Przejdź do głównej zawartości

120. Słowo-Klucz (3) i Geniusze Ynternetów.

Ostatnio coraz częściej bywam załamana tym, co zdarza mi się przeczytać na stronach, które z założenia powinny być w miarę poważne. Już dosyć dawno temu zapisałam sobie zresztą kilka przykładów. Zanim jednak do nich przejdę standardowy przegląd słów kluczowych, czyli o czym pisałam tym razem:



Ostatnimi czasy jest u mnie bardzo edukacyjnie. Poznaliśmy nowe słówka. O ile cieszy mnie, że nie tylko ja potrafię wyrazić się słowami "miszyn akompliszt" (taki wpis rzeczywiście istnieje), o tyle jestem zadziwiona, że znalazło się u mnie także  bliding.


Jeśli pamiętacie mój wpis o malowaniu pokoju (Klik), to chyba zdajecie sobie sprawę z tego, jak bardzo ta osoba musiała się zawieść, gdy szukała porad...


Sądząc po treści mojego bloga domyślam się, że całość brzmi: "Jak dobrać słowa tak, aby nikt się nie kapnął, że nie umiesz pisać".




Można ze mną także odrabiać lekcje z języka polskiego! I kto powiedział, że blogowanie nie uczy?

Na tym jednak dzisiaj nie poprzestanę. W końcu nie mogę jeździć tylko po sobie i swoim blogu. Zapraszam was do zapoznania się z Geniusza Ynternetów, którzy przewijają się w moim codziennym życiu:


Na co komu odmiana? Najważniejsze, że Kali żyć!


Przynajmniej "grillowanie" jest spoko.


Oferta skierowana do odczytania na głos przez obcokrajowców. Niech się ch* męczą!


Do mnie dzieci, żony! Wiejcie ucznie, sklepy!


Ekspresjonizm.


Trochę do dupy tak mieć kuchnię osobno w innym mieście, ale co tam.

Może palenie jest niezdrowe, ale za to się opłaca!


W związku z powyższą ankietą mam do was swoje własne pytanie o równie palącym, życiowym problemie:

Co sądzisz o tym, by wybrać mnie na najlepszą bloggerkę?

a. Tak, zgadzam się.
b. Nie, nie mam nic przeciwko.






To nie zostało znalezione w necie, tylko w sklepie, ale i tak uznałam, że powinniście wiedzieć, z którym operatorem najbardziej opłaca się robić zakupy.


Nie, nie, spokojnie, na pewno nie, to niemożliwe...


I mój faworyt. Nie, nie szukajcie potknięć językowych i debilnych fraz. Po prostu zapoznajcie się z wymaganiami do "pracy dodatkowej".

____________

Inne Słowa-Klucze:

Numer 1
Numer 2

Znajdź mnie:

Komentarze

  1. HAHAHAHAHA uśmiałam się! :D z tymi źródłami odbioru sieciowego sama miałam kupe śmiechu :) a "Jak dobrać słowa tak, aby nikt się nie kapnął, że nie umiesz pisać" mnie zabiło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że chociaż na sekundkę poprawiłam twój zabiegany humor :)

      Usuń
  2. Padłam, zobaczywszy, czego ludzie u Ciebie szukali. U mnie tez mam kwiatki, ale nie aż takie! A co do tych wszystkich "kontow" i innych tego typu błędów-polecam temu narodowi wiecej fejsbuka, oglądania "Dlaczego ja?" i innych badziewi, a poziom na pewno jeszcze im sie podniesie! Hit to dla mnie interesy z tabletem. Kurczę, już lecę do tego operatora! Ja lubię raczej przeglądać bzdury związane ze sportem-durne komentarze internautów, wypowiedzi sportowców na fejsbukach i inne takie. To mi zawsze poprawia humor! Albo słuchanie wywiadów z żużlowcami, z ktorych to wywiadów nic a nic nie wynika...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat rzadko oglądam jakieś "śmieszne" rzeczy na netach a to wszystko znalazłam wykonując całkiem poważne czynności.

      Co do wywiadów z żużlowcami - fajne są te zaraz po biegach, najlepiej po angielsku, kiedy taki żużlowiec powie 10 zdań a dziennikarz przetłumaczy jedno i na tyle bez sensu, że rozmowa się klei jak moher z gejem.

      Usuń
  3. Jak to mówią są ludzie i parapety... okazuje się, że także "klamki":P
    Czasem aż trudno uwieżyc jak się takie rzeczy czyta.
    Co do wpisu na fb - cóż, często spotykam się z podobnymi. Przecież cóż to by był za Polak, gdyby nie użył słowa na k w swojej wypowiedzi. Żałosne.
    Co do pracy; śmieszne, przykre i prawdziwe.

    Ja chyba nie, jestem zbyt wstydliwa,głupio by mi było. Chyba, że naprawdę by się rozryczała to bym zareagowała...

    Tak,avek z Supernatural.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat są komentarze na Youtube. Ale na FB często poziom jest porównywalny.

      Supernatural dobrze rzecz, tak trzymać :D

      Usuń
  4. Ta praca dodatkowa najlepsza. Choć jak szukałam pracy to znalazłam wiele literówek. Takie oferty pomijałam XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwię się czasami, że przy tworzeniu ofert pracy ci ludzie nie zwracają uwagi na takie rzeczy. A to bardzo razi w oczy : /

      Usuń
  5. u mnie takie ciekawe słowa klucze też bym znalazła, czasem mam taką radochę z tego co widzę haha

    OdpowiedzUsuń
  6. You made my day :D miszyn akompliszt powala. Ludzie to jednak nigdy nie przestaną nas zadziwiać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miewają ludzie pomysły przy googlowaniu, a Google mają pomysły przy wyszukiwaniu :)

      Usuń
  7. Mnie wyszukiwali pod hasłem "okulista małopolska" i "flamboyage kraków" chociaż nawet nie wiem co to jest ale ok :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygooglałam, to jakieś coś tam, refleksy, coś tam, blond włosy... w sumie chyba nic ciekawego. Nie wiem jak ktoś cię po tym znalazł, ale może ta spragniona refleksów blondynka dzięki temu dostała w zamian porcję kulturalnych refleksji? :)

      Usuń
    2. Całkiem możliwe. Pisałam kiedyś o włosach ale w całkiem innym kontekście.

      Usuń
  8. Oj takich kwiatków w sieci jest mnóstwo. Sama zaczęłam teraz zwracać uwagę na to, co piszą inni. Czasem kumuluję do myśli zebranych na blogu, a czasem podsyłam na ciekawe FP językowe :D Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, czasem nawet zastanawiam się, czy tego jest "coraz więcej", czy ja po prostu więcej zauważam.

      Usuń
  9. Jestem pod wrażeniem, że po przeczytaniu tylu głupot nie owinęłaś się w kołdrę i nie odmówiłaś kontaktu ze światem zewnętrznym... Ja jestem tego bliska. :P
    Nie umiem poważnie traktować ogłoszeń czy jakichkolwiek tekstów, w których występuje brak lub nadmiar znaków interpunkcyjnych i błędy ortograficzne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też potwornie irytują takie ogłoszenia. Zwłaszcza te o pracę! Idziesz potem na rozmowę i musisz być przy nich "och, ach, perfekt" a sami nie potrafią dwóch-trzech zdań napisać porządnie.

      Usuń
  10. Przecudowny post! Uwielbiam czytać te słowa klucze ze statystyk, tym bardziej, że u mnie nigdy nie znalazłam nic aż tak zabawnego. No, może oprócz "bajki na meblach", ze starej wersji bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bajki na meblach"? O.o Boję się pytać o czym był poprzedni blog :D

      Usuń
    2. Nie mam pojęcia z czego to mogło wynikać. A był jak ten teraźniejszy - o wszystkim i niczym :).

      Usuń
  11. hahahaha, nie tak drastyczne, ale dla mnie poważne.
    ani ślub, ani dziecko, ani ciąża, na pewno nie teraz i na pewno nie w przeciągu 5 lat. przynajmniej jeżeli chodzi o tą ciążę :D

    oh i moje kółeczka spąsowiały i teraz czują się dowartościowane :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę* ciążĘ (sorry, zboczenie ^^)

      A no to szkoda. Ale faktycznie, najpierw trzeba mieć gdzie mieszkać i za co utrzymać dziecko a dla nas to oznacza ładnych kilka lat życia, żeby spełnić chociaż minimum.

      Usuń
  12. hahah świetne! ja dopiero co wrzuciłam na fejsa to, czego ludzie u mnie szukają i właśnie staram się to przeanalizować, jak oni to w ogóle znaleźli?! :D sporo zabawy przy tym jest.

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahahahaha uśmiałam się. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny przegląd dziennego idiotyzmu w internecie, mnie ostatnio rozśmieszyło słowo kluczowe "miss gimnazjum w rajstopach", mój blog chyba kogoś rozczarował.
    ♥ blog

    OdpowiedzUsuń
  15. Człowieku, to jest jeszcze nic XD Do mnie trafiają osoby, które wpisały w google ,,pornolowate historyjki", ,,ażurowi ludzie", ,,blankiet do przelewu pusty" albo ,,yaoi maga hard". To dopiero jest dziwne uczucie, gdy to się widzi :C
    Seks analny podczas porodu. Chyba mnie zatkało.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…