Przejdź do głównej zawartości

128. Wielki Gatsby. Fitzgerald i Luhrmann.

Chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego, jak istotne w filmach są kostiumy oraz scenografia. Nic więc dziwnego, że zachwycająco ciężka praca nad tymi aspektami twórczości jest nagradzana. Na tegorocznej gali oskarowej nagrody te przypadły twórcom filmu Wielki Gatsby.

Ile razy masz ochotę kogoś krytykować (…), przypomnij sobie, że nie wszyscy ludzie na tym świecie mieli takie możliwości jak ty.

Źródło
Jay Gatsby jest postacią niemłodą, pod każdym względem. W końcu F.S.Fitzgerald wydał swoją powieść w latach 20. ubiegłego wieku. Trzeba jednak przyznać, że do dzisiaj pozycja ta nieźle się trzyma. Jest napisana kwiecistym językiem, pełnym metafor. Jednocześnie jednak jest bardzo dobitna w opisywanych wydarzeniach. Zakręcona fabuła opierająca się na odżywającej miłości nie jest znowuż taka niesamowita. Niemniej pozostaje interesująca. Lektura wciąga i choć nie jestem fanką romantycznych historii, to z zainteresowaniem śledziłam losy Daisy i Jay'a. Mogę wręcz napisać, że byłam w tej kwestii równie niecierpliwa, co Gatsby.






Nie jest to jednak książka wyłącznie o miłości. Choć skupia się głównie na niej, to dostrzec można również, jak wiele może mieć człowiek, jednocześnie nie mając nic. A przynajmniej nic wartościowego. I jakim płomykiem nadziei może być jeden, ale za to prawdziwy, przyjaciel, który uświadomi nam, że jesteśmy lepsi, niż otaczający nas, napędzani chęcią zysku i beztroski, ludzie.

Źródło

Podchodziłam do nowej ekranizacji dosyć optymistycznie (to już czwarta ekranizacja tej powieści), ponieważ uważam, że DiCaprio to bardzo dobry aktor, toteż nie bałam się, że popsuje wdzięk głównego bohatera. Film jednak przeszedł całkowicie moje oczekiwania. Okazało się bowiem, że nie popsuł kompletnie niczego, gdyż nie mógł.




Źródło

Śmiało mogę przyznać, że jest to najwierniejsza ekranizacja, jaką widziałam. Zachowana została postać narratora, toteż myśli Fitzgeralda nie rozpłynęły się w obrazie. Kostiumy, scenografia, muzyka, gra aktorska - to wszystko składa się na piękną całość, na widok której F.S.F. na pewno by się uśmiechnął. Nawet zalotna dłoń i tajemniczy wzrok starają się oddawać klimat historii.

Istnieje jedynie różnica w zakończeniu. Nie będę zdradzała jaka - nie śmiałabym zepsuć komuś lektury lub filmu. W samych wydarzeniach jest to nieznaczna zmiana, jednak wydaje mi się, że dla historii Jay'a ma duże znaczenie.





Polecam zarówno Fitzgeralda, jak i Luhrmanna. Jeśli ktoś lubi odhaczać pozycje, to Wielki Gatsby znajduje się zarówno na liście 100 tytułów BBC, jak i 100 książek XX wieku według Le Monde.

Nie można przeżyć na nowo czasu, który się już raz przeżyło.

Komentarze

  1. Nie oglądałam jeszcze tego filmu ani nie czytałam książki. Od jakiegoś czasu już się do tego zabieram, ale Ty mnie bardzo zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, bo naprawdę warto :)

      Usuń
  2. Oglądałem film -książki jeszcze, nie czytałem. Jak zawsze w adaptacjach w których tapla się Di Caprio ( bardzo go cenię jako aktora) wszystko jest naszkicowane idealnie, w najmniejszych detalach.
    Wysmakowane kino.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Nigdy nie byłam "zakochana" w Leo, jak znaczna część moich koleżanek za młodu. Jednak bardzo lubiłam oglądać filmy, w których grał i tak mi zostało do dzisiaj. W Django też był naprawdę świetny.

      Usuń
  3. Uwielbiam filmy kostiumowe, nie oglądałam, cholernie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się w filmie podobało to przerysowanie (zarówno w scenografii jak i w grze aktorów) i wierność oryginałowi - ta scena z kwiatami, tam chyba najlepiej to widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierność jest faktycznie niesamowita. Byłam pod wrażeniem, wręcz czyhałam na odchylenia.

      Usuń
  5. i znowu nie wiedziałam, że to filma oparty na książce. POżyczyłam pod mocnym aniołem i już po kliku rodziałach jestem zafascynowana kunsztem literackim :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…