Przejdź do głównej zawartości

143. Wysokie Obcasy Extra - Czerwiec 2014

Niesamowicie ociągałam się z kupieniem kolejnego numeru WOE. Wystarczyła mi p. Monika Jaruzelska na okładce, by odechciało mi się czytać. Jeszcze moment, a wyskoczy z mojej szafki na kubki. Tak, z szafki na kubki, bo otwieram ją częściej, niż lodówkę.

Wreszcie dałam za wygraną i nabyłam czerwcowy numer. Najciekawsze artykuły, które w nim znalazłam, to:

Źródło
- O czym myślisz, gdy umierasz: rozmowa z alpinistką, Aleksandrą Dzik. Muszę przyznać, że zawsze interesował mnie tok myślenia ludzi, którzy dla przyjemności podejmują się tak niebezpiecznych czynności.

- Legendy miejskie. Czyli jak się rodzą i jak wpływają na nasze życie. Niby to takie oczywiste, ale artykuł jest bardzo interesujący.

- Lucy Maud Montgomery. Historia autorki słynnej Ani z Zielonego Wzgórza. Zaskoczyła mnie przeciętność tej nieprzeciętnej kobiety.

- Kobiety z Afganistanu. Zdecydowanie jedna z najmocniejszych stron tego numeru. Bardzo ciekawa rozmowa z działaczkami walczącymi o prawa kobiet w Afganistanie.



Źródło
- Dowód miłości przy zmywaku. Czy partnerstwo zabija w nas wzajemny pociąg do siebie i źle wpływa na związek?

- Z miłości do podglądania. To raczej króciutki artykuł i nie zafascynował mnie aż tak bardzo, ale jest ciekawy, bo zwrócił uwagę na wnętrzniarską część polskiej blogosfery.




Generalnie w numerze znajdziecie o wiele więcej, jednak nie będę wypisywała wszystkich tytułów. A te osoby, które kupiły go na początku miesiąca, mogły nacieszyć się kuponami rabatowymi na zakupy. Ja akurat i tak bym z nich nie skorzystała, więc nie jest mi szkoda.

Ten numer ma też, według mnie, dwa spore minusy.  

Pierwszy to rozdmuchiwany wszędzie temat M. Jaruzelskiej. Przyznam, że zabrałam się kiedyś za czytanie "Towarzyszki Panienki", ale tak naprawdę niewiele ta książka dla mnie wnosiła. Chyba, że zacznę kiedyś badać dzieci dyktatorów (świetny temat!). Nie wiem jak z drugą książką, bo pewnie przeczytam ją dopiero w odległej przyszłości. Jednak, tak naprawdę, cały wywiad zdaje się raczej... o niczym. Przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie.

Drugim minusem jest Smoleńsk. Nie jestem zwolenniczką żadnych tam teorii, etc. Generalnie nie mam ochoty wyrażać swojego poglądu w tym temacie. Jednak nie da się nie zwrócić uwagi na to, jak sprytnie został ten temat przemycony do dwóch artykułów, w których automatycznie "teoria zamachu" jest ukazana jako coś irracjonalnego, wręcz nienormalnego, jako kompletna legenda. Rozumiem, że obraca się ona w kręgu teorii spiskowych. Co nie zmienia faktu, że stanowisko wobec tego zostało pięknie wplecione w treść całkiem interesujących tekstów.

WOE jak zwykle polecam. Wiem, że nie zabłysnęłam i nie pospieszyłam się z czytaniem ich w tym miesiącu. W końcu za niecałe dwa tygodnie będzie kolejny numer, a ja wam tutaj, po 20 czerwca, wyskakuję z tym. Cóż, będziecie musieli mi wybaczyć lub po prostu zignorować ten wpis.

___________________
Znajdź mnie:

Komentarze

  1. Nigdy nie miałam tej gazety w łapach ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię teksty w Wysokich Obcasach. Musze kupić ten numer.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam Wysokie Obcasy jeszcze jako szczeniak ledwo czytający. Potem mój tata śmiertelnie obraził się na Gazetę Wyborczą i zaczął kupować jakąś inną, więc zostałam od nich odcięta. Podczytuję trochę u znajomych, i zasadniczo, światopoglądowo w mój gust nie trafia, ale legendy miejskie czy pani Montgomery by mnie nawet zainteresowały. Chociaż tej ostatniej dzienniki kiedyś czytałam, i nie wiem, czy artykuł dużo nowego by wniósł ;)
    Co do katastrofy smoleńskiej, zdanie mam wyrobione, i jezeli trafię kiedys na naprawdę odkrywczy artykuł, to przeczytam, ale na razie nie jest potzrebna mi wiedza, czy to był zamach, czy nie...
    Um, trafiłam gdzieś na fragmenty książki Jaruzelskiej i jeżeli cała jest taka głupia, to dzięki bardzo. Zresztą, nie jestem za ideą, aby ksiażki pisali ludzie sławni tylko dlatego, że są sławni, to tego mimo wszystko przydałby się talent.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Smoleńsk to chyba będzie się za nami ciągnął do końca życia x_x

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…