Przejdź do głównej zawartości

109. House of Cards

No cóż, moi mili, czas się odchamić. Przyszła mi bowiem do głowy mroczna myśl: gdybym dzisiaj umarła ostatni wpis na blogu byłby o pochwach. Ktoś pomyślałby: "wejdę na bloga tej tragicznie zmarłej w wypadku hulajnogowym młodej kobiety, zobaczę jaka była" i przeczyta o menstruacji. Nie ma mowy!

Znać takiego świetnego bloga jak pisanina Małej Mi? Nie znacie? To poznajcie. Właśnie jej zawdzięczam mój romans z Kevinem Spaceyem. Jak to zrobiła? Za pomocą House of Cards.

Źródło
Źródło
Serial powstał na podstawie miniserialu z 1990 r. oraz powieści autorstwa Michaela Dobbsa*. Samej książki nie czytałam, bo też przed obejrzeniem pierwszego odcinka nie wiedziałam, że istnieje papierowa wersja tej historii. Deklaruję jednak, że na pewno to nadrobię.

Tymczasem mam niesamowitą przyjemność oglądać serial, który jest niesamowicie wciągający. Wielu osobom wydawałoby się, że jeśli coś opowiada wyłącznie o polityce, to musi być nudne, muszę powiedzieć: mylicie się! Jest to zdecydowanie jeden z najlepszych seriali, jakie oglądałam. Ukazuje mechanizmy działania w polityce, dochodzenia do władzy i walki o pozostanie przy niej. Wszystko w świetnej oprawie: naprawdę piękne zdjęcia, genialne dialogi, nienaganna gra aktorska i bardzo dobra muzyka.

Źródło


Każda seria ma 13 odcinków standardowej długości (około 45 min). Dotychczas dostępny był sezon pierwszy**, jednak od wczoraj można się już cieszyć sezonem drugim, bowiem fanom zostały udostępnione wszystkie odcinki (całe 13. na raz). Na twitterze i Barack Obama po ludzku poprosił o niespoilerowanie***.


Niezależnie od upodobań filmowych warto poświęcić trochę uwagi, by przyjrzeć się tej produkcji. Myślę, że nie jest to tylko jeden z wielu seriali. Jest to ten należących do kultowych, które na pewno warto znać.

_________________________________

Inne seriale na Histerycznej:




Komentarze

  1. Aż dziwne, że nigdy o nim nie słyszałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już lepiej nie wciągam się w żadne seriale, bo przepadnę. One za bardzo wciągają!

    Dziękuję bardzo za poprawienie :D Często zdarzają mi się literówki czy cyfrówki xD Szybko myślę, powoli piszę. Zresztą od zawsze tak mam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy post, ten o reinkarnacji. Być może nawet pokuszę się o obejrzenie filmu, o którym wspomniałaś. Jednak jedynym argument, który jako-tako do mnie trafia jest numer jeden - wspomnienia, inne ani trochę mnie nie przekonują. Zresztą reinkarnacja to coś, w co się wierzy lub nie, i nie sądzę, żeby znaleziono dowody na istnienie bądź nieistnienie tego zjawiska. Choć to ciekawa teoria, ja w nią niestety nie wierzę. Więc to musiał być ktoś inny. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Polityka? To brzmi nieźle. Dla mej prostolinijnej duszy polityka to przeważnie "w krysztale pomyje" a postępowanie, jak i knucie naszych rodzimych polityków przeraża mnie jak wizja Apokalipsy.... A na filmie można to sobie tak niewinnie obejrzeć. I się nie martwić, bo to nie jest naprawdę. A moze choc troche rozjaśni skomplikowane sposoby myślenia tych dziwnych gości z Sejmu...

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie się zabiorę za serial w późniejszym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O serialu czytałam, wierzę, że dobry, nie oglądam. Nie jestem fanką seriali...
    Tak a propos Twoich komentarzy u mnie: taaak, Grudziądz i te okrzyki to znane mi rzeczy:) Zdarzyło mi się tam kiedyś być, niestety, ze względu na kibicowanie MOJEJ, przeciwnej Grudziądzowi drużynie, nasłuchałam się tego i owego.
    Dziękuję za krzepiące słowa odnośnie uczuć. Niestety, mam zbyt lękliwą naturę. Bałam się odrzucenia i chyba dlatego zrezygnowałam...Zresztą, niektóre rzeczy docenia się niestety po czasie. Niemniej jednak jest już za późno, trudno. Za życzenia o tym kimś, kto zawróci światem, dziękuję, choć coraz mniej wierzę w takie coś...Pozdrawiam, trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  7. wiele słyszałam o tym serialu! :O ale z moim zaparciem do ich oglądania ostatnio jest BARDZO ŹLE :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdzieś o nim czytałam. Zobaczę gdy skończą mi się sezony serialów, które oglądam teraz ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba dołączę do oglądania.

    OdpowiedzUsuń
  10. dużo osób zachwyca się tym serialem, ale ja jakoś nie widziałem ani jednego odcinka do tej pory, chyba pora nadrobić braki

    OdpowiedzUsuń
  11. Tego nie widziałem, ale zaciekawiłaś. Odpowiem na komentarze i siadam do tego serialu, może akurat ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. O, też nie wiedziałam, że istnieje papierowa wersja tej historii. A serial świetny, niedawno skończyłam pierwszy sezon ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. :) dziękuję Ci bardzo za te słowa! Bardzo mi miło :) i jeszcze bardziej się cieszę, że spodobał Ci się polecany przeze mnie serial! Od czternastego lutego dostępny jest drugi sezon :) powoli się do niego przymierzam... życzę Ci przyjemnych seansów! :)


    P.S. A ja nigdy nie byłam na łyżwach! :) basen stał się moim obowiązkowym punktem harmonogramu tygodniowego.. kojąco działa na mój kręgosłup... :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…