Przejdź do głównej zawartości

114. Louder - Lea Michele (Rachel Berry from Glee)


Kto oglądał Glee? Ci, którzy na to pytanie odpowiadają: "ja, ja!" podskakując niczym ratlerki w czasie sikania na śniegu na pewno kojarzą Leę Michele, odtwórczynię roli Rachel Berry (ta irytująca, ale z najpiękniejszym głosem).

Źródło
28 lutego 2014 roku miał swoją premierę debiutancki album tej, niewątpliwie utalentowanej, piosenkarki i aktorki. Louder (bo taki tytuł nosi) pojawił się w wersji możliwej do pobrania. CD wypłynęło dzisiaj.














Jakie są wrażenia pod odsłuchaniu Louder? Cóż, mieszane. 

Zacznę od tego, że jej głos jest równie hipnotyzujący, fantastyczny, jak ten zapamiętany przeze mnie z Glee. Nie istnieje nawet cień możliwości, by odmówić Michele talentu. Dlatego wszystkich utworów słucha się z przyjemnością. Cała płyta jest utrzymana w sentymentalnym klimacie.

Niemal wszystkie piosenki dotyczą miłości - dobrze wiecie, że to nie moje klimaty. Są jednak dwa utwory, których teksty bardzo mi się podobają.

Źródło
Pierwsza z nich to singiel Cannonball. Utwór jest spokojny, ale pozytywny i motywujący. Opowiada o świeżym starcie, o czymś czego wielu z nas czasami potrzebuje.

And now I will start living today, today, today
I close the door
I got this new beginning
And I will fly
I’ll fly like a cannonball
Like a cannonball, like a cannonball
I’ll fly, I’ll fly, I’ll fly like a cannonball...



Druga to Louder - każe nam krzyczeć, powalczyć, pokazać siebie.

All I ever hear, a whisper's
All they ever hear, a whisper
But I just wanna

Hear your voice, don't be afraid
Why don't you scream a little louder?
Turn it up, I know you can
Come on and scream a little louder...



Źródło
Choć, jak już napisałam, piosenki miłosne rzadko trafiają w mój gust, to nie mogę przejść obojętnie obok utworu If you say so. Został on napisany przez Sia'e Furler razem z Leą jako zadedykowany dla Cory'ego Monteith'a - chłopaka Lei, który grał razem z nią w serialu Glee (Finn - również w serialu byli parą). Fani serialu pewnie wiedzą, że Cory zmarł w lipcu zeszłego roku w wyniku przedawkowania. Utwór chwyta za serce. Przynajmniej mnie, bo ja nie potrafię wyobrazić sobie takiego cierpienia.
And I can’t get away from the burning pain,
I lie awake.
And the fallen hero haunts my thoughts,
How could you leave me this way?



Nie oceniłabym tej płyty na dziesiątkę, ponieważ nie trafia ona zupełnie w mój gust. Jednak są utwory, które na pewno ze mną zostaną a samo Louder na pewno jest sukcesem dla Lei, ponieważ wypadła świetnie a całość tworzy naprawdę piękną muzyczną atmosferę.


* Przepraszam za wszelkie odmianę imion - nie wiedziałam jak to dobrze zrobić. Wszelkie informacje brałam z Twittera: Lea Michele. 
Teksty piosenek zaczerpnęłam ze strony www.tekstowo.pl

___________________________

Znajdź mnie:


Komentarze

  1. Nie lubiłem jej w Glee. Głos miała faktycznie inny, wyróżniający się, ale jej postać miała paskudny charakter. Tzn nie lubię takich kobiet. A samo Glee skończyło się dla mnie na I sezonie, potem to już nie było to samo.

    [i]If you say so[/i] faktycznie jest genialne. Świetnie, że podałaś też historię powstania utworu. Od razu odbiór jest, hm, głębszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jej w Glee nie lubię. Może w kilku ostatnich odcinkach była trochę inna, ale poza tym to chyba najbardziej irytująca postać.

      Usuń
  2. Nie oglądałam Glee, nigdy nie słyszałam o Lei, a muzyka zupełnie nie trafia w mój gust...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem tak trochę nie w temacie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emi, Marta - ahaha, to stworzyłam typowy wpis "sama sobie" :D I dobrze, czasem trzeba :D

      Usuń
  4. Znam Leę, chociaż Glee nie oglądałam do końca, bo tylko dwa sezony (lecz planuję do tego wrócić) to bardzo lubiłam ten serial. Szczególnie Leę i Cory'ego. Gdy dowiedziałam się że zmarł, byłam w wielkim szoku. Piosenki są kompletnie w innym gatunku od tego którego słucham, jednak piosenka która jest mu zadedykowana wydaje się być ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też normalnie słucham zupełnie czegoś innego, ale jakoś uznałam tę płytę za godną uwagi ze względu na Leę, bo ma świetny głos (a do tego, skubana, taka piękna!).

      Usuń
  5. Szczerze, to nie mam zielonego pojęcia. xD

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…