Przejdź do głównej zawartości

150. Toruńsko.

Nie samym archiwum człowiek żyje, choć może samym archiwum oddychać przez godzin kilka od ósmej rano. Nie, żebym była jakoś specjalnie produktywna po godzinie piętnastej. 
Niemniej muzea mi nie umknęły (ani przemiły historyk sztuki z wystawy gotyckiej), 
antykwariaty nie dały rady się przede mną schować (tak, jak świetna Pani, która nie tylko lubi rozmawiać, ale też dopomoże w szukaniu Żeromskiego "wyłącznie tom II" i sprzeda "Popiół i diament" za bajecznie niską cenę), 
mogłam sobie poturyścić (pozdrawiam panie, które uznały mnie za swojego przewodnika) 
i standardowo popiwić (podziękowania dla wszystkich piwujących i grających ze mną w piłkarzyki).

To taki skrót. Nie mam weny kompletnie, co pewnie widać. Jutro ostatni dzień w archiwum i potem wracam na łono pracy zarobkowej i piwa plażowo-trójmiejskiego. 
Zatem zamiast mojej paplaniny macie dzisiaj zdjęcia.

Kościół Świętych Janów.



 
Józef jest ze mną wszędzie. To tylko kwestia czasu, aż sfotografuję go również na Korsyce.
Widok z wieży Ratusza.
j.w.
j.w.

I to "aż" tyle. Niestety, aparat i tablet nie mają miejsca na zdjęcia zabytków.

My Sweet Time - Alexz Johnson 

___________________
Znajdź mnie:

 

Komentarze

  1. Tooruń. Powinnam sie obrazić. Jestem z Bydgoszczy, ma my z nimi walczymy. Szczególnie z historykami toruńskimi, którzy nazywają naszych "tyfusami". Aczkolwiek to diabelnie piękne miasto, w którym byłam kilkakrotnie, i które kojarzy mi się głównie ze studiami moich rodziców-w Toruniu studiowali i się poznali. Trochę mu zawdzięczam.
    W życiu nie weszłam na wieżę ratuszowa i bym nie weszła, bo mam lęk przestrzeni :P Ale fotki są świetne.
    Uwielbiam antykwariaty... Szczególnie te, w których znajduję stare, niedrukowane juz książki, które pamietam z dzieciństwa, które jeszcze mam na półce... To znak, że to fajny antykwariat. W Bydzi znam dwa, jednego nie lubie, bo nie mieli Herberta, drugi lubie, bo mieli, i to razy dwa ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohohoh, Bydzia kontra Toruń, no tak. Ale faktycznie trudno nie docenić piękna Torunia. Nie wiem jak to jest z historykami, bo w sumie nie miałam okazji bliżej żadnego poznać. Twoi rodzice studiowali ten sam kierunek? Czy to nie twój tata jest historykiem?

      Mnie na szczęście nie przeraża przebywanie na jakiejś dużej wysokości. Cieszę się, bo dzięki temu nie tracę pięknych widoków. Byłam też kiedyś na wieży w Zadarze, ale nie mogę sobie przypomnieć jak wysoka była, a Ynternety nie pomagają mi.

      Jak będę jechała do Bydgoszczy (a pewnie będę w tym roku akademickim), to zgłoszę się do ciebie po adresy tych antykwariatów :)

      Usuń
    2. A ja jestem spod Bydgoszczy :)

      Usuń
  2. No co Ty! Na fotografowanie w podróży zawsze znajdzie się pamięć, chociażby po skasowaniu wszystkiego innego (oprócz plików muzycznych, rzecz jasna).
    ...a widoki z wieży bardzo zacne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem nie mogłam kasować reszty, bo po nią przyjechałam. Widoki faktycznie zacne, w ogóle to piękne miasto.

      Usuń
  3. Ciekawią mnie antykwariaty. Może zamieścisz jakieś zdjęcia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie robiłam zdjęć antykwariatom, a zaraz wyjeżdżam. Jak wybierasz się do Torunia, to polecam antykwariat na św. Ducha (albo to już Kopernika, nie wiem). Jest malutki, ale świetny. Drugi w centrum jest na Wysokiej. Typowe, wypchane starymi książkami miejsca.

      Usuń
  4. Kościół bardzo ładny w środku :) Kościoły to takie dziwne budynki. Budowane za wyłudzane przez lata pieniądze od ogłupionych ludzi, gdyby zdobienia i marmury miały polepszać moc modlitw...

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeglądałam dziś jakieś zamki na Onecie i pomyślałam sobie, że do Torunia bym się wybrała. I voila - mam wycieczkę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachęciłaś mnie chyba do wycieczki do Torunia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "poturyścić" - fajne słowo ;) Ale że ktoś cię wziął za przewodnika, to chyba duży komplement (a przynajmniej tak mi się wydaje). Byłam kilka razy w Toruniu, ale nie szukałam tam antykwariatów, pewnie niesłusznie, następnym razem to zmienię (mieszkam w Gdańsku, więc takie następne razy mogą mi się często przytrafiać, droga nie jest zbyt długa). Zajrzę wtedy do miejsca polecanego w komentarzu powyżej. ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…