Przejdź do głównej zawartości

142. Dziesięć książek, które zepsuły świat. Ponadto pięć innych, które temu dopomogły.


Zacznę od oddania Wikerowi tego, że pisze bardzo składnie, przejrzyście i interesująco konstruuje zdania. Ciekawie również dobiera fakty oraz tematykę. Dobrze. Skończyłam.

Źródło
Autor w podziękowaniach wspomniał, że inspiracją do napisania tej książki, były m.in. wykłady, które prowadził, a które to dotyczyły wielkich dzieł. Bardzo podoba mi się sam pomysł: zarówno wykładów, jak i na taką pracę. Niestety został on, moim zdaniem, położony przez wszelkiego rodzaju prze-interpretacje (hiperinterpretacje). Co innego przedstawiać jakieś książki, np. dziesięć książek, które zepsuły świat, i uargumentować swój punkt widzenia, a co innego stworzyć wykładnię tych prac, zupełnie, jakby się było jedyną osobą, która je zrozumiała.
Książka Wikera jest dobra, jako przedstawienie jego poglądów. I nic ponadto. Jeśli taki był cel autora, to zwracam honor.
Dla mnie wygląda to, jak zwołanie: „Hej! Musicie koniecznie dowiedzieć się ode mnie, co jest w tych książkach! Ja to interpretuję, ja, ja jestem taki super!”. Faktycznie. Cytując moją drogą przyjaciółkę, mam ochotę powiedzieć: „No super jesteś…”.







Nie chciałabym zostać opatrznie zrozumiana. Nie lubię zarówno fanatyzmu religijnego, jak i płomiennie walczących ateistów. Po prostu sprawia to, że każde zdanie takich osób zahacza o, często bezpodstawną, obrazę innych. Wiker nie odstępuje od tego (tak, wiem, mogłam się tego spodziewać).
Z lektury wynika ostatecznie, że nie tylko same te książki są/były szkodliwe. Wynika, że najgłębszym złem jest ateizm. Taki wniosek nie wypływa z mojej oceny, on po prostu wycieka z tej książki.


Źródło
Lista Wikera:

1. Machiavelli - Książę.
2. Kartezjusz - Rozprawa o metodzie.
3. Hobbes - Lewiatan.
4. Rousseau - Rozprawa o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi.
5. Marks i Engels - Manifest komunistyczny.
6. Mill - Utylitaryzm.
7. Darwin - O pochodzeniu człowieka.
8. Nietzsche - Poza dobrem i złem.
9. Lenin - Państwo a rewolucja.
10. Sanger - Sedno cywilizacji.
11. Hitler - Mein Kampf.
12. Freud - Przyszłość pewnego złudzenia.
13. Mead - Dojrzewanie na Samoa.
14. Kinsey - Zachowanie seksualne mężczyzn.
15. Friedan - Mistyka kobiecości.




Oczywiście nie czytałam każdej z tych pozycji (mam za sobą jedynie 1,3,5, fragmenty 6,7,11,12 i próbę 15 - swoją drogą Mistyka jest potworna, ale o tym może kiedy indziej), co trochę utrudnia mi zadanie. Jednak każdy chyba wie mniej więcej w jakie tezy zakładają wszystkie wymienione książki. A nawet jeśli nie, to żyjemy w dobie internetu.

Wypisałam sobie kilka cytatów, które mnie zastanowiły i niektóre z nich wrzucam poniżej:
[W kontekście Utylitaryzmu] Nie wyobrażał sobie również, że w utylitarnym społeczeństwie mogą wciąż istnieć tacy ludzie, którzy będą pragnąć czegoś większego, niż przyjemności, czegoś bogobojnego, bardziej szlachetnego niż spędzanie życia na pomnażaniu fizycznych przyjemności.
Cóż, dopiero zostałam, poprzez ten fragment, poinformowana, że bardziej szlachetne zajęcia łączą się z bogobojnością. 
Chociaż Machiavelli uniknął otwartej deklaracji ateizmu, to rodzaj porady, jaką oferował, mogła być udzielona (i akceptowana) wyłącznie przez kogoś, kto wiarę w Boga dawno zostawił za drzwiami.
Dobrze, że mamy Wikera, który wie lepiej.
[W kontekście Kinseya] Rewolucja ta nie zakończy się, dopóki nie obali wszystkich seksualnych granic i nie wytępi każdej opozycji, wśród której największą jest chrześcijaństwo. 
Raz jeszcze ateizm stanął u wrót rebelii.
Chyba na czele wszystkich rebelii tego świata. Zło w czystej postaci. Nie idee, nie ludzie. Po prostu ateizm.

Lecz podstawowa pomyłka w ich rozumowaniu wynikała z błędnego założenia, że skoro Boga nie ma, to wszystko zależy od człowieka, tu, na ziemi.
Wiele osób zakłada, że nasze życie zależy od ludzi, tu i teraz. Nawet osoby wierzące. Choć pewnie znajdą się i głosy, że w takim razie te osoby nie są wierzące lub wierzą w nieodpowiedni sposób (cokolwiek to miałoby oznaczać).
Nie bronię Marksa, Lenina, Hitlera, Friedan, etc. Jednak założenie, że coś zależy od ludzi oraz, że Boga nie ma, jest błędne w opinii autora. Zupełnie nieuzasadnionej (w tym sensie, że autor tego nie uzasadnia). Wszystko byłoby w porządku, w końcu to jego książka, ale na takim założeniu błędu w myśleniu wszystkich, którzy odrzucili w jakiś sposób Boga, opiera się całe dzieło.
[W kontekście fragmentu Lewiatana, mówiącego o tym, że „każdy człowiek ma uprawnienia do każdej rzeczy, nawet do ciała drugiego człowieka”] 
Nawet do czyjegoś ciała! To dlatego nasz sąsiad po jednej stronie domu uwodził nam żonę, podczas, gdy drugi w tym samym czasie oferował nam befsztyk.
Odpycha mnie zarówno idea, że ktoś ma prawo do ciała drugiego człowieka, jak i sposób wyśmiania tej idei – gdyż według niej sąsiad może nam flirtować z żoną. Być może coś przeoczyłam, ale, idąc za Lewiatanem, sąsiad ma prawo do ciała żony, żona do ciała sąsiada. Skąd więc przykład męża, jako posiadacza tego „ciała drugiego człowieka”? Czyżby mąż był posiadaczem ciała żony? Wierność wiernością, ale żeby przywłaszczyć sobie czyjeś ciało?
Chciałam spisać jakaś konkluzję, dotyczącą tego, jak ciekawie zapowiadała się książka, a jak bardzo autor rozmemłał całą sprawę swoją nieobiektywnością i zatwardziałością oraz, niektórymi, obrzydliwymi zwrotami, które wynikały zupełnie znikąd, ale musiały zawierać słowo „ateizm”. Doszłam jednak do wniosku, że w jednym z fragmentów, autor, konkludując innych, skonkludował też sam siebie.
Płynie z tych historii dość prosta lekcja: Schiaparelli, Lowell, Wells i cała gromada innych naukowców i popularyzatorów chciała widzieć życie na Marsie. Entuzjaści kosmitów chcieli widzieć to, co było kręte i zamazane, jako proste i geometryczne, ponieważ pragnęli, by Mars był zaludniony przez kosmitów. Często nasze życzenie, by coś było prawdą, sprawia, że < bardzo jasno i wyraźnie > uznajemy za prawdziwe to, co prawdziwym nie jest, i za realne to, co wyimaginowane.

__________________

Komentarze

  1. Normalnie czuję się jak jakiś ułom w tej chwili, bo z żadną z tych książek nie miałam styczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj spokój. Z tego, co wywnioskowałam na twoim blogu, nie za bardzo lubisz czytać. Trudno. Na pewno za to potrafisz i znasz masę innych rzeczy. Każdy robi coś innego i nie musi to oznaczać, że jedni są lepsi a inni gorsi.

      Usuń
    2. Nie, coś źle musiałaś zrozumieć. Bo czytać lubię, tylko ostatnimi czasy lenia złapałam. Ale to już powoli mija :)

      Usuń
  2. ,,Chociaż Machiavelli uniknął otwartej deklaracji ateizmu, to rodzaj porady, jaką oferował, mogła być udzielona (i akceptowana) wyłącznie przez kogoś, kto wiarę w Boga dawno zostawił za drzwiami."
    Umarłam XD Serio? Serio? Serio?
    ATEIZM TO ZŁO NAJWIĘKSZE!!!!oneone111!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekaj. Wait. Nie. Naprawdę? Książka Darwina się tu znalazła? Jak to? Jedno z najważniejszych dzieł świata nauki? Nie mów, że ten fanatyczny autor książki jest też zwolennikiem tej największej z bzdur jaką jest kreacjonizm? Co jest nie tak w ,,O pochodzeniu człowieka"? Przecież tam nawet nie ma filozoficznych wynurzeń czy czegokolwiek w tym rodzaju, same fakty i naukowe dociekania.

    ,,Jeśli jesteś tutaj, żeby się zapluwać pod komentarzami - śmiało, przeglądaj dalej. Wysuszony jad dobrze stoi, można na tym zarobić.
    Pod spodem masz starsze posty, pod którymi również możesz mnie zjechać za to, że istnieję. Możesz też wybrać swoje preferencje hejtu w kategoriach."

    Ale wiesz, że to, co nazywasz hejtem, może być po prostu krytyką, której nie potrafisz zaakceptować? Mnie wiele razy zwyzywano od hejterów, bo napisałam, że przed ,,który" stawia się zwykle przecinek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według autora, myśl Darwina, miała stanowić podwaliny pod wybijanie słabszych/gorszych gatunków (np. Holocaustu), dawała wyłącznie mechaniczne spojrzenie na człowieka, która ma się tylko rozmnażać, przekazując jak najlepsze geny.


      ____________

      Pewnie masz rację, często hejterami nazywa się osoby, które po prostu z kimś się nie zgadzają. Nie sądzę jednak, bym kiedykolwiek kogoś w ten sposób skrzywdziła. Raczej mam na myśli komentarze typu: "ale jesteś zjebana" albo "haha, chyba jesteś jakimś jebanym kujonem bez życia", etc. Chyba nie ma w tym nic konstruktywnego, więc po prostu to wywalam.

      Usuń
  4. Przeleciałam wzrokiem. Omijam książki w których znajduje się obraza jakichś ideologii. Nie mówię o przygodówkach, ale o tych książkach "naukowych". Dlatego pewnie nie sięgnę po takową pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  5. O "Mistyce Kobiecości" dużo słyszałam i zamierzam przeczytać.
    Myślę, że warto zapoznać się z książkami z tej listy, tak z czystej ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeczytałam trochę "Mistyki...", ale nie byłam w stanie dokończyć. To jedna z najsłabszych książek, po którą kiedykolwiek sięgnęłam. Na pewno do niej wrócę, żeby zmusić się do przebrnięcia przez całość, ale nie zrobię tego prędko.

      Usuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…