Przejdź do głównej zawartości

149. Rolnik szuka żony.

Chciałam wykazać się kreatywnością, walnąć jakiś chwytający tytuł posta. 
Jednak TVP mnie ubiegło - nie wymyśliłabym lepszej nazwy. 
Toteż tytułowo pozostawiam tych naszych dorodnych, tefałpeowskich rolników.

Źródło

Wakacje, choć często wyczekiwane przez uczniów (i niezauważane przez pracujących) przynoszą wielbicielom telewizji coroczny koszmar: powtórki. Wszyscy czekają na nowe, jesienne serie programów. Daleko za zachodnimi telewizjami nie jesteśmy: najlepsze hity już do nas przywędrowały. Teraz będziemy mieli też Farmer Wants a Wife.






Nie ma to jak kolejne Bardziej Show Niż Reality.

O co chodzi? A, powiem wam, że nie wiem. To znaczy, nie wiem o co chodzi ludziom, którzy oglądają coś takiego (trochę to głupie, bo przecież sama obejrzałam, zanim zaczęłam to pisać). Ale właściwie nie o to chodzi, by o coś chodziło. Widz ma się bawić, a randka w jasno dla rolników na pewno dostarczy rozrywki. Ja się ubawiłam oglądając już odcinek pilotażowy, który został wyemitowany w maju.

Zawsze, zawsze, ale to zawsze, przezawsze, myślę sobie: kto to będzie oglądał? Potem myślę o starszych ludziach, którzy lubią telewizję, bo dostarcza im ona rozrywki i zabija czas. Nie wiedziałam jednak, że są oni aż tak skomputeryzowani:

Sonda ze strony SuperExpresu.




 Ośmiu Panów szuka kobiety dla siebie.
Zrzut ekranu z odcinka pilotażowego.

Śliczna prowadząca z blond warkoczem i butach, które pewnie wiele z was rozpozna (a które ja kategoryzuję jako kozaki lub kozakopodobne z najnowszej kolekcji: tak, noś takie buty, jak nie ma zimy) ma im w tym pomóc (co deklaruje co jakieś dwie minuty). 

Wszyscy kandydaci mają całkiem sporo hektarów, nowoczesny sprzęt i dotacje z UE. Program pokazuje, że polska wieś nie jest taka, jaką ją sobie ludzie wyobrażają.

W świetle tego zastanawiam się, dlaczego jeszcze w zeszłe wakacje rolnicy blokowali dojazd do mostu w Grudziądzu. Przecież wieś bogata taka. O co im chodziło?


Zrzut oraz Absolute Worst Pictures of Men and cats (musiałam)



Do kandydatów za specjalnie nic nie mam. Normalni mężczyźni, pracujący, etc. Wszystko spoko, a nawet loko. No, poza tym, że uczestniczą w jakimś tam show.

Panowie również czytają wiersze, strzelają, spacerują. Jak każdy.


Dariusz: Moim cele jest teraz dobić (zdobyć?) dzika, no i jakąś małżonkę..., by się przydała.
Jedyne, czego brakuje im do szczęścia, to kobieta. 

Zbigniew: To nie jest monotonna praca, bo każdy dzień jest inny. Dzisiaj jest mgła, wczoraj było słońce.
Dziewczyny nie muszą się bać ciężkiej roboty, bo wszystko jest zmechanizowane. Jedyne, co może im przeszkadzać, to np. duży dom, w którym można mieszkać na piętrze. (W domyśle: na parterze mieszkają teściowie). Tutaj już należy się zastanowić, czy kultywowane są wartości rodziny wielopokoleniowej, czy to typowy przypadek "nadal mieszkam z mamą".

 Ja już wiem, że się nie nadaję.

Mój kandydat odpadł w przedbiegach. Z całej ósemki wybrano pięciu, którzy dostali największą ilość zgłoszeń od napalonych kobiet*. Jeśli chcecie obejrzeć prezentacje albo cały odcinek, wystarczy wpisać tytuł programu na Youtube. Dla mnie YT nawet wystosował przerywnik:

"Dlaczego kobiety nie lubią seksu oralnego. Rolnik szuka żony." Dzięki YT.


Może jednak ja tylko szyderczo się śmieję, a taki program jest potrzebny? Być może wśród was jest kobieta spragniona miłości rodem z telewizji (dosłownie) i spokojnego życia na wsi (co akurat wydaje się super)? Jeśli tak, to możecie podążyć za niektórymi radami Pani Prowadzącej, np. taką:

Poznaj Adama bliżej. Napisz do niego SMS o treści 4 na numer 7150.

Myślę, że Adam oszaleje z radości, jak dostanie takiego sms-a właśnie od Ciebie!

________________
  1. * Rolnik szuka żony - strona.
  2. Odcinek pilotażowy na YT. 
  3. Rolnik szuka żony będzie HITEM TVP! 2 tysiące kobiet chce zostać żonami rolników. (SE)
  4. Facebook programu. 
  5. W "Newsweeku: Rolnik szuka żony. 
  6. „Dziewczyny na gospodarkę to wymarły gatunek” – AgroRandka, czyli jak zdesperowani rolnicy-kawalerzy szukają żon.
___________________
Znajdź mnie:

Komentarze

  1. Hmm napiszę nie na temat, ale chyba tą drogą skontaktuję się z Tobą najszybciej. Pisałam do Ciebie sms i cisza :( Zmieniłaś numer telefonu czy coś? Pytałam się czy będziesz w sierpniu w Grudziądzu :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Czego to ludzie nie wymyślą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wymyślą wymyślą szukają tutaj samotneserca.pl/rolnik/ tych ludzi co tam występują i ludzie to kupią zreszta ludzie wszystkie kupia

      Usuń
  3. Ja mam pomysł na tytuł posta,
    "Mąż orał mną pole - Rolnik szuka żony"
    :D

    Kolejny hit aby tylko zarobić na starszych paniach oglądających całe dnie TV, bo nie chce im się nawet z kanapy wstać i posprzątać w domu.
    Ubiór pani prowadzącej w 100% adekwatny na program o rolnikach :D
    Taki bonus:
    http://iv.pl/images/69784769773830565972.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest śmieszne, choć nie jest śmieszne :D Moja ulubiona kategoria humoru :D

      Usuń
  4. ...Pan Adam mnie troszkę przeraża. Nie tyle z wyglądu (choć również), ale tak jakoś ze sposobu bycia i dobierania wypowiedzi... nie nadaję się na taką żonę, ech :c [albo: :D]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, ja też się chyba nie nadaję. Choć trzeba przyznać, że jest to śwetny pomysł na małżeństwo "z rozsądku". Nie jestem zwolenniczką czegoś takiego, ale mąż z hektarami, dobrą uprawą i sprzętem, to ustawione życie. :)

      Usuń
  5. Nie oglądam takich programów. Szkoda mi czasu na takie bzdety :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahaahaha, jeju, trafiłam na to kiedyś!
    Coś strasznego, że nie można już odpalić telewizji, ot tak, wiecie, żeby coś normalnego obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję! Musiałaś mieć wyjątkowe nieszczęście, bo dotąd wyemitowano jedynie odcinek pilotażowy :D

      Usuń
  7. Właśnie dlatego przestałam oglądać telewizję...

    OdpowiedzUsuń
  8. Widziałam kiedyś podobny program... porażka xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurczę, ten program to jakaś odwrotność mojego życia :P
    Mieszkam na wsi w otoczeniu samych rolników. Moja babcia tęsknie wspomina, że mogłabym jednak ożenić się z tym a tym, hektary ma, bogaty, mogłabym być sobie "artystką", jak się hektary ma, to można...
    No naprawdę, trzeba być dziwnym, aby w takim programie wystąpić. Na pewno nie będę tego oglądąć...
    Tak, u mnie wszyscy mieszkaja z teściami, to normalne, ktoś się musi opiekować staruszkami, którzy potem w zamian za to oddają ci hektary ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. O boże. Nie mam pytań. Nie mam, na prawdę nie mam. Dla mnie to szalenstwo. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. To nie jedyny szmirowaty program tego typu. Niestety powielamy standarty zachodu - a szkoda bo robi papkę z mózgu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…