Przejdź do głównej zawartości

117. Jak sprawić by facet nie czepiał się o kosmetyki i make-up, czyli siedem grzechów głównych makijażu.



Po pierwsze:  jeśli czepialstwo twojego faceta doprowadza cię do furii a nie chcesz się zmieniać, to zmień faceta.


Dobrze. Początek mamy za sobą. Jeśli nie chcesz zmieniać faceta, ale również irytuje cię jego czepianie się, zwalcz w sobie siedem grzechów głównych makijażu.


Niezrozumienie.


Przede wszystkim zrozum, że on też może mieć trochę racji. Bo jakby się nad tym zastanowić (w świetle tego, co usłyszałam po napisaniu posta o kosmetoholiczkach), to są kobiety, które tego nie ogarniają. Jeśli jesteś jedną z nich, zrozum wreszcie - jesteś irytująca. Chcesz to zmienić? To do dzieła!


Zbieractwo.


Wysyp wszystkie kosmetyki jakie posiadasz. A teraz… weź w końcu wypieprz to, czego tak naprawdę nie używasz! Co ci szkoda, skoro NIE UŻYWASZ. Albo daj komuś. Sprawdź datę ważności na pozostałych i wyrzuć jeszcze połowę (głównie tych, co kupiłaś, bo może… a nóż, ale jednak nie i leżą tak od dwóch lat…). Nie próbuj niczego chować. Nie, nie przyda się.


 


Bezmyślność.


Nigdy więcej nie kupuj kosmetyków z tego rodzaju, którego ci jeszcze starcza. Po co ci trzydzieści pomadek i piętnaście czerwonych lakierów? Naprawdę używasz dwudziestu siedmiu balsamów na raz? I NIE - zrozum - TO NIE BYŁA PROMOCJA. Co to za okazja kupić coś, czego nie potrzebujesz?


Nieumiarkowanie w zakupach.


Skoro już idziesz na zakupy - kup to, po co poszłaś i wyjdź. Wyjdź natychmiast! A jeśli lubisz przeglądać, wąchać, macać i udawać, że rozumiesz skład opisany na opakowaniu - wykaż zrozumienie i poślij faceta na piwo. Albo do biblioteki. Albo gdziekolwiek, gdzie on zechce. Przyjechaliście razem samochodem? No to masz problem! On jest ci winien zrozumienie, musi na ciebie czekać kolejne dwie godziny, bo tak? A może ty wykaż zrozumienie i skończ szybciej lub wróć sama?


Przesadność.


Weź kartkę i długopis. Rozważ wszystkie za i przeciw nakładania na twarz takiej ilości makijażu, że nie możesz przytulić się do swojego faceta, bo ubrudzisz mu koszulę. Pozwoli ci to zdecydować, czy pozostać przy nakładaniu na siebie tej tony, czy nie.


Nieposzanpowanie.

Kiedy odbierzesz najbliższą wypłatę/kieszonkowe, etc. odłuż około 5-7 zł. Tak, aż tyle. I jak znajdziesz chwilę czasu skocz do sklepu i kup lusterko. Zakupiony produkt umieść w dogodnym miejscu w swoim pokoju i zacznij go używać. Innymi słowy: PRZESTAŃ MALOWAĆ SIĘ W KIBLU! Pęcherz twojego faceta naprawdę jest ważniejszy, niż twoje rzęsy.


Toksyczność.


OTWIERAJ OKNO JAK MALUJESZ PAZNOKCIE! Otwieraj jak wpsikujesz przedziwne preparaty w swoje włosy. No chyba, że jesteście parą ćpunów i zapach zmywacza jest dla was niczym gra wstępna.


Komentarze

  1. Wszystkie wskazówki których udzieliłaś były mi znane. I samą doprowadzają mnie do furii niektóre kosmetyczne działania. Przesady nigdy nie lubiłam, zwykle nakładam makijażu jak najmniej, okno zawsze otwarte podczas różnych zapachowych akcji z lakierem i innymi preparatami. Na zakupy zwykle chodzę sama i nikt wtedy nie zrzędzi że długo mi to zajmuje, a ja w spokoju mogę się namyślić, też jakieś rozwiązanie. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny blog! przejrzałam kilka postów i na pewno zostaję na dłużej..
    do tego genialna szata graficzna. :3

    /jeśli znajdziesz chwilkę czasu zajrzyj do mnie by-mandyrainbow.blogspot.com
    dopiero zaczynam, dlatego jeśli zechcesz możesz dołączyć do obserwatorów.
    z góry dziękuję. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ojej! ...

      A tak poważnie - dzięki. Jak znajdę, to wpadnę.

      Usuń
  3. Oj jest w tym dużo prawdy wobec niektórych kobiet. Ja do niedawna też tak miałam, ale staram się ograniczać i dokupuję tylko to co na prawdę mi się kończy;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie postępy :D Wynika to z jakiegoś postanowienia?

      Usuń
  4. Mój Facet sam mi sprawił paletkę cieni do powiek plus pędzle do malowania, nie wiem co mi przez to chciał zasugerować? :D

    Jak to co jest wspólnego z byciem fit i wakacjami? Wielki boom, nie zauważyłaś jak nagle wiele dziewcząt chce być fit właśnie w tym okresie. Mnie samą rok temu wzięło w kwietniu, mocniej zaś uderzyło w lipcu, ale... jestem fit przez cały rok od tamtego czasu. Ćwiczę co dwa dni i robię to właśnie dla zdrowia, bo mam lekkie problemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, fajny facet :D

      No ja wiem, że jest wielki boom, ale fit się powinno być cały rok, dla zdrowia :)

      Usuń
  5. Wpis z poradami nie dla mnie, no cóż. Ale chociaż zabawny, to czas nie był stracony. I tak tylko dodam od siebie, że czasem możemy postać w tym sklepie, gorzej, gdy jest to sytuacja notoryczna. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobre rady, ale na szczęście nie muszę ich stosować. :) Mam swoje ulubione kosmetyki i się ich trzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam ulubionych, w sumie rzadko coś kupuję, więc nawet się nie znam.

      Usuń
  7. Ej, zapach tych dziwnych lakierów jest całkiem fajny! ;D Choć i tak nie umiem ich używać. Troszkę nie dla mnie, bo nigdy przenigdy się nie malowałam i już krem Nivea to dla mnie szaleństwo... No ale jak ktos robi sobie makijaż pół godziny to też dostaje białej gorączki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co kto lubi :D
      Haha, jakbym czytała siebie w wieku... no tak do 20 r.ż. :)

      Usuń
  8. zbieractwo irytuje mnie za każdym razem, kiedy idę do łazienki z doniczką (tak, trzymam kosmetyki w doniczce!) pełnej kosmetyków, po czym wyciągam tylko parę, których używam. chyba musze w końcu zrobić z tym porządek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli uważasz, że masz taki problem, to zauważenie go już jest plusem :) Powodzenia!

      Usuń
  9. Takie skrajności w ogóle istnieją?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja siostra. Moja niegdysiejsza bliska koleżanka.

      Usuń
  10. Ze mną nie ma problemu, bo w sumie nawet jeśli się pomaluję, wyglądam jakbym się nie pomalowała. Za to mam problem z balsamami do ciała i żelami pod prysznic: posiadam zapas na kolejne milenium ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna notka :D ja używam bardzo mało kosmetyków :D aczkolwiek z tymi włosowymi, to mam problem ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. jestem zbieraczką szminek. raaatuuunkuuuu!

    OdpowiedzUsuń
  13. Na szczęście nic z tego nie tyczy się mnie. Uff... :D

    OdpowiedzUsuń
  14. O matko, ale się uśmiałam przy tym poście :D Śmieszne, ale niestety prawdziwe! Jeśli chodzi o kosmetyki to nie mam jakiegoś bzika na tym punkcie, nie mam wielu rodzajów kosmetyków, a co mówić o tym, żebym miała je po kilka... :D Ale... jak już coś kupię, np. złoty lakier, którym malowałam paznokcie chyba ze 2 razy - na Sylwestra i jeszcze jakąś inną potańcówkę, to ciężko jest mi go oddać, wyrzucić - bo a nóż jeszcze się przyda albo data ważności przecież nie jest taka ważna i można go używać miesiąc czy pięć po terminie ^^ Tak, mam problem z wyrzucaniem/oddawaniem kosmetyków itp., których już nie używam.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…