Przejdź do głównej zawartości

113. Wyszukiwarka rabatów GoDealla

Wiecie dobrze jaką mam awersję do różnych ustrojstw Ynternetowych. A jednak istnieją takie, które potrafią mnie do siebie przekonać. Ostatecznie – czego się nie robi dla książek? Ostatnio zapoznałam się z porównywarką kuponów rabatowych GoDealla i okazała się bardzo pomocna. Wyszukuje wszelkiego rodzaju upusty i produkty rabatowe.

http://www.godealla.pl/kupony/
Źródło: strona GoDealla



Źródło
Na stronie (możecie na nią wejść klikając w obrazek powyżej) jest wiele znanych marek, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie. Możemy wybrać swój ulubiony sklep i zapoznać się z obowiązującymi w nim promocjami. Pewnie was nie zdziwi, że dla mnie miejscem przenajświętszym na tej stronie jest Matras [klik]. Czy nie jest cudownie dowiedzieć się, że można kupić „Złodziejkę książek” za niecałe 30 zł? Orwella za 8zł? A zresztą, sami sobie zobaczcie promocje (tylko nie wykupcie mi „Złodziejki…!”). Zaraz za Matrasem biegnie Empik [klik], w którym też lubię się zaopatrywać, choć już nie tak często (ze względu na ceny).

Źródło
Wiem, że nie samymi książkami człowiek żyje. Dlatego też przejrzałam jeszcze kilka sklepów. Mamy do dyspozycji m.in. Yves Rocher, Deichmann, MediaExpert, Lidl – z tych, w których ja robię zakupy, jak czegoś potrzebuję (w sumie jestem niewymagająca jeśli chodzi o sklepy).

 
Źródło
Poza tym mamy też kategorie bardziej ogólne – Zdrowie i uroda, Sport i rozrywka oraz Szkolenia i kursy (ja aktualnie szukam kursów językowych, więc przyssałam się do tej kategorii). Zdziwiłam się jak zauważyłam, że kategorii nie trzeba klikać, tylko można je zmieniać za pomocą strzałek na klawiaturze (czy tylko ja jestem taka ułomna, czy po prostu na większości stron tego nie ma?). Jaki jest tego skutek? Ogromna duma i połechtane ego – wpadłam na coś genialnego zupełnie sama! No może też ważna dla twórców była wygoda osób przeglądających. Ja jednak będę się upierała przy podbijaniu ego.
Możecie też wybrać sobie po prostu miasto, w którym szukacie zniżek. Ja tego nie robię, bo rabaty interesują mnie w … no tak czterech miastach na raz. Chociaż nie, mojego rodzinnego, pięknego wypizdówka nie ma na tej liście.
W oczekiwaniu na załadowanie wybranej podstrony towarzyszy nam potworek.









Korzystacie z tego typu ułatwiarek życia? Jak wrażenia? Jest to dla Was przydatne?

Komentarze

  1. Na potworka nie natrafiłam, ale empik to stała przeglądarka z której korzystam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jedynie korzystam z allegro, nieraz z merlina, ale to rzadko.

    W sumie to nie wiem. Na tumblr raczej robię sobie pseudo bloga inspiracyjnego. Jakąś notatkę sobie dodam. Zresztą nikt nie patrzy. Zero fejmu xD :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie rzadko kupuję cokolwiek przez internet.

      Usuń
  3. Ooo na tą stronę nie natrafiłam. Zaraz trzeba przejrzeć :D
    Osobiście mam 2 lub 3 takie aplikacje na telefonie. Czasem coś przeglądam i zauważyłam już kilka ciekawych okazji, ale jak na razie jeszcze tego nie wykorzystałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie nigdy nie używałam czegoś takiego. To jest pierwsza taka strona, na którą weszłam.

      Usuń
  4. Nawet nie wiedziałam, że coś takiego jest ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz jak uświadamiam :D Lepiej, niż WDŻR :D

      Usuń
  5. Nie lubię zakupów przez Internet. Ale jak coś, to sobie ceny porównuję na ceneo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Korzystam czasem, jak chce coś wyszukać do kupienia :) Jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna stronka! Aż sobie dodam do zakładek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie korzystałam z tego typu rzeczy jednak widzę, że rzecz jak najbardziej przydatna :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. ostatnio słyszałam od koleżanki kosmetologa, że kosmetyki z Yves Rocher są słabej jakości, tak mi to teraz przyszło do głowy widząc Twój post.
    ____________
    WYSZUKIWARKA RABATÓW? *-* moje skąpe serce się cieszy jak to widzi :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam w telefonie zainstalowaną aplikację o wymownej nazwie "Kupony rabatowe", ale generalnie jeszcze nigdy z niej nie skorzystałam, mimo że uwielbiam wszelkiego typu rabaty, póki dają mi korzyści. Bo są też takie, które z rabatem mało mają wspólnego, oprócz nazwy.

    Jakże mi miło za moich rodziców. Masz rację. Ale odkąd chodzę do szkoły w mieście, widzę, że zagraniczne wyjazdy i wyjazdy w ogóle są wśród społeczności miastowej (no, dużo jest osób spoza miasta i je w to także wliczam) na porządku dziennym. U mnie na wsi już z tym gorzej.
    Chciałabym odpowiedzieć na jeszcze jeden komentarz od ciebie, ale już jest tak stary, że nieaktualny. Przepraszam za zwłokę, marna ze mnie blogerka. :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. :) A co do "Złodziejki książek", czytałam chyba 2-3 lata temu. Świetna książka. Muszę jeszcze koniecznie obejrzeć film. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawa jest taka wyszukiwarka. Mi jakoś na razie nie jest to potrzebne, ale osobom które potrzebują, na pewno bardzo się przyda i jest to dobre rozwiązanie. Wyjątkowo spodobał mi się ten potworek! :D Stronę sobie zapisałam, bo może akurat mi się przyda, nigdy nie wiadomo. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zerknę, ponieważ chętnie przygarnę cokolwiek lub kogokolwiek, kto / co pokaże mi zniżki i rabaty do Mango :D


    P.S. Uuu... kac... mało przyjemne przeżycie... staram się nie dopuszczać do tego stanu :) dziękuję Ci za miłe słowa :) mam nadzieję, że już masz się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że na GoDealla nie można trafić hoteli w Barcelonie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://travel.godealla.pl/promocja/online/615500/barcelona-6-dniowa-wycieczka-dla-1-osoby-z-przejazdem-zwiedzaniem-hotelem-i-wiecej-za-399-zl-z-biurem-podrozy-pai Proszę bardzo :))

      Usuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…