Przejdź do głównej zawartości

107. Jak pomalować pokój? Tutorial według Cosiowej.

przyrządy do malowania wałki farba
Źródło to ja.


1.Pozwól osobie towarzyszącej (Ktosiowi)  włączyć muzykę. Koniecznie Linkin Park. Koniecznie z płyty, której nienawidzisz najbardziej. Załóż jego koszulkę.


2. Podziwiaj różnorodność wałków. Spaceruj z nimi zachwycona. Zgub wałek. Znajdź wałek tak, by Ktoś się nie skapnął, że zgubiłaś.


3. Zanurz wałek w farbie. Postanów go powąchać. Upieprz sobie twarz.


4. Weź najmniejszy wałek jaki macie. Zacznij maziać nim po ścianach. Pomaziaj sufit, podłogę, próg i siebie. Generalnie pomaziaj jak najwięcej. Ścianę pomaziaj źle.


5. Poczekaj aż Ktoś cię pochwali. Niech powie, że pięknie to robisz. A potem wyjdź na chwilę, żeby mógł poprawić.


6. Wróć do pokoju. Potknij się o farbę. Zaplącz się w folię malarką (najlepiej plącz się w nią z częstotliwością co najmniej raz na pół godziny).


7. Pomóż malować wykończenia. Zamaluj włącznik światła.


8. Wpadnij na pomysł, by wymyć zabrudzoną w rogach podłogę. Zetrzyj świeżą farbę z dołu ściany. Szybko pomaluj na nowo. Nikt nie widział.


9. Po zakończeniu umyj wszystkie akcesoria. Inteligentnie rozłóż je na folii żeby się wysuszyły. Poczekaj aż wszystko ścieknie z nich po folii na podłogę. Zrozum, że to nie był dobry pomysł.


10. Zrób bilans.


Zysk - ściana, która nocą, po zgaszeniu światła, wygląda na równo pomalowaną.
Strata - Upieprzona koszulka. Na szczęście nie twoja!

Dziękuję za uwagę. 

________ 

PeEs. Wiecie, że jestem z Wami na histerycznej już dwa lata?

Komentarze

  1. Dwa lata to już coś, gratulacje! Opis dobry, tylko muzykę bym zmieniła:) Musiała być dobra zabawa...Jaki efekt? No i jaki kolor zyskał pokój?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokój był malowany na biało (bo to stary pokój i był, lekko mówiąc, syfiasty a chciałam żeby było czysto, skoro mam się wprowadzić). Chciałabym kolorem, wiem, że starczyłby jakiś pigment. Ale jednak farba darowana nam była biała i to nie cała (a nie wszędzie kolor miałby być), więc oszczędnie postanowiliśmy nie wybrzydzać. Najważniejsze, że jest tak świeżo. A dzięki mojej inwencji (czyt. niezdarności) można będzie uznać, że ściany są w paski - w różnych odcieniach bieli :D
      Ale polubiłam malowanie :)

      Usuń
    2. Dzieki za szybka odpowiedz! Paski sa OK, kocham ten motyw! A i biały kolor jest świetny, bardzo go lubię i pewne rzeczy chciałabym tylko w białym kolorze...

      Usuń
  2. PS. Podzielam twórczy zapał, nigdy bym takiego czegoś nie zrobiła z własnej woli...

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdyby przy malowaniu nie było tyle bałaganu, to jeszcze łatwiej bym to zniosła. Ostatnio do zrobienia szablonu zabierałam się 8 miesięcy i tak fuszera mi wyszła. Widzę, że próbowałaś wziąć to na wesoło, może i dobry pomysł, drugą odbitkę też tak rozegram!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam, bałagan da się szybko posprzątać :) A jak ładnie za to :)

      Usuń
  4. Coś czuje, że pomylenie pokoju w którym ma się malować. Ochlapanie ściany niechcący oczywiście wodą (podczas potknięcia się, wielki chlust wodą na ścianę aż po sam sufit :D). Przypadkowo wiadome, pomylenie farby sufitu z farbą bocznej ściany nie robi żadnej różnicy i konkurencji Twoim przypadkom...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojojoj! Teraz już wiem, dlaczego nigdy nie dopuszczają mnie do jakichkolwiek rzeczy związanych z farbami XD

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakbym czytała o sobie ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja miałam już parę razy tę przyjemność poznać dwóch blogerów w realu. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Heheh...ja pewnie miałabym podobnie jak Ty;]

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie za niedługo wielkie malowanie więc już widzę wizję katastrofy.

    OdpowiedzUsuń
  10. hahahahaha, uśmiałam się! moje malowanie wyglądało podobnie, do tej pory mam uwalone meble z farby gdzieniegdzie, ale nie potrafię tego dobrze zmazać, hahahaha :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeeeej! Toć to wyjątkowo urocze ^^
    Ja tymczasem do malowania pokoju wykorzystałam ludzką pracę innych rąk - czyt. ręce mojego szwagra xD

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahahahahaha, chyba zacznę. xD Wczoraj zapowiadałam Silesię właśnie po angielsku i marnie mi to szło. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. jakbym o sobie czytała :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…