Przejdź do głównej zawartości

115. Tydzień w zdjęciach #1

Dołączam do tej jakże zacnej inicjatywy zwanej "Tydzień/Miesiąc/Cośtam w zdjęciach"! Nie wiem kto jest pomysłodawcą, więc nie zalinkuję, ale jak wiecie - dajcie znać. Co prawda polega to na dodawaniu jednego zdjęcia z każdego tygodnia, ale ja zmieniam zasady. Po pierwsze mój tydzień nie ma siedmiu dni. Jestem panią swojego świata i właśnie zarządziłam, że tydzień będzie miał u mnie tyle dni, ile sobie wybiorę (mam nadzieję, że zostanę przy 5 dniach). Dlaczego? Bo tak. Po drugie nie zawsze będzie to jedno zdjęcie. Jakie mam uzasadnienie? Błyskotliwe! Chcę Was, wszystkich ludzi z dobrymi aparatami i pięknymi zdjęciami, zakatować moimi rozpikselowanymi obrazkami!

Zaczynajmy!

1 marca - sobota




2 marca - niedziela




3 marca - poniedziałek

4 marca - wtorek





5 marca - środa



I to na tyle w tym pięciodniowym tygodniu! Mam nadzieję, że szybko zapomnicie o tych zdjęciach jako normalni ludzie, których nie interesuje tydzień jakiegoś tępaka z Yntenetów.

__________________________

Znajdź mnie:








Komentarze

  1. Fajna rybka;]...mój siostrzeniec ma złotą i jak do niego wpadłam to powtarzał mi po kilka razy, że to rybka Kajojka;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rybka mojego Ktosia. Zakupiłam ją w celu takowymż, by zeżarła ślimaki.

      Usuń
  2. ale jesteś Kochanie zabawna. Najlepsza to pozycja z grzebieniem. Chciałabym żeby moje włosy były tak gęste by łamały plastikowy grzebień! Całuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, też bym chciała mieć takie gęste, by łamały grzebień :D Niestety po umyciu są takie druciane :D

      Usuń
    2. no właśnie. Podobnie gdy już nie miałam siły, obcięłam się na krótko. To jest dla mnie jedyne sensowne i wygodne wyjście. Świetnie, że się uczysz francuskiego, zawsze mi się ten język podobał. Zazdroszczę

      Usuń
    3. Nie ma czego zazdrościć - naucz się, jak chcesz :) Zawsze wmawiałam sobie, że nie mam czasu, że nie stać mnie na kurs, etc. Uczę się w nocy (po prostu poświęcam godzinę snu), książki wzięłam z biblioteki i pomagam sobie internetem :) Zero kosztów, zero wymówek, że nie ma czasu (po prostu się nie wysypiam :D).

      Usuń
  3. A te leki... jakaś choroba Cię łapie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, co tydzień, nazywa się "dzień po piątku" :)
      Nic mi nie jest, ja twarda jestem :D

      Usuń
  4. Zabiłaś mnie tą myszką i kiryskiem :D
    Btw, Ludożerca żyje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja siedzę i myślę co to do jasnej ciasnej jest kirysek :D ta rybcia to bocja :)

      To już wiem gdzie dzisiaj wpadnę :) Spodziewaj się mnie pod wieczór :)

      Usuń
  5. fajne zdjęcia, a jeszcze bardziej te błyskotliwe komentarze :D
    ✫ blog

    OdpowiedzUsuń
  6. Francuskiego się uczyłem. Ale potem ludzie się powypisywali i skończyło się rumakowanie. :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój tydzień też jest krótszy niż powinien... A na robienie zdjęć nigdy nie starcza mi czasu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…