Przejdź do głównej zawartości

124. Gnój.

Przemoc wobec dzieci - jedna z najgorszych form uśmiercania wszelkich ambicji i nadziei w kształtujących się młodych osobach. 
A mimo to nadal się rozwija i jeśli się rozejrzymy, możemy zobaczyć ją wszędzie.

W rodzinach widzimy przemoc fizyczną i psychiczną. Niekończące się zgrzyty.


Źródło



Wojciech Kuczok napisał Gnój już ponad 10 lat temu. Książka ta nie straciła w tym czasie na wartości. Choć jej akcja dzieje się jeszcze w czasach PRL-u to nie ujmuje jej to współczesności. Nie zaczynam opisów książek od ich polecania. Tym razem jednak zrobię wyjątek. Nie musicie czytać całej mojej refleksji, wystarczy, że sięgniecie po całkiem niedługą opowieść, która wpisze się na stałe do waszej pamięci - niezależnie od tego, czy styl Kuczoka wam się spodoba, czy nie.









Byłem, słuchem swojego pokolenia, tylko słuchem, bo głosu nikt mi nie udzielił.

Mówi się, że dzieci nie mają głosu. Dzieci nie mają też przemyślanej linii obrony, dzieci nie mają określonego planu w razie tragicznych wydarzeń, nie potrafią obronić się przed siłą, która wydaje się być wymuszonym autorytetem.

Gnój jest opisem domowych kataklizmów życia codziennego tworzonym z perspektywy chłopca, któremu ojciec starał się wpoić własne zasady (a czasem nie było wiadomo, co właściwie chciał wpajać). Agresja słowna rodziców wobec siebie na wzajem zawsze wzmacniała atmosferę tego starego, i jak powiadano w niedocenionej rodzinie, szanowanego domu. Wszystko składało się na wzór, z którego chłopiec miał czerpać.

Po skończeniu tej książki wydało mi się, że chodzi po prostu o naprawę. Można naprawić kran i drzwi od szafy - ale nikt tego nie zrobi. Domownicy zajmą się jedynie wyzwiskami i wytykaniem sobie, kto właściwie miał zająć się reperowaniem. Zapominają przy tym, że dom należy do wszystkich, że każdy powinien próbować naprawiać jak najwięcej, każdy powinien starać się wkładać w to siebie, starać się spajać dom, tworzyć z niego zharmonizowany organizm. Zanim będzie za późno, zanim rodzina się skończy i zanim wszystkich zaleje gnój.

Nigdy nikomu nie powiem „za moich czasów”, bo żaden czas nie był mój, nawet kiedy go miałem.


_______________________

Żeby nie katować Was tutaj swoim opowiadaniem stworzyłam dla niego osobnego bloga: http://scisle-tajna.blogspot.com/
Zapraszam tych, którzy mimo wszystko chcą je czytać.

Komentarze

  1. Recenzja bardzo krótka. Kuczoka znam, ale Gnoju jeszcze nie czytałem. Jak tylko skończy się maturalny zapieprz, to po niego sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że krótka. Na początku myślałam, że napiszę o wiele więcej, ale się nie przemogłam. Wydaje mi się, że to książka, którą trzeba spokojnie przemyśleć a potem o niej rozmawiać.

      Usuń
    2. lubię książki, które 'trzeba przemyśleć'. także zaciekawiłaś mnie : )

      Usuń
  2. Tyle książek, tak mało czasu ;c

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czy bym potrafiła ją przeczytać, bo jest ona na pewno trudna, a dla mnie książki są ucieczką od codzienności. Mimo to temat trafny, jak i tytuł lektury. Przemoc jest straszna, ale w wobec dzieci to masakra na poważnie. Co najgorsze wiele ludzi myśli, że danie dzieciakowi czasami klapsa to dobre wychowanie, ale potem przestają nad tym panować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób niestety nie potrafi rozróżnić tego zwyczajowego klapsa (który, umówmy się, tak naprawdę nawet nie boli) a zwykłego tłuczenia dziecka i wdrażania w domu atmosfery strachu.

      Usuń
  4. Cóż, chyba pozostaje jedynie dopisać do listy "do przeczytania"... Bo są takie sprawy, o których może niekoniecznie chce się czytać, ale przynajmniej się powinno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jest to temat nieprzyjemny, ale tak bliski naszej rzeczywistości, że nie sposób przechodzić obok niego obojętnie.

      Usuń
  5. Nigdy nie czytałam nic Kuczoka, aż sie sama sobie dziwnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejna książka na listę "chcę przeczytać"... Ostatnio wydłuża się coraz bardziej.

    Chyba muszę już wyjąć soczewki, bo przypadkiem przeczytałam adres bloga jako "ściśle-fajna". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, może i fajna, akurat nie mnie to rozsądzać.
      Też mam ogromną listę "chcę przeczytać", nie wiem, czy kiedyś to wszystko nadrobię.

      Usuń
  7. lubię książki o wychowaniu i o dzieciństwie chociaż mocnych książek się boję. Najczęściej trafiam na autobiograficzne i one przerażają mnie najbardziej - bo dziecko zawsze wybacza swojemu rodzicu, choć nie wiem jakie by nie było. Poszukam tej książki. Ze swojej strony o wychowaniu mogę polecić Bojową pieśń tygrysicy, Szklany zamek i Książka wszystkich rzeczy- Ta ostatnia do pochłonięcia w godzinę, pisana z perspektywy małego chłopca. Nie wiem czy lubisz takie klimaty, dla mnie zawsze jest w tym coś przerażającego ale pochłania mnie to niesamowicie.

    P.S. zdjęcia kościoła zrobiłam w Gdańsku na Przymorzu (Słynny "Okrąglak", który fascynuje mnie bez reszty w sensie architektonicznym. Na zewnątrz PRL a w środku te witraże... )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to nie są klimaty, które można określić jako "lubię/ nie lubię". Na pewno mnie ciekawią, poruszają i choć są ciężkie, to chętnie czytam tego typu książki. Dzięki za polecenia, na pewno po nie sięgnę.

      Usuń
  8. Poznałam tę okładkę, moja siostra kiedyś to czytała. Chyba też powinnam.

    OdpowiedzUsuń
  9. niby nie dla mnie, ale ostatnio wychodze z zalozenia, ze nie ma ksiazek "nie dla mnie", zamykanie sie na okreslona tematyke to strata :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz tak absolutną rację, że chyba nawet nie musiałam tego potwierdzać :)

      Usuń
  10. Pożycz. Bo nie mam skąd wziąć, a jeśli chodzi o kupowanie książek, nabawiłam się fobii...
    Swoją drogą, tylko gnój może być dzieci. Słabsze, nieumiejące się bronić, ufne, tak często kochające mimo wszystko (przynajmniej póki dziećmi są).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, a skąd ta fobia? Mogę ci pożyczyć, jak dasz maila, bo jestem złym człowiekiem i "Gnój" spożyłam na czytniku e-booków :)

      Usuń
    2. Fobia spowodowana jest debetem na koncie ;)
      Ślij na tanya_@buziaczek.pl. Choć nie wiem, czy przeczytam: jestem w trakcie tłumaczenia setnej strony tekstu o chromosomalnych wadach genetycznych i czytania na ekranie mam raczej dość. Ale kiedyś...

      Usuń
  11. pracujac za granicą nie można wręcz przeliczać niczego na złotówki, co kraj to inne ceny. a w Polsce i tak jest drogo -.-

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…