Przejdź do głównej zawartości

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.



Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.

Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.

SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania sposobów zapamiętywania i tworzenia metod nowoczesnego nauczania [znacie pewnie niejeden e-learning]. Cały myk kursów polega na ułożeniu trybu nauki, powtarzaniu w odpowiednich odstępach czasu i konkretnych partiach materiału. W ten sposób osoba ucząca się może osiągać lepsze wyniki, niż przy nauce tradycyjnej. Z mojej strony nie sam poziom efektów może być najważniejszy. Jeśli ktoś uczy się języków samodzielnie (tak, jak ja), to, nie oszukujmy się, najbardziej istotna jest atrakcyjna forma nauki (żeby w ogóle “się chciało”).

Tym bardziej intrygujący wydaje się pomysł wykorzystania filmu interaktywnego do nauki języka. Taką możliwość stworzyło właśnie SuperMemo. Olive Green*** to film - gra (czyli film z elementami interaktywnymi), który jednocześnie stanowi kurs języka angielskiego.

Źródło



Źródło
Główną bohaterką jest Olive, grana przez Charlotte Beckett. Olive to piękna złodziejka dzieł sztuki z tragiczną przeszłością. Swoje zlecenia odbiera od kolekcjonerów lub przestępców - wszystko jedno, byleby odpowiednio płacili. Pewnego razu, przez jedno z takich zleceń, Olive pakuje się w niezłe kłopoty. Rolą głównej bohaterki oraz widza jest się z nich wykaraskać. Cały kryminał zawiera ponad czterdzieści postaci****. Gra zatem nie będzie uboga. Jak potoczy się fabuła? To będzie już zależało od widza. Przy okazji zabawy widz będzie miał okazję uczyć się języka angielskiego (głównie jest to zadaniem pamięciowym i Olive Green ma pomóc właśnie w zapamiętywaniu). 















Film posiada własny motyw muzyczny. Jest to utwór, do którego słowa napisali Jacek i Sebastian Winkiel. Tworzy on tajemniczo - seksowny klimat.



Olive Green jest projektem polsko - brytyjskim. Scenarzystą jest Polak, Wojciech Wojtasiak. Całość pokazuje, że można wykorzystać ciągłe zmiany, jakie zachodzą w świecie. Nauka staje się dopasowana do ogromnej mobilności ludzkiej. Mam nadzieję, że będzie i mi kiedyś dane osobiście sprawdzić w jaki dokładnie sposób to działa i jakie efekty potrafi przynieść komuś tak opornemu, jak ja. Chętnie spróbowałabym zawalczyć o życie i miłość z Olive Green. Tym razem byłoby to pouczająca gra. Dosłownie!

Mam nadzieję, że kiedyś tego typu gra-film pomoże mi z moim francuskim.

_____________________________________________________
*****Obsada


Znajdź mnie:

Komentarze

  1. Niech zrobią coś takiego po rosyjsku - wezmę w ciemno. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczysz się rosyjskiego?

      Usuń
    2. Nie, dopiero chcę zacząć.

      Usuń
    3. Samodzielnie, czy robisz jakiś kurs? Nauka rosyjskiego na własną rękę - to by dopiero było wyzwanie!

      Usuń
    4. Chciałbym się zacząć uczyć.

      W wakacje pracowałem w Niemczech z jednym Ruskiem i Francuzem. Mieliśmy taką zabawę - jeden z nas mówi jedno słowo po angielsku, następnie każdy z nas mówił je w swoim ojczystym języku. Fajna zabawa a i trochę się człowiek nauczy. :D

      Usuń
    5. Faktycznie spoko pomysł :D Mój kolega śmiga po rosyjsku. Pięknie to brzmi, ale nie wiem, czy dałabym radę nauczyć się tego języka.

      Usuń
  2. jeju mam ochotę tak właśnie się uczyć bo nie umiem się sama zachęcić :(

    zle-czy-dobre-ale-moje-zycie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. hm, nie słyszałam o żadnych filmach interaktywnych, muszę się douczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  4. i przypominam o akcji z przywoływaniem wiosny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, bobik. ma własny świat i swoje filmy :D
      Pamiętam! Tylko nie pamiętam do kiedy to było, ale sprawdzę :)

      Usuń
  5. WOW. O takich filmach nie słyszałam nigdy, serio. Dobry pomysł.
    Acz jako wróg gier i języków obcych w jakiejkolwiek postaci raczej nie ejstem potencjalnym odbiorcą...
    Hmmy, mój tata uczy sie języków, czytając obcokrajowe strony o bunkrach i fortyfikacjach... Każdy sposób jest dobry, choć gdyby pojechał do takiej Słowacji, słownictwo ze stron o bunkrach może sie lekko nie przydać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahahaha, czy stąd wziął się twój obraz historyka? Z tych ojcowskich bunkrów? :D

      Ja też czytam strony, gazety, książki, etc., ale nie o bunkrach. Choć historyczne też :)

      Akurat do mnie przemawia zarówna sama nauka języków, jak i taka rozrywkowa forma, więc jestem dobrym odbiorcą.

      Usuń
  6. Pierwszy raz o czymś takim słyszę, lecz musi to być jakaś niezła alternatywa dla bezsensownego kucia słówek z podręcznika. Oj, przydałoby mi się coś takiego, tym bardziej, że niedawno uświadomiłam sobie, że mój angielski nie jest jednak perfekcyjny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, bardzo staram się zapobiegać bezsensownemu kuciu słówek i chwytam się wszystkiego innego, bo po latach okazuje się, że nie mogę się na jakiś temat wysłowić.

      Usuń
  7. Genialny pomysł na naukę. Ponadto uwielbiam taką tematykę. Muszę skądś wytrząsnąć tę grę/film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tematykę kryminalną, jak rozumiem? Ja też uważam, że to świetny pomysł :)

      Usuń
    2. Od 17 marca będzie można zagrać/obejrzeć film na stronie internetowej choć z tego co wiem to darmowych będzie tylko kilkanaście "odcinków". Warto jednak spróbować ;p

      Usuń
    3. O, nawet nie wiedziałam, widocznie tego gdzieś nie doczytałam. To super :)

      Usuń
  8. wow ; ) nigdy wcześniej o tym nie słyszałam. świetna inicjatywa!

    OdpowiedzUsuń
  9. ja też nigdy o czymś takim nie słyszałam, myślę że jest to świetnym pomysłem! :o
    http://iiga-aa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, pomysł świetny. I zapewne bezbolesny. To ja niemieckojęzyczną wersję poproszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że jest kilka osób chętnych na inne wersje językowe (francuski, niemiecki, rosyjski) :D

      Usuń
  11. Ooo! Podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również polecam i muszę przyznać, że kurs sprawdził się nie tylko na mnie, ale również na kilku króliczkach doświadczalnych (moich uczniach) ;)
    Wszyscy uznaliśmy, że była to nauka połączona ze świetną zabawą!
    Pozdrawiam,
    www.favouread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…