Przejdź do głównej zawartości

108. Kto chce się pochwalić miesiączką, no kto? Tzw. "free-bleeding", czyli nowe internetowe obrzydlistwo.

Siedzi sobie człowiek spokojnie w Internetach, aż tu nagle - bach! No, ale po co siedział spokojnie, skoro to Internety i można spodziewać się wszystkiego a nawet jeszcze więcej.

Zauroczona zostałam dzisiaj przez takiego oto demotywatora:

Źródło  
Pierwsza moja myśl: czym autor demota się interesuje, że znalazł coś takiego? Mniejsza jednak o to, bo sama postanowiłam zbadać tę jakże obrzydliwą kwestię.

Rzeczywiście coś takiego zaistniało. Przybliżę wam więc tę... ideę (?).

Free-bleeding, czyli wolne/swobodne krwawienie ma polegać na tym, że kobieta nie stara się ukryć swojej miesiączki. Innymi słowy: po prostu nie używa żadnych zabezpieczeń, typu: podpaski, tampony. 

Ze źródeł, które przeglądałam (a jest ich niewiele, bo w wielu miejscach po prostu powtarza się podobny tekst)* wynika, że przyczyny takiego postępowania są dwie.

Po pierwsze - zwolenniczki free-bleeding uważają, że należy przestać uważać kobiety w czasie miesiączki za nieczyste. Miesiączkowanie jest czymś naturalnym i kobiety nie powinny się tego wstydzić. Błędem jest ukrywanie tego faktu.

Po drugie - wszelkiego rodzaju "pomoce" zostały stworzone przez mężczyzn w świecie, w którym oni żądzą. Są tą narzędzia takiego cichego gwałtu. 

Zgodnie z powyższymi założeniami należy po prostu unikać wszelkich zabezpieczeń w trakcie miesiączkowania i po prostu pozwolić temu wszystkiemu... cóż, płynąć.

Całe szczęście, że jest to grupa określona mianem "ekstremalnej". Aktywistki na blogach, etc. Nie sądzę więc, by w jakikolwiek sposób pomysł ten przetrwał, ani tym bardziej, by mógł się rozpowszechnić. Nie czyni go to jednak ani o jotę mniej obrzydliwym.

Mam tylko nadzieję, że te nadobne okrwawione feminy zastosują swoje zasady w stu procentach i nie będą w trakcie miesiączki używały również żadnych leków przeciwbólowych. W końcu ból, mdlenie i wymiotowanie to coś naturalnego dla organizmu w czasie miesiączki a leki stworzone przez zawładnięte przez mężczyzn koncerny farmaceutyczne uśmierzają ból sprawiając, że kobiety stają się ich niewolnicami.

Litości.


*Źródełka:
Crazy Feminists Want Their "Period" to Bleed "Freely" and Feminize Wikipedia
Read more at http://godfatherpolitics.com/14262/crazy-feminists-want-period-bleed-freely-feminize-wikipedia/#TIVYSUcouq7PFWMD.99

Komentarze

  1. ja bym te wszystkie feministki gdzieś zamknęła. co za wstyd i hańba. no to przecież jest obrzydliwe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację ! Nie rozumiem tych kobiet,przecież to jest prywatna sprawa każdej z nas.Denerwują mnie osoby ,które strasznie obnoszą się z takimi sprawami -to jest chore! Zauważyłam ,że w dzisiejszych czasach nikt nie szanuje swojego ciała ,ani prywatności.Wszyscy wszystko nagłaśniają - a ja się pytam PO CO ? Co mnie to obchodzi kiedy ktoś inny ma miesiączkę ?
      Inną drogą wybrałaś bardzo ciekawy temat ,bardzo się cieszę ,że ktoś wreszcie go poruszył :) Zapraszam cię też na mojego bloga,bo widzę ,że mamy podobne poglądy na pewne sprawy http://razemzmieniamyswiat.blog.pl/
      PS. Świetny blog ! :D Czekam z niecierpliwością na kolejne posty !

      Usuń
  2. Yyy jedyne co mi przyszło na myśl, to "serio?!" .... Ja już nie mogę patrzeć i słuchać tego, co dzieje się w dzisiejszym świecie... Szczególnie jeśli chodzi o FEMINISTKI

    OdpowiedzUsuń
  3. Litości, czy ktoś tam naprawdę tak bardzo lubi prać?? Jak ja nienawidzę fanatyzmu i przesady! Ludzi jeszcze zniosę, ale nie takich idiotów. A potem sie feministki dziwia, że są źle postrzegane w społeczeństwie! Ja jestem zwolenniczka chociaż wzglednej równości- nie chcę tylko przez to, że jestem kobietą, zajmować sie całym domem, jak moje babcie i prababcie, chcę mieć hobby, swobodę. Ale nie chcę być za nic kojarzona z osobami, które wymyslaja TAKIE akcje...

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest obrzydliwe, okropne i głupie. Dlatego w ogóle nie czytam tego typu "rewelacji". Feministki...i wszystko jasne. Przerażają mnie pomysły tych pań. To się nadaje do Księgi Guinessa głupoty...Tak jak piszesz, wyobraźmy sobie lato...Ech.

    OdpowiedzUsuń
  5. To tylko dla bogatych, co to sobie mogą pozwolić na codzienne pranie spodni...I szczerze mówiąc, zimną by było średnio, bo cholernie zimno, zauważcie. Dobra, nie wgłębiajmy się. Kiedyś feministki były naprawdę potrzebne i szlachetnie walczyły, teraz schodzą na psy (choć nie jest to powód żeby obrażać wszystkie). Pewno im się nudzi, spokojne czasy, dobra praca... I na pewno mają zmywarkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. No nie wierzę... poważnie :) chyba się jednak nie przyłączę do tych aktywistek hihi...


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o sypianie wielokrotność półtorej godziny ;) mnie się na razie sprawdza ;) sypiam sześć godzin i jest ok :) spróbuj, co Ci szkodzi? :)

      Usuń
  7. mam ochotę powiedzieć tylko; o dzizas.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nieee, od fotografa (właśnie muszę skorygować i gwiazdkę wpisać, żeby nie było, że sobie przywłaszczyłam zdjęcia). Ja miałam zakaz fotografowania. Facet mi aparat schował, bo jakbym go ze sobą wzięła, to by mnie nie było. Ale...za rok biorę! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już od dawna nie kojarzę feministek z równouprawnieniem. Jak dla mnie obecne feministki dążą do tanich sensacji i "równouprawniania" tych rzeczy, gdzie wcale nie trzeba niczego zmieniać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatni akapit wygrał! Haha :D
    Odnoszę wrażenie, że feminizm ostatnio stał się czymś, co można nazwać zwykłą pokazówą i pozerstwem. Gdzie się podziały feministki dążące do równouprawnienia... ach, ich miejsce zajęły włochate, zakrwawione i zakompleksione "kobiety".

    OdpowiedzUsuń
  11. D:. Nigdy w życiu nie wpadłabym na podobną głupotę. Ten świat ludzki mnie przeraża.

    OdpowiedzUsuń
  12. to free bleeding to nie jest żaden żart?! :O to brzmi wręcz... zwierzęco. okropnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdzie ten świat zmierza? Przecież to co wyprawiają, chcą wyprawiać feministki jest niehigieniczne, nie wyobrażam sobie takiej kobiety w pracy, szkole czy środkach komunikacji.

    OdpowiedzUsuń
  14. Już widzę te zakrwawione fotele, łóżka, podłogi, krzesła w domach tych feministek, ba, w pracy i komunikacji miejskiej także! To się nigdy nie przyjmie. Krew = bakterie, krew nosicielki wirusa HIV = zagrożenie & bakterie - to już nie brzmi jak coś, co nie jest "nieczyste". Ech, ludzie mają bardzo dziwne pomysły na życie. Niech się zajmą czymś pożytecznym.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wolność wolnością, ale higiena :) Jak mamy katar to używamy chusteczek higienicznych, w wypadku zranienia - plastra, kiedy mamy niemowlę i oddaje bezwolnie mocz - pampersa. Używanie pampersów jest naruszeniem wolności niemowlęcia?

    Moja ocena - fatalny, nieprzemyślany postulat.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ręce w dół opadają... To jest niepoważne... Pewnie, zamiast nosić podpaski, to lepiej wybrudzić majtki (a wątpię, żeby po takim noszeniu ktokolwiek byłby w stanie je odeprać), brudzić wszystko dookoła, a pewnie najlepiej to, żeby wszystko po nogach się lało.To już doprawdy jest żałosne...

    OdpowiedzUsuń
  17. Nawet nie jestem w stanie tego sensownie skomentować... Co za obrzydlistwo. :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Ratunkuuu, o czym ja czytam. Te kobiety tak na poważnie? To jest...kurna, nie wiem jak to skomentować w ogóle. Różne rzeczy w internetach widziałam, ale to już przekracza wszelkie granice.

    OdpowiedzUsuń
  19. Z jednej strony nie jest dobrze, że wiele wiedzy o świecie czerpiemy obecnie z demotywatorów, z drugiej jednak strony, poruszony temat to jakaś przesada... Już abstrahując od opresyjno-samczych skojarzeń u niektórych pań, pytanie brzmi, jak bardzo lubią niszczyć swoje ubrania? Nie jestem specjalistą, ale z tego co pamiętam, krew itp. ciężko się spiera...

    OdpowiedzUsuń
  20. RademenesII14 lutego, 2014

    Niezłe, choć nie powiem, żeby mnie tym zaskoczyły. Te ekstremalne odłamy feminizmu niewiele mają wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, a nawet czystą logiką. Gdzieś na górze siedzi jakaś kwoka i wymyśla takie właśnie rewelacyjne pomysły, a stada głupich gęsi je realizują tylko po to by zwrócić uwagę, a przecież na nic mądrego ich nie stać.

    Choć byłoby śmiesznie, gdyby to był kogut a nie kwoka...

    OdpowiedzUsuń
  21. Wygląda, że takie schizy z miesiączkowaniem wychodzą raz na jakiś czas. Jakoś w tamtym roku też była popularna akcja z krwawieniem, ale kompletnie nie wiem o co chodziło.
    Moim zdaniem feministki przeginają. Zgadzam się, że kobiety powinny mieć równe prawa, że powinny zarabiać tyle co mężczyźni za wykonanie tej samej roboty. Ale nie oszukujmy się. Kobieta to inne stworzenie, niż mężczyzna. Za inną fizjologię i nie do każdego zawodu ma predyspozycje. Jesteśmy różni i w tym jest nasza siła.
    Porównanie podpasek czy tamponów do minigwałtu...? Litości! Przecież żaden facet nas do tego nie zmusza. Chodzi o zachowanie czystości i komfortu sama dla siebie. Nikt nie wstydzi się okresu. Przecież środki higieny intymnej nie są sprzedawane spod lady!

    OdpowiedzUsuń
  22. Cóż, tak naprawdę widząc pierwszy raz powyższy post, włącznie z dość nieprzyjemnym ustawionym zdjęciem, pomyślałam to samo co Wy - że jest to niehigieniczne, dość obleśne i przede wszystkim nieatrakcyjne. Jednak po dłuższym zastanowieniu się jest to naprawdę coś fajnego, ze względu na brak wstydu przed społeczeństwem, zwłaszcza płcią przeciwną (pamiętam jaka była panika i przerażenia jak w szkole gdzieś, coś przeciekło. Byle by tylko chłopcy nie zobaczyli i w ogóle...). I sądzę że jednak nie jest to jakoś super niehigieniczne, gdyż jest to naturalny proces fizjologiczny. Nie jestem w stanie powiedzieć czy lepsze jest to żeby wszystko "wypływało" swoim tempem niż zatrzymywać krew na nieprzyjemnych podpaskach, w których potem przez jakiś czas się "taplamy". Oczywiście nie zgadzam się z "teorią", że tampony i podpaski zostały stworzone przez mężczyzn... bla bla bla, ponieważ jest to czystą patologią. Wracając do samej idei jak dla mnie jest ona sensowna, gdyż personalnie wolę fee-bleeding niż męczenie się ze wszelkimi "pomocami". Również oczywiste jest to, że raczej się to nie spopularyzuje, chociaż niektóre kobiety już odrzuciły ideę golenia się, więc kto wie...

    OdpowiedzUsuń
  23. Czyli rozumiem, że byłabyś raczej za free-bleeding? Jeśli o mnie chodzi to - nigdy w życiu! Nie chodzi o żaden wstyd, bo nie wstydzę się miesiączki i nie mam kłopotów z np. informowaniem kolegi, że źle się czuję, bo mam okres. Ani też żaden z kolegów nie reaguje ani śmiechem, ani pogardą, czy obelgami. Dlaczego to opowiadam? Ano dla porównania, że "w szkole" to była wiocha jak coś przeciekło. Była. Ale zobacz - ci chłopcy stają się mężczyznami i przestaje ich to bawić. A w szkole jest jak jest ze względy na to, że dzieci są po prostu okrutne, bo nie wykształciły w sobie jeszcze moralności na poziomie wyższym, niż... no z trzeci, może niektórzy czwarty. Mi było potwornie wstyd, że noszę okulary a wada wzroku to też nie jest moja wina przecież. Dzieci śmieją się z okularników, grubasów, brzydali, osób z patologicznych rodzin, etc. Bo to dzieci.

    Ja się nie taplam w podpaskach, zmieniam je bardzo często. A free-bleeding jest o tyle niehigieniczne, że musiałabym się po każdej takiej "fali" natychmiast umyć a na mieście przecież nie ma gdzie :) Jest natomiast toaleta, w której mogę zmienić podpaskę. A chodzenie w takim stanie wydaje mi się obleśne, bo przecież to klejące, a poza tym to nie tylko krew i często może mieć bardzo nieprzyjemny zapach.

    Nie wiedzę w tym nic wyzwalającego.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…