Przejdź do głównej zawartości

121. Gogol w czasach Googla

Źródło

Rosja to nie kraj - to stan umysłu: to chyba najbardziej ostatnio popularne stwierdzenie dotyczące naszego Brata ze Wschodu. Chyba wszystko zgodnie to powtarzają, nie wszyscy jednak zadali sobie trud, by choć trochę tę tajemną krainę poznać.

Całkiem niedawno ukazała się ciekawa książka, która również mnie, niedouczonego debila wyśmiewającego "ruskich", zachęciła do przybliżenia sobie obrazu współczesnej Rosji.









Źródło
Wacław Radziwinowicz jest dziennikarzem "Gazety Wyborczej" (czy też "wybiórczej", jak to niektórzy mawiają). Niestety spotkałam się z tym, że są osoby, które są przez to zniechęcone do czytania jego tekstów. Zupełnie niesłusznie. Niezależnie od prezentowanego przez niego pisma należy zwrócić uwagę na to, że on w Rosji faktycznie przebywa - zna ten kraj bardzo dobrze i faktycznie rozumie ten naród. Dlatego zachęcam do lektury, nawet jeśli ktoś płonie od widoku "lewactwa z wybiórczej". 

Gogol w czasach Googla jest zbiorem reportaży, które pomimo swej małej objętości, opisują wielki kraj. Radziwinowicz opowiada gdzie w Rosji rozchodzą się pieniądze, dlaczego ludzie wolą bandytów, niż milicjantów, kto ma władzę, kto może jeździć na sygnale i parkować na torach tramwajowych blokując ruch.


Źródło

Obraz Rosji zawsze maluje się jako śmieszny i absurdalny. Faktycznie, przy lekturze tej książki również idzie się uśmiać.

Parkowanie na samym środku drogi, "Bo tam wygodnie", czy też, po ograniczeniu praw do zgromadzeń publicznych, pisma młodzieży i studentów do władz z prośbami o: możliwość wyjścia do piekarni, pozwolenie na spacer z kolegami, pozwolenie na wyjście z domu w celu znalezienia sobie męża, to kwestie, które niewątpliwie nas rozbawią.




Nie można jednak nie zauważyć, że jest to też kraj tragiczny. Gdzie każda jedna czynność może rozbić się o władze i pieniądze. Gdzie kobiety faktycznie muszą umieć sobie radzić same ze wszystkim. Gdzie jeszcze do całkiem niedawna matki musiały przeszukiwać sterty zwłok, by znaleźć swojego syna i go pochować.

Jestem bardzo zadowolona z tego, że przeczytałam tak dobrą książkę. Warto się z nią zapoznać, bo Radziwinowicz ma świetne pióro i do tego żyje wśród ludzi, których opisuje.

 ____________________________
Znajdź mnie:

Komentarze

  1. Przeczytam bardzo chętnie. Tym bardziej, że Rosja interesuje mnie już od dawna - niezwykle ciekawy kraj, pełen absurdu i kontrastów. Uwielbiam rosyjskich pisarzy, rosyjską kinematografię i rosyjski język. No i Syberię, pod wieloma względami jest fascynująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko dla Ciebie Syberia jest fascynująca, więc również o niej znajdziesz fragmenty w książce. Ale nie będę ci psuła lektury :)

      Usuń
  2. Właśnie zastanawiam się nad przeczytaniem tej książki, ostatnio czytałam książki o Ukrainie i Białorusi, to i o Rosji by się przydało (półki się od takowych uginają).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a co ciekawego czytałaś o Białorusi i Ukrainie? Bo to kolejne tematy, w których jestem ignorantką. O Białorusi czytałam jedynie kiedyś "Kartofle i dżinsy". Generalnie poza czysto historycznymi tematami (a i te słabo), to nie znam tych krajów.

      Usuń
    2. O Ukrainie "Barszcz Ukraiński" Piotra Pogorzelskiego, o Białorusi "System Białoruś" Andrzeja Poczobuta. Obie bardzo interesujące, można się bardzo wiele dowiedzieć - więcej informacji możesz znaleźć na moim lubimyczytaczu :-)

      Usuń
    3. No tak, przecież ja mam Cię w znajomych na LC... Geniusz! :) Ale dzięki, będę musiała sięgnąć do tych książek.

      Usuń
  3. Chyba się za tym rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Staram się nie widzieć Rosji stereotypowo, my sami jako naród często tak jesteśmy postrzegani. Nie znam Rosji. Nie znam Rosjan. Dlatego właśnie powinienem poczytać..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, jest o nas kilka stereotypów, ale nigdy się w to nie zagłębiałam. Chyba czas zacząć.

      Usuń
  5. Podpisuję się pod Radkiem :) tyle tylko, że mnie specjalnie reportaże nie kręcą...


    P.S. Nie ludzie nie potrafią zrozumieć PMS :) tylko Mężczyźni. Kobiety rozumieją to doskonale :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z chęcią zajrzę. Lubię czytać taki opis państw :)

    OdpowiedzUsuń
  7. I ja pewnie prędzej czy później przeczytam, bo mnie Rosja kręci. Wyłączając politykę, ale ta nie kręci mnie nigdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze odsuwam się od polityki, gdy coś piszę, ale czytać o niej lubię.

      Usuń
  8. Jak chcesz poznać Rosję, poczytaj sobie reportaże Daniela Kaldera - "Dziwne teleskopy", "Zaginiony astronauta". Naprawdę gorąco polecam. No i nie jest lewakiem z "wybiórczej". :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno sięgnę, im więcej, tym lepiej. Jednak ludzi z GW również lubię czytać :)

      Usuń
  9. Zapowiada się ciekawa lektura ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…