Przejdź do głównej zawartości

139. Facebookowe FanPage, czyli "ta" strona internetu.

Wiem, że jak już się było w Ynternecie, to więcej nie jest się tym samym człowiekiem. Na niektóre strony aż strach wchodzić. Można sobie wypaczyć mózg jeszcze bardziej, niż przy oglądaniu Winnetou. Bo w przeciwieństwie do Ynternetu, to jeszcze miało jakiś sens.

Zawsze mnie zadziwia to, co są w stanie polubić moi znajomi na facebooku. No, bo niby po co komu klikać na to, że lubi Kroplę Beskidu albo mrożonki z Żabki? Kto tam wie. Jeszcze bardziej zadziwiają mnie jednak wymyślne fanpage, niedotyczące żadnych produktów. Bardzo chciałabym wiedzieć, kto za nimi stoi.

Po wielu wewnętrznych debatach wybrałam piętnaście, których nazwy najbardziej mnie przyciągały (o ile coś takiego może przyciągać). Starałam się brać jakieś w miarę aktualne, ale nie wszystkie chyba takie są.

Jeśli jesteś osobą, która nigdy nie była w Ynternecie - nie czytaj tego wpisu.


Zaczynam bardzo lajtowo, bo co będę was stresowała. Jako osoba, która mieszkała we wszystkich trzech miastach, mogę potwierdzić, że w Gdyni dziki są fenomenem. Choć i w Gdańsku pod akademikami się zdarzają. Tutaj jednak pojawiają się chyba najczęściej. Nic dziwnego, że dosłużyły się własnego fanpage'a. Jeszcze tylko podgląd do monitoringu i można je w sesji oglądać zamiast żubrów.


Nie wiem, czy znacie taki profil, jak "cała Polska czyta dziennikarzom". Nagłówki nie do ogarnięcia pokazują debilizm zawarty w tytułach prasowych. Słusznie zresztą, zacna to idea.


To taki fanpejdż, na który wpadłam jeszcze przed śmiercią Jaruzelskiego. Cóż, po niej, stracił trochę rację bytu. Ale stworzył za to sondę: Kto po Jaruzelskim? Do wyboru: Kiszczak, Michnik, Bolek i inni.






Dobrze. To było jakoś w porządku. A teraz: wpadnijmy w odmęty Ynternetów.

 


FanPage już nie myka, ale ma ponad 13 tys. lajków. Nie wiem, czy są jakieś słowa, które mogłabym o nim napisać. W każdym razie, jeśli masz garnitur i umiesz wkleić arbuza zamiast swojej głowy, to prawdopodobnie jest to coś dla ciebie.


Żyje i ma się dobrze z 25 tys. lajków. Jeśli twój kościół również udaje kurę - prześlij zdjęcie. Wszystko jest dokumentowane pod głębokim cytatem: "Ko ko, ko ko" z Koko Kokoelho.


Marzenie każdego współczesnego mężczyzny. Ale nie tylko - jest również coś dla pań..., hmm, panienek: "Jeśli masz mniej niż 18 lat pisz!". 


Ta strona nie śmiga zbytnio, ale zasługuje na wyróżnienie ze względu na ilość lajków (25 tys.) i zacną ideę nawalania ludzi taboretami po ryjach.


O dodaniu tego fanpage'a do listy zadecydował sentyment. Bo kto nie kleił flipsów na ślinie? No dobra, wiem, ludzie, których było stać na lepsze chrupki. A dajcie mi wy spokój! Flipsy! 


Kolejny sentyment, młodość, życie, pełnia planet. Wtedy jeszcze dało się używać: Moją Wolę Znaj Matole, Jak Się Uprę, Nie Pozwolę.

A teraz co? No co, cwaniaki?


Ja nie wiem. Ani mnie to nie bawi, ani mnie to... No kurcze, biedne zwierzaki. Mam nadzieję, że nie wszyscy z 12 tys. fanów są idiotami, ubierającymi psom rajstopy. (Nie są, prawda?)


Łączę się w bólu ze wszystkimi ofiarami. To jak grupa wsparcia, pomoc, rozmowa, podzielenie się swoją tragedią. Myślę, że to najbardziej potrzebny, z wymienionych fanpage'ów.


Znowu gołębie, ale sami wiecie, jakie z nich niebezpieczne typy. Nigdy nie wiesz, kiedy skoczy ci na bułę. Nigdy się nie spodziewasz, kiedy zaczną kopulować, jak będziesz przechodzić z dzieckiem.


Żeby tytułowa grupa społeczna nie czuła się odosobniona i nierówno traktowana, dostaje również swoją tradycję - przysłowia. 
 
"Obchodzi mnie to tyle, co zeszłoroczny gej."
"Gej rośnie w miarę jedzenia."

I wiele więcej.


Coś dla osób, które nadal czekają na swój list. Mój na pewno zgubiła poczta polska. A wiedziałam, żeby nie kpić z gołempii, to by dalej donosiły przesyłki na czas.


Nazwa jaka jest, każdy widzi. A zawartość zawodzi - ani chleba, ani latarek. Tylko memy, obrazki, etc. A już myślałam, że znalazłam bratnie dusze. W końcu, kto nie smaruje chleba latarką?



Poza listą dodaję fanpage o fanpage'ach, czyli combo breaker: Absurdalne fanpage, o których istnieniu nie miałeś pojęcia.


 Tak, wiem, że nadszedł ten moment w życiu, 
w którym czas opuścić facebooku, 
dla własnego dobra. 
Także ten. 
Nie ma zakończenia.

________________

Jakieś tam strony, na których znalazłam parę fanpage'ów:

Komentarze

  1. "Moją Wolę Znaj Matole, Jak Się Uprę, Nie Pozwolę.

    A teraz co? No co, cwaniaki?"
    Moja Wiecznie Zapracowana Mama Jutro Sama Usmaży Naleśniki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Vujek, dzięki, moje życie stało się pełniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Do usług:) Tak w ogóle jeśli chodzi o dziwne fanpejdże, to tumblr bije fb na głowę. Ogarnij tego posta:
    http://zpopk.pl/w-poszukiwaniu-straconego-czasu-czyli-20-ukochanych-tumblrow-zwierza.html#axzz33W61odsA
    Moim zdaniem niektóre zaprezentowane tu strony to ekstraklasa wśród dziwactw Internetu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, niektóre są naprawdę dziwaczne (ja uwielbiam pipetę i kapibarę). A pozostałe to w sumie ciekawe strony, fajne pomysły.

      Moje niedoinformowanie, ach... Ale nie używam tubrla, wcale. Nawet nie wiem, co tam się robi, oprócz pisania.

      Usuń
  4. Ja też nie używam tumblra, ale nieraz szperam w necie to i tam mi się zdarzy zabłądzić. Mi się tumblr już zawsze będzie kojarzyć jako "królestwo gifów"

    http://ilovesherlockholmes.tumblr.com/post/73621099957/can-we-just-act-like-a-normal-fandom-please

    Tak w ogóle to nie wiem czy już oglądałaś, ale polecam "Sherlocka" BBC. Nie polecam za to fandomu tego serialu (chociaż można się pośmiać, patrz link wyżej:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam parę odcinków, tak wyrwanych gdzieś, albo fragmentów. Całego serialu jeszcze nie obejrzałam, ale słyszałam, że jest bardzo dobry. Chyba nawet jeden z wykładowców polecał.

      Na pewno obejrzę, ale jak skończę to, co mam (Breaking Bad), bo nie chcę oglądać kilku seriali na raz, żeby się nie znołlajfwać i nie opuścić w książkach.

      Usuń
  5. To ja niby taka obeznana w Internetach, a o żadnym z tych fanpejdżów nie słyszałam, ale ich popularność mnie nie dziwi - pewnie im durniejsza nazwa, tym więcej lajków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, bo ludzie chcą się pośmiać, to lajkują.

      A ja się cieszę, że nie jestem obeznana i takie rzeczy mnie zaskakują. Wmawiam sobie, że to dobrze dla mnie.

      Usuń
  6. No cóż, ja sama nie wiem czemu zalajkowałam ,,Wożę się mercedesem nr. 79" (chodzi o linię autobusową oczywiście) skoro nie jeżdżę autobusem, a jak już to 71. A i tak najczęściej tramwajem nr. 3 i 5, więc na co mi te 79? Ale z tego co widzę z twojej listy, nie jestem jeszcze największym mistrzem... Albo idiotą, zależy jak na to spojrzeć. Zwłaszcza, że pod takim tytułem nietypowym zazwyczaj kryje się nudna i badziewna treść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka analiza upodobań komunikacyjnych :D

      Fakt, czasem szkoda, że autor wysilał się na zabawny/chwytliwy tytuł a potem nie umie takiego fp prowadzić.

      Usuń
  7. Hehehe ;D Aż nie wiem, które lepsze ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. ...że też ludzie mają czas na takie rzeczy... jeśli zajmują się takimi głupotami, kiedy żyją prawdziwym życiem?
    Ja na Facebooku nie gościłam nigdy. Wiem, dość dziwnie to brzmi, ale to prawda. Po prostu nie miałam przyjemność znajdować się w towarzystwie większości 'inteligentów'. Oczywiście nie grupuję tak wszystkich użytkowników, ale nie oszukujmy się - czasy funkcjonowania Facebooka jedynie w celach sensownych nigdy nie istniały.

    Buźka.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…