znacznie czytelniejszy od poprzedniego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam źle skonstruować tekst, skoro mogłeś odczuć, że krytykuję przywiązywanie wagi do wyglądu, za co przepraszam. Ja też uważam, że kobieta powinna o siebie dbać (tak samo jak mężczyzna). Tylko każdy ma na to zupełnie inny sposób (np. niektóre dziewczyny lubią dużo makijażu i uważają, że to świętość, inne lubią mniej i też jest dobrze). Generalnie nie lubię kiedy ludzie oszukują się, że wygląd wcale nie jest ważny. Tak samo jak twierdzenie, że seks nie ma żadnego znaczenia (bo według mnie ma).

      Fajne określenie: "mentalne dzieci". Ja zaznaczyłam to w tekście słowami: "Dlaczego faceci (lub raczej: chłopcy)...". I raczej w takie osoby celowałam. Wiadomo, że to ukazanie skrajności, ale mimo to oni funkcjonują i bardzo często można usłyszeć/przeczytać te potworne relacje ze związków z kobietami. Dlatego tak mi się cisnęło na usta (pod palce, na klawiaturę...?), by powiedzieć wreszcie, że jeśli dla kogoś to naprawdę taka tragedia (zachowania kobiety związane z kosmetykami, etc.), to po co wybrał taką kobietę? A jeśli te zachowania nie są aż taką wadą, by dziewczyna dużo przez to traciła - to skąd ta rozpacz?


      A tak jeszcze odnośnie samego w sobie komentarza - jak byłam dzisiaj u ciebie, to pomyślałam o tym, co byś napisał, gdybyś wszedł akurat na ten post u mnie. I nawet się pokrywa. Nie wiem skąd mi się do wzięło, ale widocznie dobrze oddajesz siebie w swoich wpisach.

      PS Co do czasu w łazience - to jest potworne uczucie! Gdy kobieta zamknie się tam i nikt inny nie ma dostępu (jak kocha to robić moja siostra). Ja żeby zaoszczędzić komukolwiek czekania na uwolnienie łazienki zainwestowałam aż 5zł w lusterko, które jest w pokoju. Niby taka błahostka, ale dobre lustro/lusterko w jakimś miejscu w pokoju to zdecydowana poprawa.

      Usuń
    2. Odpowiedź mnie usatysfakcjonowała. :) Tak jak myślałem, zapatrujemy się najwyraźniej na tę sprawę podobnie. A co do mojego "oddawania siebie w tekstach" - też myślę, że oddaję w nich część siebie. Ale ludzie i tak powiedzą, że robię z siebie populistę. Żeby chociaż wiedzieli, co znaczy to słowo...

      Usuń
  9. mi też wiele rzeczy nie wychodzi idealnie, ale najważniejsze jest to, że robi się coś, bo się to kocha i sprawia to nam radość :)

    u mnie jak na razie facet nie narzeka na opisane przez Ciebie sytuacje, uff :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…