Przejdź do głównej zawartości

119. Genetyczne Piekło



Nasze zachowania niewątpliwie mają podłoże nie tylko społeczno-kulturowe, ale również biologiczne. Czy i w jaki sposób biologia wpływa na to, jak postępujemy? Czy złe zachowanie jest przekazywane w naszych genach?

John Medina podjął się bardzo trudnego zadania - wyjaśnienia biologii zachowań w prosty sposób. Wykonał to zadanie z sumienną literackością.

Źródło
Nie będę ukrywała, że dla mnie biologia jest równie fascynującym, co trudnym przedmiotem. Zupełnie jak chemia i fizyka. Tym bardziej jestem zachwycona tego typu książkami. Pozwalają mi one wiele zrozumieć bez przebijania się przez fachową wiedzę i hermetyczny język.

Genetyczne piekło jest książką opisującą (a raczej opowiadającą) biologiczne podłoże siedmiu grzechów głównych. Czytelnik jest po nich oprowadzany w oparciu o podróż Dantego po Czyśćcu. Taka wycieczka i porównania do Boskiej Komedii nie tylko pozwalają lepiej zrozumieć treść książki, ale też sprawiają, że jest ona oryginalna i interesująca. Sam autor nie wprowadza fragmentów Boskiej Komedii jako swojej wykładni. Wkłada je w usta profesora-mediewisty, który prowadzi wykład dla swoich studentów unaoczniając im charakter każdego grzechu.





Książka nie jest lekturą łatwą, ale jej czytanie to bardzo satysfakcjonująca czynność. Kilka rzeczy można pominąć (głównie schematy - chyba, że ktoś spał na biologii w szkole). Ogół, pomimo trudności zagadnienia, czyta się bardzo dobrze, dlatego polecam zarówno tym obeznanym w biologii, jak i takim ignorantom, jak ja.


Znajdź mnie:

Komentarze

  1. Brzmi ciekawie, zwłaszcza że ostatnio mam nastrój na rozważania tego typu. Niestety w mojej bibliotece nie ma tej książki, więc raczej nie będę miała okazji przeczytać jej w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, może gdzieś wędruje e-book albo w jakiejś wypożyczalni między bibliotecznej dostaniesz :)

      Usuń
  2. Bardzo zainteresował mnie opis, ale obawiam sie, ze nie bede miała okazji przeczytać tej książki w najbliższym czasie. A szkoda, zawsze jest dobrze dowiedzieć sie czegoś nowego o sobie i ludzkim rodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to uczucie, gdy chciałoby się przeczytać wszystko a czasu nie ma na nic.

      Usuń
  3. Tak, jestem z Trójmiasta. Sprawdzałam w gdyńskich bibliotekach i jest tylko jeden egzemplarz w filii, do której nie jestem zapisana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, super :D W Gdańsku w galerii Manhattan na Wrzeszczu jest Mediateka. Zapisanie się zajmuje chwilkę i tam jest ta książka na 100%, bo sama ją stamtąd brałam :)

      Usuń
  4. Genialne! Bardzo chętnie przeczytam : )
    Lubię książki, które starają się opisać w racjonalny sposób religię, a jak jeszcze mieszają się z biologią, którą lubię, to już wgl. mają mnie : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ta książka nie ma nic wspólnego z racjonalnym opisywaniem religii. Siedem grzechów głównych to zwykłe ludzkie zachowania. Po prostu motyw "religijny" jest przenośnią (i pewnie też chwytem marketingowym zawartym w tytule). Książka jest po prostu tekstem o biologii :)

      Usuń
  5. Cześć, czy studiujesz może biologię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, nie, a powinnam? :)

      Usuń
    2. Ah, nie wiem, czyli nie udało mi się strzelić poprawnie! W takim razie mogę zapytać, co studiujesz? Pytam ze względu na twój opis - piszesz, że twój kierunek fascynujący, a ja, stojąca nadal przed wyborem, jestem zwyczajnie ciekawa.

      A książkę, o której piszesz wyżej absolutnie przeczytać muszę. Uwielbiam takie lektury, a o tej jeszcze nie słyszałam, więc dzięki za to!

      Usuń
    3. *twój kierunek JEST fascynujący. Zjadam słowa.

      Usuń
    4. Studiuję historię na specjalności nauczycielskiej :) Żeby to było fascynujące wiadomo, że trzeba po prostu lubić tę dziedzinę + bardzo lubić czytać. A ty, w którym kierunku chcesz iść? Dużo czasu zostało ci do podjęcia decyzji? :)

      Usuń
    5. O, to jesteśmy na tym samym biegunie. Ja waham się pomiędzy historią, historią sztuki i polonistyką, ale do tego ostatniego chyba mi jednak najbliżej. A czytać uwielbiam, więc jakby co problemu nie ma ;)) Póki co, mam ciche plany, by zostać w przyszłości nauczycielką, ale do końca nie wiem, czy mam do tego odpowiedni charakter.
      Cóż, czasu jeszcze trochę jest, bo jestem dopiero w drugiej klasie liceum, ale coś mi się wydaje, że plany które mam teraz, są już tymi ostatecznymi i niepodważalnymi. Zresztą, nawet gdybym nagle zainteresowała się czymś zupełnie innym, to i tak jakiekolwiek zmiany są już niemożliwe - przedmioty do matury wybraliśmy już na początku tego roku, dziwny, nowy system.

      Usuń
    6. Faktycznie dziwny system. Ja miałam chyba trochę więcej czasu na zmianę przedmiotów, chociaż nie pamiętam jak to dokładnie było.

      Polonistyka to też bardzo ciekawy kierunek, którego mogłabym się podjąć. Jeśli chodzi o nauczycielowanie - przekonasz się jak zaczniesz prowadzić lekcje. Nie wiem do jakiego miasta chciałabyś startować, ale na UGandzie na historii zaczynasz prowadzić już na 1 roku, a na polonistyce na 2.

      O historii sztuki się nie wypowiem, bo nie bywałam, nie wiem, znam kilka osób, ale z nimi nie rozmawiam zbyt dogłębnie.

      W każdym razie powodzenia na maturze, w wyborze kierunku i innych takich życiowych sprawach.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Jeśli chodzi o uniwersytet to myślę nad Warszawą/Krakowem, bo tam miałabym najłatwiej z mieszkaniem i dojazdami. A pierwsze praktyki w szkole - jej, nie wyobrażam sobie, ale rany, chyba nie mogę się już doczekać :D

      Dzięki!

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Biologia to totalnie nie moja bajka, ale opis książki zachęca do sięgnięcia po nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się akurat spodobało, ale jeśli biologi naprawdę bardzo nie lubisz i nie interesuje cię ten temat, to nie wiem, czy ci się spodoba tego typu książka, bo mimo wszystko nie jest najprostsza do przebrnięcia.

      Usuń
  8. Coś idealnego dla mnie! Jest to w Internetach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie ściągałam, ale widzę, że na chomikuj kilka osób wrzuciło, więc pewnie znajdzie się tam całość :)

      Usuń
    2. Na chomikuj jest, ja już pościągałam :D

      Usuń
  9. Porównania do "Boskiej Komedii"? Muszę to przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mhmm, z chęcią zajrzę jak się na nią natknę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wydaje mi się, że chyba nie dla mnie. Nie pałam zbytnią miłością do biologii. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepraszam, że tutaj odpisuję, chciałam bezpośrednio pod Twoją odpowiedzią, ale nie mogłam. Co do książki...Nie, to nie brak czasu, czasu to ja akurat mam teraz nadmiar. Chodzi raczej o to, że nie wiem, czy ją zdobędę, zresztą jakoś nie jestem teraz w nastroju na książki.
    A co do żużla-spokojnie, to tylko sparing!:) Przegraliście w piątek, ale kto wie, może w lidze będzie 52:38 dla Grudziądza? Wszystko jest możliwe. Ja tam do tych sparingowych wyników podchodzę z przymrużeniem oka:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Biologia - nie moja dziedzina. Nie skuszę się :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też lubię biologię, chociaż nie należy do najłatwiejszych dziedzin :) Książka może być ciekawa, takie całkiem inne spojrzenie na normalne rzeczy :)
    Może kiedyś ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…